Zaufanie często, gęsto buduje się miesiącami, ba, nawet latami. Jak to mówią po zaufanie wchodzisz po schodach, z zaufania zjeżdżasz windą. Rozczarowanie, za rozczarowaniem. To podłe, jak można znać się dziesięć lat, ufać sobie, spędzać wiele czasu razem, czasami chcąc, czasami niekoniecznie i tak zachować się wobec drugiej osoby? Cóż. Tego zaufania już nie będzie. Jeszcze dziewięć miesięcy musimy się znosić, a później kontakt pewnie się urwie i chyba wcale Bóg wie jak żałowała nie będę. Jedyne czego nie mogę przeboleć to, to, że można być aż tak podłym człowiekiem.
Fałszywych przyjaciół mam na pęczki. Jak czegoś potrzebują to jestem ta dobra i wspaniała, szlag jasny trafia, kiedy najpierw pytają "co tam?" a później mówią "i to są problemy? ktoś tam coś tam." Rozumiecie analogię. Szału dostaję kiedy ludzie piszą do mnie lub przychodzą, opowiadają godzinami jak to jest im ciężko bo dwója z polskiego, bo przyjaciółka strzeliła focha, bo pies złamał pazur... I milion innych bo. A ja co? Nie mogę mieć problemów? Nie mogę uważać za problem tego, że nie zdałam egzaminu? Nie może być dla mnie problemem, że wakacje mam spieprzone jak żadne inne? Każdy ma swoją hierarchię wartości.
Wiem, że Afrykańska ludność nie ma wody pitnej, wiem, że w krajach Ameryki Południowej bieda piszczy, wiem, że w ciągu każdej minuty umiera kilkanaście, kilkaset osób, jeszcze więcej poznaje diagnozę kilku miesięcy życia. Ja to wszystko kur...a wiem! Ale ja to jestem ja. Jednostka Absolutna. Dla mnie liczy się to co mam ja. Co czuję, myślę, uważam! Jasne, że współczuję światu, ludziom, którzy mają gorzej ode mnie, nadal bezinteresownie potrafię pomóc, ale ja też istnieję. Też potrzebuję się wygadać. Ale staram się chociaż słuchać innych, a co najciekawsze, Ci dla, których kiedyś byłam gotowa poświęcić całe dnie lub noce nie potrafią teraz powiedzieć nawet "No szkoda, że tak jest."
Strasznie się cieszę, że w moim życiu jest jeszcze kilka osób, z którymi mogę pogadać i nie usłyszeć "Co? A rozumiesz, że i tak masz dobrze?"
Pierwszy, prawdziwy dzień wakacji. Żadnych jazd, żadnej rehabilitacji, żadnych zajęć. Swoista nuda. Miałam okazję wreszcie pooglądać igrzyska olimpijskie, a konkretniej mecz siatkówki Polska - Australia. Jakże mnie denerwują te media, jeszcze zanim chłopaki pojechali do Londynu już były teksty, że mamy złoto siatkarzy gwarantowane, że to, że tamto, a co oni? Jasnowidze? Lepiej zamknąć się i czekać na finał, a nie osądzać wynik, to już nie jest optymistyczna perspektywa wygranej, to jest... nie wiem jak to ująć. Chore, Głupie. Tak samo było z kopaczami, jeszcze przed meczem Polska - Czechy słyszeliśmy, że chłopaki wyszli z grupy. Oby teraz te durne gadanie dziennikarzy nie wywołało niekorzystnego wyniku, bo za kogo jak za kogo ale za siatkarzy Polskich kciuki trzymać to nie wstyd, a raczej zaszczyt.
Ciężkie te dni. Puste te noce. Takie ciche.
Dziękuję za tyle miłych słów pod ostatnim postem ;)
A tak przy okazji - obiecałam polecić opowiadanie, więc zapraszam tutaj.
Hej;)
OdpowiedzUsuńTrzeba być też egoistycznym, Twoje problemy też są ważne, jak każdego człowieka. Masz prawo oczekiwać od innych żeby Cię wysłuchali, tak jest w przyjaźni - dajesz, ale też coś w zamian dostajesz - zainteresowanie, nie tylko bierność. Mamy problemy i chcemy je z kimś dzielić, z kim kto wysłucha, zrozumie, poradzi. Czasami samo to że słucha już wystarczy. Bo zwykle 'będzie dobrze' bywa pomocne.
Też trzymam kciuki za chłopaków i życzę im jak najlepiej i tak już wiele osiągnęli:) A dziennikarzy czasami ponosi wyorania.
Pozdrawiam!
Ja jestem przyzwyczajona, że ludzie piszą i dzwonią do mnie, kiedy chcą się wygadać, a kiedy ja mam problem, olewają mnie. Kiedyś bardzo mnie to denerwowało, jednak na szczęście znalazłam kilka osób, do których mogę napisać zawsze. Reszta niech sobie przypomina o mnie, kiedy ma ochotę, nie mam nic przeciwko rozmowie.
OdpowiedzUsuńJestem pewna, że ten cały szum wokół siatkarzy tylko im zaszkodził.
To że w Afryce nie ma wody często przyćmiewają nasze problemy- i to dobrze, bo jednak powinniśmy dbać przede wszystkim o siebie. Ja na zaufaniu przejechałam się niejednokrotnie i uwierz, że doszłam do wniosku, że lepiej nie ufać.
OdpowiedzUsuńfalszyywi przyjaciele zawsze sie znajda rposna niemal jak grzyyb po deszczu i jak wiadomo ich problemy sa najwazniejse acy egoisci a kazdy ma swoje sprawy i problemy i nie powinnas sie czuc winna i przede wszystkim powinnas dbac o siebie bo jak sama widzisz jak to mowia umiesz liczyc licz na siebie taka brutalna prawda...
OdpowiedzUsuńfałszywi przyjaciele są wśród nas ,trzeba się ich strzec. omijać z daleka. tyle że najpierw trzeba ich rozpoznać..
OdpowiedzUsuńBawi mnie pocieszanie tekstem ,,inni mają gorzej''. Ludziom się wydaje, że dzieciaki, które muszą się natrudzić, żeby napić się wody, niemające butów i pracujące całe dnie są na pewno nieszczęśliwe. Poważnie chora osoba może mieć świetnych przyaciół, a taka, którą wszyscy lubią, być chora na raka. Świat nie jest sprawiedliwy, ale każdy ma coś od życia. Nie da się zdecydować, co jest najważniejsze i co zabiera prawo do skarżenia się na swoje życie: woda, jedzenie, rodzina, przyjaciele, zdrowie?
OdpowiedzUsuńkażdy człowiek przeżywa własne osobiste tragedie. myślę, że najważniejsze w tym wszystkim jest to by mieć osobę, która wysłucha. bez osądzania, komentowania, przerywania etc.
OdpowiedzUsuńLudzi fałszywych nietrudno znaleźć. Ja jestem wobec obcych bardzo nieufna i niech sobie ktoś o tym myśli, co chce, mam to w nosie. Wiem, komu mniej więcej i w jakiej sprawie mogę zaufać, ale chyba nie można, a na pewno ciężko, znaleźć kogoś, komu można by zaufać w 100 procentach.
OdpowiedzUsuń~Antisocial
Moje zaufanie trudno zdobyć. Kiedyś otaczałam się ludźmi takimi, jak Ty. Ale miałam tego dość i zerwałam te wszystkie fałszywe kontakty, bo tak naprawdę po co mi one, skoro sama nie mogę na nikogo liczyć? Teraz otaczam się garstką ludzi, ale jest to garstka otwarta i na mnie :)
OdpowiedzUsuńBo większość naszych "przyjaciół" to po prostu dobre koleżanki/dobrzy koledzy. Też tak mam z niektórymi, że spytają co tam, ja powiem że mam problem z koleżanką i też spytam co tam, a ta druga osoba już zapomni o tym że napisałam że mam problem i rozpisuje się na godzinę o swoim rocznym zauroczeniu do dziewczyny i cały czas gada o tym samym, że nie wie co robić i tak od roku. No błagam... Ile można? A ja za każdym razem go słucham, no bo nie chcę go zawieść, ale fajnie by było, żebym ja też nie zawiodła się na nim.
OdpowiedzUsuńDlatego teraz prawdziwy przyjaciel to skarb, naprawdę.
Dlaczego jeszcze przez 9 miesięcy musisz się znosić z tą osobą?
OdpowiedzUsuńJa też... Zwłaszcza, kiedy ktoś pisze do mnie, żali się, oczekuje rady, a następnego dnia nie odpisuje nawet 'cześć' na gadu. Ale co tam, jak będzie chciał, to sam napisze.
OdpowiedzUsuńW końcu ktoś opisał ten problem logicznie, gdzie zamiast "mam swoje życie" podszedł do tego w sposób indywidualny i zauważył, że ilu na świecie jest ludzi, tyle jest wag problemów.
OdpowiedzUsuńA problem z fałszywymi "przyjaciółmi" ma chyba każdy...
Co do polskich siatkarzy - nie mogę przeżyć, że odparli w półfinale, ale i tak uwielbiam ich całym sercem i uważam to co już dokonali za ogromny sukces.
OdpowiedzUsuńKiedy czytałam Twoją notkę czułam się, jakbym to ja to napisała. Serio. Też często się tak czuje - masa ludzi, którzy chcą czegoś ode mnie, ale kiedy ja potrzebuję pomocy usłyszę tylko "inni mają gorzej" - w Ameryce Południowej bieda, w Afryce śmierć... Jasne wiem to i co? Moje samopoczucie ma mi poprawić fakt, że inni mają gorzej? Komiczne i żałosne.
http://learn-my-lesson.blog.onet.pl
Z czego masz egzamin?
OdpowiedzUsuńZ ludzmi tak juz jest. Najczesciej sa, gdy czegos od nas potrzebuja...
Argument 'inni mają gorzej' to lipa, a nie argument, najlepszy dowód na to, że osoba która tak mówi ma nas gdzieś. Przyjaciel nie oleje i nie skrytykuje beznadziejnie, nawet jeśli problemem będzie dla nas największa pierdoła na świecie :*
OdpowiedzUsuńKażdy człowiek uważa, że jego problemy są najważniejsze. Przyjaciółka od słuchania? Jak wiele osób tak ma. Ale i tak ciężko zrezygnować z takiej przyjaźni. A prawdziwi przyjaciele czekają na nas gdzieś.. ukryci.
OdpowiedzUsuńO, popatrz ! Udało Ci się z szablonem. Nono. Teraz każdy może go podziwiać i śpiewać hymny na jego cześć :D:D
UsuńTak też myślę :D
Usuń