Przyszła kolej na mnie, wreszcie się zebrałam w sobie i podsumowałam ten rok. Z uwzględnieniem wszystkich za i przeciw oświadczam - spieprzyłam, żadne z postanowień niewykonane.
Styczeń
To miesiąc, w który wkroczyłam z uśmiechem na ustach, miałam tyle nadziei i marzeń w sobie, ale okazało się całkiem inaczej, szkoła mnie męczyła, dużo się uczyłam, dużo spałam, nie miałam energii na nic. Obchodziłam czwarte urodziny poprzedniego bloga - tyle lat!
Luty
W tym miesiącu bardzo chciałam zmienić siebie, zmienić nastawienie do życia, świata, ludzi. Poznawałam siebie, ale jednocześnie nic ciekawego się nie działo, ot pusty, zimowy miesiąc.
Marzec
Smutny. Samotny. Bolesny.
Kwiecień
Spędziłam go na oczekiwaniu na moje osiemnaste urodziny, które mimo wszystko były udanym dniem, mimo kłótni która zapadła mi w pamięć dzień wcześniej. Mimo wszystko był to wspaniały, miły, rodzinny dzień. Spędziłam jedną noc z przyjaciółmi (jeszcze wtedy nimi byli) wygłupiając się i świętując ten dzień. Impreza dla rodziny była dużo lepsza, wbrew pozorom, wytańczyłam się, wybawiłam, ah, chciałabym to przeżyć jeszcze raz.
Ale co ciekawsze i pozostawiające po sobie ślady do dzisiaj - założyłam altruistycznie po wielu mękach z onetem przeniosłam się na blogspota i z czystym sumieniem i sercem mogę powiedzieć - Nie żałuję!
Ale co ciekawsze i pozostawiające po sobie ślady do dzisiaj - założyłam altruistycznie po wielu mękach z onetem przeniosłam się na blogspota i z czystym sumieniem i sercem mogę powiedzieć - Nie żałuję!
Maj
Wreszcie zapisałam się na kurs prawa jazdy ! Jak ja byłam tym podekscytowana i te wykłady z zajebistą i najlepszą na świecie Ewcią. Kurcze, poszłabym tam nawet jako wolny słuchacz. No i odebrałam dowód. I miałam naderwane więzadła w lewym kolanie, co wlecze się za mną do dzisiaj.
Czerwiec
Wyjazd do Zakopanego nie wypalił. Polska przepieprzyła z Czechami, odpadliśmy z Mistrzostw, ale wygrała Hiszpania, co przepowiedziałam dużo, dużo wcześniej, ME zapamiętam do końca życia, miła przygoda. Choć nie byłam na żadnym meczu mam wiele gadżetów z tego sportowego święta. Nauczyłam się grać w pokera, nie myślałam, że na dzień dobry zagram na pieniądze. Ale nie przegrałam :) No i pierwsze jazdy, moja Beatka, ostatnio się zastanawiałam czy by sobie nie wykupić dwóch godzinek żeby sobie z nią poplotkować ;D
Lipiec
Jazdy, rehabilitacja, jazdy, rehabilitacja. No i nowy kot, biały, mały, cudowny. Wspaniałe spacery z psem i brak czasu na jakikolwiek wyjazd. Nie zdany egzamin na prawo jazdy, ile to mnie nerwów kosztowało!
Sierpień
Rehabilitacja i chwila wytchnienia. No i drugi egzamin na prawo jazdy, zdałam! Radość nieziemska, ogromna, cudowna. Takich dni w swoim życiu chciałabym więcej.
Wrzesień
Samotne wieczory, trochę smutku, zero płaczu. Pierwsza wizyta w ogromnym klubie i postanowienie, że więcej nie chcę tam być. Nie lubię takich spędów.
Październik
Upłynął niesamowicie szybko, między mną i znajomymi układało się świetnie, miałam nadzieję, że zawsze tak będzie. Zonk. Pierwszy raz dostałam samochód do pełni własnej dyspozycji. Super uczucie.
Listopad
Kłótnie, spieprzone kontakty, odliczanie do świąt i martwienie się o wszystkie oceny.
Grudzień
Nie ma to jak kłótnia, fochy i rozpad przyjaźni.
Gorączkowe czekanie na Boże Narodzenie i święta, fajna atmosfera, pieczenie ciasteczek i kupowanie prezentów. Dużo smutnych myśli, ale jakoś dałam radę. Dostałam cztery cudowne świąteczne kartki. Miesiąc który minął niezwykle szybko, ale jego koniec nie jest dobry, potłukłam kolano, które i tak mam chore, nie mogę ruszać głową bo coś mi się stało z mięśniami i każdy ruch potwornie boli, jeśli to wszystko nie przejdzie będę musiała iść do lekarza, bo czasami przestaję mieć czucie w palcach prawej ręki. No i nie było końca świata, hellou żyjemy!
Ogólnie rok średnio ciekawy. Zleciał, jak każdy poprzedni. Bywało różnie. Miałam schudnąć, było jak zawsze. Główny cel, a mianowicie prawo jazdy został wykonany. Ale nie było Londynu, tak jak zamierzałam. Szkoda. Może w przyszłym roku?
Muszę wspomnieć również o tym, że poznałam w tym roku wiele wspaniałych osób, a z wieloma osobami kontakt straciłam, a szkoda. Moje relacje z Sylwią się zacieśniły, cieszę się, że odnowiłam kontakt z Nat (JdKw). A z niektórymi moje kontakty się po prostu polepszyły :) Wariat Kamil razem z Darią. Dziękuję tym, których mam :)
Postanowienia? Są.
- Schudnąć.
- Spędzać więcej czasu z rodziną i zwierzętami.
- Dobrze zdać maturę.
- Oszczędzać.
- Więcej czytać.
- BYĆ SZCZĘŚLIWĄ.
Kochani, wszystkiego najlepszego w Nowym, nadchodzącym Roku! Oby Wasze postanowienia wytrwały do 31 grudnia 2013 i obyście byli szczęśliwi i spełnili swoje marzenia. Aby te dni były radosne i oby było tylko lepiej!

Wspominając ten rok, pamiętaj głównie o tych miłych momentach. Osiemnastka, zdane prawko, nowe wspaniałe kontakty - o tym należy głównie pamiętać i z tego się cieszyć. Życzę Ci siły do spełniania kolejnych postanowień na Nowy Rok i oczywiście wszystkiego, co najlepsze. ;-)
OdpowiedzUsuńJa także przechodziłam rehabilitacje przez sierpień o której nie wspomniałam na blogu. Chodziłam na rehabilitację odcinka lędźwiowego. Jezu jak mi się tam nie chciało chodzić to masakra.
OdpowiedzUsuńPrzyjaciele - jedni odchodzą, drudzy przychodzą, a trzeci pozostają na zawsze :*
Udanego Sylwestra ! :*
Zdałaś prawko, to jest sukces że ho ho! Ja czuję, a moja intuicja jest nieomylna xD że ten rok będzie dla ciebie o wiele lepszy, a na pewno intensywniejsze bo matura bo koniec liceum bo nowy etap w twoim życiu, a taka świeżość i nowość zawsze poprawia nam humor bo daję nam nową białą kartkę do wypełnienia (: Cieszę się, że kontakt nam się odnowił, to jedna z najlepszych rzeczy jakie przytrafiły mi się w tym roku xoxo
OdpowiedzUsuńPrawo jazdy - gratuluję jeszcze raz, zdane za drugim razem! Możesz być z siebie dumna. Pójdzie do klubu - coś nowego, innego, warto było zobaczyć, cieszę się że mama jednak ustąpiła wtedy. Londyn na Ciebie czeka, jak na mnie Paryż! A przyjaciele, są dobre wspomnienia, choć boli to że tak się wszystko potoczyło. Ludzie, którzy powinni być obok, hm znajdują inne priorytety, osoby. To boli, ale i uczy. Na szczęście mamy rodzinę i zwierzaki i innych ludzi nam życzliwych;)
OdpowiedzUsuńCo do problemów zdrowotnych to warto wybrać się do lekarza, bo brzmi to poważnie.
Życzę żeby postanowienia zostały spełnione, uda się! ;)
U mnie też przeciętny rok, też się na niektórych ludziach przejechałam. Życzę Ci, żeby udało Ci się zrealizować postanowienia. :)
OdpowiedzUsuńCoś kiepsko z tym zdrowiem u Ciebie. Mam nadzieję, że wszystko się polepszy, a najlepiej żebyś uwierzyła w przyjaźń.
OdpowiedzUsuńI żeby spełniły się Twoje noworoczne postanowienia!
Powodzenia w spełnianiu postanowień :)
OdpowiedzUsuńCo do takiego spisu to podziwiam każdego, kto potrafi to zrobić, bo mi pewnie te miesiące by się pomieszały, a taki spis zajął by wiele czasu.
Też zwaliłam, wszystkie postanowienia zatrzymały się na poziomie 0%, ale nie czuję przez to jakiś wybitnych wyrzutów sumienia ;D
OdpowiedzUsuńPrawko... O Jeżu. Jak sobie uświadomiłam, że mnie czeka egzamin na nowych zasadach to się przeżegnałam aż ;D Moja ciocia, która aktualnie usiłuje zdać, zawaliła już 5 razy. Nie wiem co będzie ze mną haha. Niby mam czas, ale stresik jest ;D
Szczęśliwego nowego roku! :D
Skąd masz takie cudne szablony? :)
OdpowiedzUsuńŚrednio ciekawy? A z Twojego podsumowania wynika, że jednak sporo się działo.
Byś była szczęśliwa, najszczęśliwsza na świecie!
OdpowiedzUsuńWidzę właśnie, że dużo w tym roku smutku u Ciebie było.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że 2013 przyniesie więcej radości. Tego Ci życzę.
U mnie zaś od września mnóstwo, mnóstwo smutku. A od paru dni apogeum kłótni. Jakby mama czekała na mnie, na mój stan, w którym wszystko widzę czarnymi barwami.
OdpowiedzUsuńTymczasem cudownego 2013! :)
Wszystkiego dobrego w 2013 roku...
OdpowiedzUsuńJeżeli Cię to jakkolwiek pocieszy to ja też ni mogę się za bardzo ruszać, bo znowu przeziębiłam sobie plecy (tak korzonki w tym wieku :/ )U Ciebie jednak brzmi to o wiele straszniej, więc leć do lekarza.
OdpowiedzUsuńGratuluje zdanego prawka :)
Podoba mi się twoje podsumowanie, bardzo skrupulatne :) Mi by się nie chciało. Przykry jest ten grudniowy rozpad przyjaźni. Specjalnie na święta :<
U mnie rok przeciętny, też podobny do poprzednich też nieciekawych. Trudno się mówi i żyje się dalej.
Zerwane więzła w kolanie, no nie za ciekawie. Fajne podsumowanie, ja nigdy nie podsumowuję roku, ani nie robię postanowień noworocznych ;) Twój rok raczej nie był średnio ciekawy: dowodzik, prawko i samochód ;p Szczęśliwego Nowego Roku : )
OdpowiedzUsuńMożna postanowić, że będzie się szczęśliwym?
OdpowiedzUsuńNie było tak źle :) Łączę się z Tobą w postanowieniu numer 1 ;D
OdpowiedzUsuńOszczędzać? Hahhahahaha, nie, kochanie, to nam się nie uda :*
OdpowiedzUsuńW sumie z tych postanowień najlepiej, żebyś dobrze zdała maturę.
OdpowiedzUsuńA więc oby Twoje postanowienia się spełniły :)
OdpowiedzUsuńKurcze..dużo się działo przez ten rok
OdpowiedzUsuńTen 2012 dla mnie był bardzo ciężki, ale pewnie dzięki temu właśnie w nowy rok spoglądam bardzo optymistycznie ;). Życzę Ci, żeby te postanowienia noworoczne się spełniły :)
OdpowiedzUsuń