Ilekroć zrobię krok do przodu, tylekroć robię dwa, trzy, pięć do tyłu. Jedno powodzenie zapowiada kilka nieszczęść. I tak w kółko. Człowiek poświęca swój czas, by okazało się, że nikt tego tak naprawdę nie docenia. Tracisz zdrowie, wypruwasz sobie żyły, a i tak nikt tego nie zauważa. I tak jest z każdym z nas. Jeśli coś robimy, to tylko i wyłącznie dla siebie, bo nikt tego nie zauważy w pozytywny sposób. Jeśli już ktoś to widzi to zwraca na to uwagę, ale raczej w kontekście... "Kurwa, udało jej się, a niech jej się noga powinie". Mało kto, życzy dobrze drugiemu człowiekowi, o przyjaźni nie ma mowy. Przyjaźń? Dobre sobie. Miałam kiedyś teoretycznych przyjaciół. Którzy mi gratulowali, ale za plecami obrabiali mi cztery litery. Myśleli, że nie wiem? Może. Doszło do tego, że nawet nie wiedziałam, że moja przyjaciółka jest w związku. To już nie rzekoma przyjaźń. Teraz to już tylko znajoma, z którą mogę czasami wyskoczyć na drinka i pogadać o dupie Maryny. Rodzina? Z nią tylko dobrze na zdjęciach się wychodzi. Rodzice, którzy uważają, że ciągle za mało robię, chrzestna, która chce dyktować mi jak mam żyć, jakie studia wybrać, jak się odchudzać i co kiedy robić. Nie ma mowy. I o ile miałam do niej jechać na dość długo, bo prawie dwa tygodnie skróciłam do dwóch dni. Nikt nie będzie tak po prostu wpieprzał mi się w życie, nie będę uczyła się na czyichś błędach, mam własne. Mam własne błędy, problemy. Rodzice? Różnie bywa, ale są mi najbliżsi, więc robię co mogę, by im pomóc. I choć wiem, że w głębi duszy jestem najważniejszą osobą dla nich obojga - czasami mnie denerwują. Ale ja z reguły jestem pracowita. Dom posprzątam, pranie zrobię, obiad ugotuję, staram się, by robić to jak najczęściej, szkoda, że nie zawsze to dostrzegają. Nie potrzebuję pochwał, potrzebuję ich zrozumienia, że nie jestem maszyną, która ciągle coś robi. Lubię siąść i poczytać, lubię pisać, lubię przeglądać pierdoły w internecie, mam chyba do tego prawo? Lubię też spać do dziesiątej i lubię się poopierdalać w deszczowe dni. Aczkolwiek mam wrażenie, że Oni gdzieś tam w środku są ze mnie dumni. Nawet z tej matury, która nie jest zbyt wielkim wyczynem, bo każdy debil może ją zdać, co nie zmienia faktu, że za bardzo na maturę się nie uczyłam. Olałam sprawę, dlatego, nie ma tych setek, ani osiemdziesiątek, które mogły stać na świadectwie maturalnym, ale wiecie co? To wcale nie jest moi zmartwieniem. Studia? Zapisałam się, zapłaciłam i czekam. Pscychologia - nie dlatego, że nie mam ambicji. Nie dlatego, że to "łatwe" studia. Nie! Psychologia, bo miałam dwóch kolegów samobójców. Bo ludzka psychika jest ciekawa, ludzkie zachowania są ciekawe. I jeśli się komuś to nie podoba - nie mój problem, o psychologii myślałam od dawna, były chwile zwątpienia, były momenty, że sama łapałam załamania o jakich pięć lat temu nawet bym nie pomyślała. Ale ja się nie poddaję w takich sprawach. Jeśli w tym roku się nie dostanę, dostanę się za rok, jak poprawię geografię. Międzynarodowe stosunki gospodarcze? Głównie zarządzanie różnorakimi firmami, kierunek bardziej opłacalny od psychologii, jednakże nie jest tym, co naprawdę chciałabym robić. Każdy pyta z wyrzutem dlaczego na zaoczne?! Ty?! Tak, kurde, ja. Bo rozumiem sytuację finansową, bo nie chcę pieniędzy od rodziców, bo tak wyszło, to moja sprawa, że będę siedziała od rana do wieczora na wykładach, jeśli tylko się dostanę. Na co naprawdę mam nadzieję. Ostatnio dużo piszę, czego po blogu nie widać, ale tak jest. Piszę opowiadanie, fanowskie, to fanowskie, ale opowiadanie. Może nie jest idealne, może popełniam mniejsze lub większe błędy, jednakże pisanie sprawia mi ogromną przyjemność, cieszy mnie każda napisana linijka, każdy akapit, każda opinia czytelnika. Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, a każda uwaga cenniejsza niż pochwała, bowiem krytyka kształuje, pomaga. Skoro ja jestem uznawana za czepialską (kompletnie nie wiem dlaczego ha ha ha), to i mnie ludzie mogą się czepiać, krytykę też trzeba znosić i być na nią gotowym. Prawda jest taka, że błędów nie popełnia tylko ten, który nic nie robi. Pewnego dnia przyszła mi do głowy historia, pomysł, olśnienie, jak wolicie. W ciągu pół godziny widziałam to wszystko swoimi oczyma, zaczęłam pisać i tak sobie już ze trzy tygodnie piszę, po kawałeczku, cieszę się jak dziecko. I co najważniejsze, jest kilka osób, które to czytają, którym się podoba, to dla mnie ważne. Ostatnio rodzicielka chciała poczytać, cóż, chyba się kobeta nie doczeka. Wyrodna ze mnie córka. Ale tak to jest jak się palnie: Sorry, nie mogę, muszę pisać. Terminy gonią. (KLIK!) Dochodzę do wniosku, że potrzebuję czasami więcej uwagi, niż inni mogliby się spodziewać. Nie wiem skąd to sie bierze. Ja po prostu nie lubię być sama. Lubię samotne spacery i gapienie się w dufit, ale lubię kontakt z ludźmi, nawet tak banalny jak poprzez bloga czy na forum. Lubię gadać. Zaleta i wada w jednym. Ostatnio przejawia się we mnie egoizm, nie żebym żałowała, niektórym po prostu moja pomoc się nie należy, a niektórym odpłacam się pięknym za nadobne. Nie jestem już tak bezinteresowna jak kiedyś. Chyba życie uczy.
Oczywiście, że życie uczy. Nauczyło wiele, nie ma nic za darmo, a jeśli jesteś dobrym człowiekiem to i tak kopną Cię w dupę, bo chcesz im pomóc. Zamiast prawdziwych przyjaciół stawiają na Twojej drodze fałszywych skurwysynów, którzy chcą Cię zniszczyć, nie wiem co Ci powiedzieć, ale to Twoje życie i nikomu nie pozwól o nim decydować. Nawet rodzicom, którym zapewne wiele zawdzięczasz. Nikt nie może mówić Ci co masz robić, bo sama musisz się nauczyć wszystkich najważniejszych wartości, być może metodą prób i błędów, ale dojdziesz do tego sama i nie będziesz musiała nikomu za nic dziękować i nikomu nie będziesz nic winna. Oby do przodu. ;* Trzymam kciuki za studia.
OdpowiedzUsuńPsychologia to naprawdę ciekawy kierunek i sama kiedyś nad tym myślałam - znaczy nadal to robię, tylko w kontekście dodatkowego, drugiego kierunku, na który może kiedyś się zdecyduję, jeśli poczuję się pewnie na tym "głównym" tj. na astronomii/fizyce :)
OdpowiedzUsuńZ rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach, ale lepiej stawać w środku, żeby cię nie wycięli. Ehh, ja z moją nigdy się nie dogadywałam i przestałam nawet próbować, jest mi to obojętne.
A przyjaźń? Nie wierzę, że istnieje - tak jak napisałaś ludzie rzadko kiedy tak naprawdę cię wspierają - o ile kiedykolwiek w ogóle się to zdarza.
:) monolog myśli prawie.
OdpowiedzUsuńmasz rację. nikomu nie powinnaś pozwalać kierować Twoim życiem. bo to coś, ta jedyna niepodważalna rzecz, której jesteś jedyną właścicielką. mieszkanie ktoś może Ci zalać. Twojego psa może potrącić pijany kierowca. ludzie odchodzą. pieniądze też szybko znikają. życie to jedyne co mamy.
też wybrałam psychologię i dostałam się. też nie dlatego, żebym nie miała ambicji. masz kolegów samobójców. ja sama miałam takie tendencje, przez co otarłam się o wielu "chorych psychicznie" w szpitalach dla umysłowo chorych. i wtedy, któregoś dnia postanowiłam, że w przyszłości chcę im pomagać, chcę ich zrozumieć. bo wielu jest bardziej wartościowych od "normalnych" poza murami szpitala.
trzymam za Ciebie kciuki. żebyś nie żałowała swoich decyzji :)
Życzę Ci wszystkiego dobrego. Nie patrz na innych, bo to całkiem nieopłacalne i dla Ciebie nie przynosi żadnych korzyści. Dbaj o siebie i walcz o swoje. W mojej głowie też powstaje niezła historia, ale nie potrafię jej spisać, zupełnie. Nie potrafię jej ubrać w słowa, przytłaczające.
OdpowiedzUsuńTeż mi brakuje takiego kontaktu, mimo że przyjaciele są.
Nikt nigdy nie zauważa "codziennych dokonań" - gotowania, sprzątania. Ja je olałam, bo ich nie potrzebuję, a dla innych nie mam po co robić. Altruistką nigdy nie byłam i jest mi z tym perfekcyjnie. Egoizm, ale szczery, jest bardziej opłacalny i naturalny u każdego.
OdpowiedzUsuńWidzę, że kłębiło się w Tobie mnóstwo emocji, które musiałaś wyrzucić... Wiem, jak to jest, kiedy ludzie dyktują Ci, co masz robić. Może chcą nas chronić, ale przecież co nas nie zabije, to nas wzmocni, a błędy po drodze to nie koniec świata. Mam nadzieję, że dostaniesz się na psychologię i pokażesz wszystkim, na co Cię stać. :)
OdpowiedzUsuńRodzice często gęsto nie zauważają naszych starań, a w srodku zwykle i tak pękają z dumy. ja już nie zwracam na to uwagi, a studia jakie wybierzesz takie będą, prawda? Mi mówią, że psychiatra to nie dla mnie, że gdzie ja się pcham. Chcę robić to co mi się podoba. Także wiesz, nie przejmuj się. A egoizm jest dobry, byleby zdrowy.
OdpowiedzUsuńMam pytanie, co do szablonu. powiedz mi jak wstawiłaś ten obrazek? Bo mam na swoim drugim blogu ten szablonu i ni cholery z Masked nie mogłyśmy do tego dojść. Tzn, doszła ona, ale nie jest taki efekt jak u Ciebie.
Boże, ależ mnie chwalicie. Zawstydziłam się.
Dzięki, dzięki. Spróbuję tak zrobić :*
UsuńNie ma za co! :)
Usuńposzło, wielkie dzięki! męczyłyśmny się z tym,a to takie proste było! ;)
UsuńGratuluję odwagi pójścia na psychologię :) Nie dlatego, że uważam, że nie dasz rady, bo dasz sobie znakomicie, jestem tego pewna. Raczej z uwagi na rynek pracy w Polsce w tym kierunku.
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o zaoczne to rozumiem Cię w 100%. Ja idę za rok na studia, bo muszę na nie najpierw zarobić. Oczywiście każdy pretensje, że za rok to już mi się nie będzie chciało, że stracę czas, że potem to bezsensu itd. Nie rozumieją, że chcę pomóc mamie zacząć godnie żyć. Dlatego naprawdę nie warto się przejmować opinią innych. Skoro tak wpieprzają się w nasze życie, oznacza to, że sami mają coś nie halo ze swoim :)
Zwykle życie jest tak niesprawiedliwe, że gdy robimy wiele dobrych rzeczy nikt tego nie zauważa, a gdy zrobimy coś źle - wszyscy to zobaczą. To złe życzenie ludziom gdy im się coś uda jest straszne.. jednak coraz częściej znajdzie się kilka takich fałszywych osób. Ważne żeby uczyć się w kierunku który interesuje nas, a nie dlatego że wszyscy na to idą, czy przez to że ktoś nam kazał, zawsze byłam tego zdania więc idź tam gdzie będziesz czuła się dobrze, życzę powodzenia :) Też czasami potrzebuję uwagi i zainteresowania - w końcu jesteśmy tylko ludźmi, lubimy czuć sie potrzebni :)
OdpowiedzUsuńJasne, że życie uczy. Mnie nauczyło jedno: umiesz liczyć, licz na siebie. I to jest chyba najgłębsza prawda życiowa jaką kiedykolwiek usłyszałam.
OdpowiedzUsuńWkurza mnie u ludzi innych to, że im się wydaje, że wiedzą wszystko najlepiej, że są panami świata, którzy zamiast zająć się sobą, muszą wściubiać nos tam, gdzie nie trzeba.
OdpowiedzUsuńCo do życia, podobno człowiek uczy się na błędach. Podobno, bo wydaje mi się, że człowiek się nie uczy, a tylko te błędy wciąż i wciąż powtarza.
Hmm najciekawsze w tym wszystkim jest to, że niektóre fragmenty mógłbym śmiało przypisać również do siebie. Doskonale pokazałaś co tak na prawdę teraz siedzi i co Cię boli ... za pewne nie do końca, ale ten tekst oddaje mocno nazwijmy to "stan psychiczny" - tak apropos psychologii.
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś myślałem o takich studiach ... niestety pomysł upadł .. żałuję chyba trochę.
PS.
A autostop polecam gorąco!
Nawet nie ma co fundować - bo koszty są bardzo znikome :)
Pozdrawiam!
To jest bardzo irytujące, kiedy ktoś mówi co powinniśmy robić w życiu. Twoja sprawa, Twój problem. Jeśli popełnisz błąd to Ty go popełnisz, nikt inny. Przynajmniej się czegoś nauczysz. A co jeśli wyjdzie odwrotna sytuacja? Jeśli to co wybrałaś będzie najlepszą rzeczą w Twoim życiu, jeśli będziesz szczęśliwą i spełnioną osobą, a o błędzie nie będzie nawet mowy? No właśnie. Więc rób to co chcesz. Rób to co kochasz i co Tobie sprawia przyjemność. Inni mogą Ci doradzać, ale nie podejmować za Ciebie decyzji.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się! :*
Nie musisz być mistrzem pióra. Tak naprawdę nie musisz być w tym nawet dobra (ale jesteś, tak dla jasności). Chodzi o to, by robić to, co sprawia nam przyjemność. Pamiętasz, jak dzieci dmuchają "bez sensu" w flet i tylko ranią tym uszy dorosłych? Nie potrafią grać, ale sprawia im to przyjemność i nie przejmują się narzekaniem innych. Myślę, że my prawie (mam nadzieję, że nie urażę) dorośli powinniśmy się dużo uczyć od tych małych pociech. Też często myślę, że nie będę czegoś robiła, bo nie umiem. Na dalszy plan spycham świadomość, że to lubię. Od takiego myślenia nie przybywa szczęścia, wręcz przeciwnie. Więc pisz. Do utraty tchu. Od wieczora do rana i przez cały dzień. Bo wiem jak wiele radości Ci to daje. A ja będę z utęsknieniem czekała na każdy kolejny rozdział. ;*
OdpowiedzUsuńTeż myślę o studiach zaocznych. Znam sytuację finansową rodziny i nie chcę być jeszcze większym obciążeniem. Mimo, że chciałabym iść na dzienne, nie chcę postępować egoistycznie.
Nie jestem pewna, czy psychologia to łatwe studia. Z pewnością bardzo ciekawe. Powodzenia!
Rodzice często nie doceniają dzieci, bo choć robią dużo w domu, uważają że to ich obowiązek. Ale kochają i są dumni, może tego nie mówią i nie okazują, ale tak jest. Co do przyjaciół, trudno o nich teraz. Naprawdę.
OdpowiedzUsuńMaturę zdałaś dobrze i nie masz co się przejmować! Studia zaoczne to też studia i to wskazuje na Twoją niezależność, że chcesz pracować i się uczyć, odciążyć rodziców. Co do psychologii to naprawdę trudny kierunek, a nie jak wszyscy sądzą łatwy i przyjemny.
Cieszę się że piszesz opowiadanie! Które nawiasem mówiąc jest fantastyczne! Rób to co kochasz, ciesz się tym i nie przejmuj tym co mówią inni. Jesteś jedyna i niepowtarzalna - kochana, cudowna, utalentowana i naprawdę nie wiem jakbym sobie bez Ciebie poradziła!
wydaje mi się, że wiem co czujesz :)
OdpowiedzUsuńMimo że życzenia spóźnione to i tak bardzo dziękuję :*
OdpowiedzUsuńSama bardzo nie lubię wpieprzania sie w moje życie, w moje wybory. Na każde nawet najdrobniejsze sugestie reagują złością bo to jest kurde moje życie.
OdpowiedzUsuńTeż często gęsto nachodzi mnie zwątpienie, czy to, co robię jest dobre, czy we właściwym kierunku idę. I mimo że często na mojej drodze widzę kłody i przewracam się o nie to jednak zawsze wstaję i chcę iść dalej. Przykładowo ostatnimi czasy ćwiczę codziennie według ćwiczeń Ewy Chodakowskiej i jeśli dopada mnie zwątpienie i myślenie "nie dam rady" to (banalnie i śmiesznie to zabrzmi) przypominam sobie bohaterów dzieciństwa, z bajek, anime, Naruto, Natsu, Goku i wielu innych i mówię sobie "oni się nie poddali, trenowali do upadłego i osiągnęli to, co sobie zamierzyli, dokonali rzeczy niemożliwych". I naprawdę, ktoś się z tego może śmiać, ale to, co zostało w nas zaszczepione w dzieciństwie działa do dziś. Bo muszę przyznać, że to jest kapitalna (!) motywacja! I ćwiczę dalej, daję z siebie wszystko, a gdy kończę jestem z siebie dumna. I tego najlepiej się trzymać, nie patrzeć na innych, ponieważ gatunek ludzki posiada jakąś dziwną cechę "radości z upadku innych". Skąd to się wzięło, nie mam pojęcia. Ale jeśli ktoś mówi Ci, że nie dasz rady to oznacza, że on po prostu nie dokona tego, nie jest w stanie i najchętniej sprowadziłby Ciebie do swojego poziomu.
OdpowiedzUsuńA Zdrowy Oświecony Egoizm jest czasem dobry. Nie można być wiecznie Matką Teresą, czasem warto pomyśleć o sobie.
I jeśli pisanie sprawia Ci przyjemność, pisz! Tak często jak będziesz potrzebowała, nie patrz na innych, nie zniechęcaj się. Bo jedni są dobrzy w pracach plastycznych, inni w słowie pisanym i psychologii :)
Gdyby nie Opieprz, na którym przypadkiem zauważyłam twój nick w NASA, to nie wpadłabym na ciebie. :d
OdpowiedzUsuńCo do postu... Ja jestem uczennicą wzorową. Czerwony pasek od 4 klasy do teraz (od września klasa maturalna) i ciągle mam wrażenie, że jestem mniej doceniana przez rodziców, bo mi się nie udało i mam 3 z geografii, której nienawdzię. To strasznie dołujące, gdy uczę się ciężko przez cały rok. Choćby piwko to dla mnie mega relaks. Wracam ze szkoły, obiad, dodatkowy angielski. Ja to robię dla siebie. Sama chciałam się uczyć i mieć dodatkowe lekcje, ale mogliby docenić to, a nie tylko krytykować, bo dostanę przypadkiem 1 z religii czy geografii, które mi do życia/studiów potrzebne są niczym kasza w rosole.
Co do studiów, to owszem psychologów jest mnóstwo, ale mało dobrych. Jeśli naprawdę masz ambicję i czujesz, że to twoja pasja to możesz zdobyć szacunek. Może kiedyś zobaczę cię w wiadomościach. :D
Kochana najważniejsze jest abyś studiowała to co cię interesuje, żebyś żyła po swojemu i nie dała się zwariowac ciągłej presji do perfekcji. zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńUważam, że Twoje studia "psychologia" jak najbardziej są w porządku. Psychika człowieka jest zawiła, skomplikowana, tajemnicza. Sama lubię tą tematykę i dlatego z przyjemnością oglądałam filmy tej kategorii, a nawet na samej maturze miałam "Psychika zbrodniarza" w temacie swojej prezentacji :)
OdpowiedzUsuńŻyczę więc tego, aby nastał taki dzień, w którym znajdziesz prawdziwego przyjaciela (takie relacje naprawdę istnieją!) i żeby olśniło Twoich rodziców, jak bardzo im pomagasz. Może będzie to miało miejsce jak się wyprowadzisz i zobaczą czego tak naprawdę brakuje w domu.
OdpowiedzUsuńZasadniczo nie wiem o co się rozchodzi z tym "dlaczego na zaoczne!". Na początku myślałam, że to także niższy poziom itp., ale nic poza tym! Mój brat na zaocznych miał stypendium rektora, a to może dostać tylko 10% osób. I on dostał - wliczany do 10% wraz ze studentami dziennymi, których jest więcej. Egzaminy ma takie same jak dzienni.
Ja także uczę się zaocznie. Oboje z bratem tak samo jak Ty uważamy, że nie można czerpać nieograniczonych środków od rodziców, kiedy jest się już dorosłym. I co? Wcale nie jest łatwiej pod względem nauki. :) A przyznam, że i znajomości fajniejsze. U mnie na roku byłam najmłodsza wraz z kilkoma dziewczynami. reszta to była 30+, 40+, ale przez to osoby te są już dużo dojrzalsze i nie było wrednego obgadywania się itp. Ja studiuję pedagogikę - niby też zawód bez przyszłości, ale sorry, nie chcę być przez cale życie zamknięta w korporacji w czterech ścianach. Chce się spełniać zawodowo i mam nadzieję, że mi się uda.
Psychologia... Moje niespełnione marzenie - nie otworzono ich zaocznie.
Robienie czegoś, czego nikt nie zauważa. W moim wypadku to organizowanie półmetku. Jeździłam, załatwiałam salę. Latałam za ludźmi, żeby mi dali zaliczki. Pojechałam załatwić DJ'a. Wszystko po to, żeby wszyscy się dobrze bawili na półmetku. Mam wrażenie, że oni tego nie doceniają, a z pewnością będą krytykować. A jak ja tego nie zorganizuję, to kto inny? Nikomu by się nie chciało. A ja nie wiem, czy mam w ogóle ochotę pójść na ten cały półmetek...
OdpowiedzUsuńUważam, że psychologia nie jest zła, ale ryzykowna. Z pewnością jest niesamowicie ciekawa, w końcu ludzki mózg i podświadomość same w sobie są ciekawe :D. Ciężko tylko z pracą potem... Ale życzę Ci, żebyś dostała wymarzoną :)
Ludzie uparli się do stwierdzenia, że jeśli płacisz za studia, to Ty wymagasz i wykładowcy muszą Cię przepuścić dalej. A prawdą jest, że wcale nie muszą. U mnie na przykład trzy osoby odpadły z grupy bo miały problemy z zaliczeniem semestru, natomiast jak pisałam wyżej - jedna osoba na moim roku nie obroniła licencjatu! Czy to naprawdę świadczy o tym, że skoro student płaci, to ma dostać papier? Nie... Dlatego to jest stereotyp jak każdy inny. Fakt, ponoć po zaocznych trudniej o pracę, ale dzisiaj po ŻADNYCH studiach nie możesz liczyć na pewne zatrudnienie. Taki kraj.
OdpowiedzUsuńSądzę dokładnie tak samo jak Ty - trzeba dążyć do tego, aby robić to, co nam daje satysfakcję. Trzymam za Ciebie kciuki!
Nie każdy dostaje także stypendium socjalne, które by mu się jednak należało. Ja np. go nie dostaję, a naprawdę sądzę, że należałoby mi się bardziej niż innym, którzy studiują dziennie, otrzymują je dlatego, że rodzic zarabia krocie, tyle że na czarno, zatem ten dochód się nie wlicza. A stypendium służy im nie do opłacenia stancji czy akademika, a na imprezy lub na fajnie spędzone wakacje. No, ale takie życie. :) Sprawiedliwe nigdy ono nie było. Wbrew pozorom studia zaoczne wychodzą taniej niż dziennie.
Dzisiaj tylko zajmę miejsce, zbyt zmęczony jestem, aby czytac^^
OdpowiedzUsuńWróciłam z pracy. Byłam za granicą Rzeczypospolitej Polski i jestem przekonana, że tu w kraju jesteśmy niedoceniani. Już nie chodzi o politykę, pracę, banki, rodaków czy kościół. Ludzie wyrabiaja sobie o nas przedwczesną opinię.. Za wcześnie albo za późno. Tam gdzie byłam kobiety do spódnic ubierały adidasy, a tylko Polaków to śmieszyło. Może coś w tym jest. Mamy wyczucie, ale czasami jest to narzucanie się. TO NIESAMOWICIE MĘCZY.
OdpowiedzUsuńGratuluję decyzji co do studiów!
Ciekawe przemyślenia, a z wiedza to jest tak: co umiem to moje:)
OdpowiedzUsuńChciałam kiedyś studiować psychologię.
OdpowiedzUsuńpewnie się ze mną nie zgodzisz, ale jak dla mnie twoi rodzice powinni ci być wdzięczni, na serio dużo dla nich robisz, a przecież mogłabyś gdzieś chodzić, włóczyć się nie wiadomo gdzie i nie interesować się ich opinią, a ty sprzątasz, gotujesz, dla ciebie to coś normalnego ale ile dziewczyn w twoim wieku tak postępuje? co do przyjaciół...haha śmiech na sali i w moim przypadku, ale cóż poradzimy...ich strata? mam nadzieję, ze będziesz miała więcej chwil by sobie poleniuchować i więcej weny!<3
OdpowiedzUsuńFajnie, że idziesz na psychologię. To ciekawy kierunek, który wymaga od człowieka ciągłego rozwoju, więc możesz dużo osiągnąć w tej dziedzinie! Powodzenia!
OdpowiedzUsuńCzytałam czytałam i nie mogłam przerwać. Ten post sprawiał, że z każdym zdaniem przejeżdżałam oczami po linijkach coraz szybciej. Wydawało mi się, że to Twoje przemyślenia, Twój mózg i Twoja technika pisania tego ode mnie wymagały. Bardzo dużo mądrych słów tu napisałaś. A przede wszystkim widzę że opowiadanie o TVD, więc z chęcią zajrzę. :)
OdpowiedzUsuńMoja przyjaciółka myśli o psychologii. Idziemy teraz do drugiej liceum i cały czas obstaje przy tym kierunku. W sumie czemu nie?
Ja zawsze postępowałam bezinteresownie, wciąż komuś pomagałam - z myślą, że gdy ja będę kogoś potrzebować, to mi się odwdzięczy. Troszeczkę się zdziwiłam kiedy będąc w potrzebie (jakiejkolwiek, większej lub mniejszej) nikt nie wyciągnął do mnie ręki. Dlatego powoli oduczam się takiego zachowania. Nie umiem być obojętna ani zła, ale staram się rozdzielać ludzi na tych, którzy się odwdzięczą i docenią i na tych, którzy tylko wykorzystują.
OdpowiedzUsuńA co do błędów - masz rację. Można wysłuchać starszych i doświadczonych, można to wziąć pod uwagę. Ale oni nie mogą naciskać, bo każdy ma swoje życie do przeżycia. I sam podejmuje decyzje. Nie ważne czy będzie żałował czy nie, to go ukształtuje. Dlatego rób swoje i się nie przejmuj ciotkami i innymi, którzy chcą Tobą pokierować :)
Trzymam kciuki za psychologię.
Psychologia, zwłaszcza ta sądowa, mnie strasznie pociąga, ale chyba się nie odważę... A twierdzenie, że to "łatwe studia" to głupota.
OdpowiedzUsuńŻycie uczy nieprzerwanie, ale czasem zbyt brutalnie.
rodzice zwykle zauważają to czego nie robisz ;) a to co robisz, ma być na porządku dziennym i pochwała Ci się za to nie należy :P to tak z własnego doświadczenia mówię :) a psychologia to trudny kierunek, ciężko się na nie dostać a prywatne studia z psychologii są cholernie drogie ;) także podziwiam ;D
OdpowiedzUsuńTę notkę to powinnam wydrukować i sobie powiesić na ścianie. Może pomyślisz, że coś ze mną jest nie halo, ale po tej jednej notce stwierdzam, że musisz być zajebiście bogatą wewnętrznie osobą. I odważną. Nie każdy mówi wprost o swoich wadach, które z kolei ma każdy. Dziękuję. Za ten wpis, za to, że mogłam go przeczytać. Chylę czoła.
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia w podejmowaniu decyzji, dobrze wybierzesz, nie zważaj na opinie innych, oni za ciebie nie żyją :) ktoś cie w końcu doceni, nie martw się, na pewno twoi rodzice są z ciebie dumni, a że denerwują? normalne :) jak każdego
OdpowiedzUsuńWiedza niezależnie jaka przydaje się nam, ja osobiście uczę się dla Siebie, nie dla ocen, wyróżnień czy stypendiów, jak niektórzy, uczę się po to aby poszerzać horyzonty, po to jak mówi autorka pewnego wiersza żyć mądrzej ;) Najważniejsze jest to aby robić w życiu to co się kocha.
OdpowiedzUsuńTo prawda. Uczymy się dla samych siebie. Szkoła? Owszem pomaga, ale co mi ze średniej 5,0, kiedy nie będę potrafiła żyć? :) Rodzice niby chcą dobrze, ale może czasem lepiej popełnić ten błąd. Najlepiej uczymy się na własnych :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam