9.04.2012

1. "Nie boję się nieznanego, tylko stracić to co znam."

Jeszcze się tutaj nie odnajduję, nie do końca wiem co tutaj robię. Staram się to jakoś ogarnąć myślowo, sądzę, że godziny przemyśleń są dość owocne. Każdego dnia podejmujemy jakieś decyzje, ja dzisiaj przeniosłam się tutaj z onetu, chcę spróbować. Spróbować blogować jak cywilizowany człowiek, a nie denerwować się na ciągłe usterki serwerów. Nie da się tak funkcjonować na dłuższą metę. Jeżeli dojdę do wniosku, że tutaj coś mi nie pasuję, może wrócę tam, a jeśli tutaj przypadnie mi do gustu - zostanę. Smutno jest pomyśleć, że to co jest tam to stos słów, które przemijają, w pewnym momencie zanikną. Może zrobię sobie zrzuty ekranu z tymi postami i komentarzami, których nigdy nie chcę utracić.
Darzę tamten blog ogromnym sentymentem. Po cichu liczę na to, że mi go nie usuną. Szkoda, że nie ma możliwości zapisania bloga w pliku. Ktoś powinien to wymyślić. A najbardziej szkoda mi tej historii... tej jedynej i niepowtarzalnej, którą być może opowiem swoim wnukom, które dojdą do wniosku, że to niemodne. Nie wiem. Nikt nie wie, co czeka go za pięćdziesiąt lat. Ciągle zastanawiam się, czy dobrze robię, ale każdemu chyba należą się normalne warunki do pisania. 
Byłam dzisiaj na dalekim spacerze, zabrałam swojego czworonoga i poszłam przed siebie. Doszliśmy nad jeziorko, bo na miano jeziora to nie zasługuje. W sumie możemy umownie nazywać to kałużą, bo woda tak brudna, że nawet pies niechętnie do niej wchodzi, no ale chęć zdobycia rzuconego patyka wygrywa i zwierze zanurza się w wodzie, w której dno widać tylko na brzegu.
Słońce pięknie świeciło, co prawda wiał niemiły zimny wiaterek, ale jednak pogodę można uznać za ładną. Przecież nie było śniegu, a to ogromny plus, w ostatnich dniach. Dawno nie czułam się tak dobrze, jak na tym spacerze. Brakowało mi w tym wszystkim jeszcze czegoś. Wypełnienia pustki, ale widać na to jeszcze przyjdzie czas. Jeśli wierzyć w reinkarnacje bądź sny prorocze to miałam w poprzednim życiu gorącego mężczyznę przy boku, więc nadzieja gdzieś tam jeszcze jest.
Minęły święta. Nie wiem czy się cieszyć, czy płakać. Jutro już wtorek, pouczę się rano, popołudnie i wieczór poleniuchuję przed laptopem i zacznie się... wyścig szczurów. Po oceny. Po frekwencję. No i kwiecień jak żaden inny miesiąc jest zapełniony uroczystościami. 

Nie patrząc w obiektyw...


11 komentarzy:

  1. Myślę, że podjęłaś dobrą decyzję i nie będziesz żałowała.
    Zawsze możesz skopiować notki do Worda i zapisać wszystko na dysku przenośnym, wtedy będziesz miała bloga zawsze przy sobie :)

    Może to duży staw?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, jak wszystko, o co się nie dba. A szkoda, bo takie miejsca są magiczne.

      Usuń
    2. A jego magia poleca na tym, że jest odludne, przynajmniej przez trzy pory roku. W drodze nad to jeziorko spotkałam na głównej szosie pięć osób, które sobie spacerowały lub jechały rowerem, a jak zeszłam na drogę prowadzącą do tego miejsca spotkałam tylko młodego chłopaka, który stamtąd wracał samochodem. Lubię tam być, bo prócz mnie i psa - zero żywej duszy. No ale oczywiście jest to niebezpieczne i dlatego dostałam moralną pogadankę od zatroskanych rodziców :)

      Usuń
    3. Przesadzasz!
      Mnie się nawet nie chce ustawiać tu ładnego szablonu, po prostu... tak jest mi tu teraz dobrze, że ta chwila mogłaby trwać wiecznie.

      Usuń
    4. A to grasują tam jacyś... mordercy i gwałciciele?

      Usuń
    5. Jeszcze nie było takiej sytuacji, aczkolwiek jestem jedynaczką i od zawsze rodzice trochę bardziej się martwili.

      Usuń
  2. ja nie oruzmiem pojęcia wojna. czy nie można porozmawiać tylko od razu zbaierać sie za takie rozwiązanie? bezsens.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z czasem kazdy sie odnajdzie ja tez nie wiedzialam na poczatku co i jak a jednak daje sobie rade :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja pozapisywałam moje ulubione, stare notki w komputerze w notatniku, być może niektóre z nich opublikuje kiedyś na nowym blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze możesz zapisać swoje stare notki kopiując je w pliki w wordzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chyba też niedługo wyniosę sie z onetu, bo te ciągłe usterki naprawdę zaczynają mnie irytować, ale jednak żal mi tego wszystkiego, co tam napisałam - tych wszystkich komentarzy, które dostałam. Życzę Ci powodzenia... Wiesz czasami są takie beznadziejne dni, kiedy czujemy tylko pustkę, a później można odnaleźć szczęście - jeśli tylko dobrze sie szuka
    [http://learn-my-lesson.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś.
Dziękuję, że poświęcasz mi czas.
Dziękuję, że piszesz, co myślisz o tym poście.
Dziękuję, za Twoją obecność, która być może odmieni moje życie :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.