1.11.2012

20. Eyes Wilde Open.

Dopadła mnie chyba jesienna depresja. Staję przed lustrem i pytam kim Ty jesteś? Sama już nie wiem kim jestem. Nie wiem czego chcę. Nie wiem jak żyć. Nie wiem jak śnić. Nie wiem jak trwać. Dlaczego? Nie wiem. A wiem cokolwiek? Wiem, że liczba pi to 3,14; wiem, że Słońce jest centrum układu słonecznego, wiem, że dziś zaczął się listopad i wiem, że chłopów napisał Reymont. Ale na dobrą sprawę nie wiem nic. Zresztą jak każdy człowiek, mamy niewielką wiedzę, a Ci którzy uważają iż wiedzą wszystko są nienormalni.
Wczoraj przyszły dzieciaki z tekstem "cukierek albo psikus". W sumie nie jestem przeciwna halloweeen, może jakbym nie była taka stara to sama bym się przebrała za jakiegoś potwora, albo lepiej za czarownicę, z moim charakterem. Nie mam nic przeciwko nowo nastającej tradycji, która przybyła z USA, to fajna zabawa dla dzieciaków, a i dla nas starych coś się znajdzie, np. drinki za 1/2 ceny jeśli jest się przebranym.
Dziś - dzisiaj miałam cały dzień poczucie, że źle robię, że nie powinno mnie być tam gdzie byłam. A dobrze robiłam będąc na cmentarzu. Ale boli mnie obojętność ludzi. U mnie w rodzinie co tydzień bywa się na cmentarzu, ja nie zawsze, bo nie zawsze mam czas w niedzielę, ale staram się być przynajmniej raz na dwa tygodnie, mama jest co tydzień, groby są regularnie odwiedzane, ale jak widzę groby, które cały rok stoją puste, zaniedbane nagle są najbardziej odwiedzane pierwszego listopada, stoi na nich najwięcej zniczy i kwiatów. Jak można być takim człowiekiem. 
Jest taki grób, który odwiedzam tylko raz w roku, wiem, to źle, ale strasznie źle się tam czuję. Nie potrafię tam być dłużej niż kilkanaście minut, nie mogę pogodzić się z tym, że ten chłopak odebrał sobie życie sam. Nie mówię, że go potępiam, w ten sposób nie myślcie. Ja po prostu się jeszcze po tym nie do końca otrząsnęłam. Może za jakiś czas. Planuję się tam wybrać za trochę ponad miesiąc, akurat miną trzy lata. 
Ostatnio jestem zła na szeroko pojmowany kościół. Mamy katechetę, który ciągle mówi do nas o seksie i kompleksach. Ciągle jeden i ten sam temat. Oczywiście potępia wszelkie cudzołóstwo i antykoncepcję. My jesteśmy winni za nasze wszystkie niepowodzenia, cierpienia, za wszystko co złe winni jesteśmy my, ale to co dobre w naszym życiu to tylko i wyłącznie zasługa Boga. Ach, zapomniałabym - sprawdzian, ogólny, piętnaście pytań, do wyboru odpowiedzi "tak" lub "nie". Oceny - tragiczne. Dlaczego? Bo zaznaczyliśmy odpowiedzi zgodnie z tym co sami myślimy, a nie to co myśli kościół. Facet robi nam wodę z mózgu, dobra, chce pogadać o seksie - spoko. Chce nam powbijać jak źli jesteśmy - jak mu z tym lepiej to spoko, ale dlaczego ja muszę myśleć jak kościół? Mam własne sumienie, własny mózg i wbrew pozorom UMIEM myśleć. Nikt nie będzie mi mówił co mam uważać i myśleć. Moja sprawa. Wszystko jest moją sprawą. Nikt nie ma prawa wymagać ode mnie żebym zmieniła własne zdanie. Już miałam gościowi wszystko wygarnąć, ale znajomi mnie powstrzymali, bo wiedzieli, że nie będę przebierała w słowach. Ale jeszcze kilka takich sprawdzianów z  wiedzy kościelnej i chyba się pożegnamy.
Debilizm. Głupota. Ja chcę religię z moim ulubionym księdzem, gdzie rozmawialiśmy o wszystkim a nie słuchaliśmy wykładu o seksie, orgazmach i innych tym podobnych. Przez ostatnie dwa lata na religię wszyscy chodziliśmy wręcz zadowoleni, bo wiedzieliśmy, że sobie pogadamy, że to będzie dla nas, a nie dla jego satysfakcji, że przez 45 minut pogada o tym, czy seks jest nam w ogóle potrzebny. Super. 
Nadchodzi styczeń, ze styczniem studniówka. Zapisałam się do kosmetyczki. Nigdy tam nie bywałam, bo nie miałam takiej potrzeby, ale na studniówce chcę wyglądać chociaż dobrze. 
Samochodzik mam prawie na własność. Bardzo przyjemnie się go sprząta, wiedząc, że nikt poza Tobą kierował nim nie będzie. Nie jest to najnowszy model audi, ale samochód w pełni sprawny i zadbany. Grunt żeby był taki i jeszcze tyłek woził i będzie okej. Moim jedynym zmartwieniem jest brak radia. Ale jakieś nabędę. Co to za jazda bez muzyki. 
Niepoukładany post, niepoukładane myśli. To już dwudziesty post tutaj, za dwa miesiące mój poprzedni blog kończyłby pięć lat. Ostatnio przeniosłam go z onetu na blog.pl bo się domagali. Cóż - wieś tańczy i  śpiewa. Kolejny błąd onetu. Nie, że się czepiam, ale nierozsądnie postępują to raz, a dwa - za późno. Jak uciekło im kilka tysięcy blogerów to doznali olśnienia, ze coś nie tak. A ja durna pisałam do nich maile i zgłaszałam problemy, mydlili mi oczy, że tak mi się tylko wydaje.  Kiedy ostatnio napisałam im kilka słów prawdy na blogu redakcyjnym to nawet nie puścili mi mojego komentarza. Banda kretynów.
Kim jestem? Kimś kto jeszcze się nie wykreował. 

12 komentarzy:

  1. Też przeniosłam się z onetu na bloggera przez te ciągłe problemy i awarie.
    Co do samochodu to cholernie Ci zazdroszczę i nie mogę się doczekać, kiedy ja sama będę miała prawo jazdy.
    Nauki kościoła od dawna odpychają mnie od tej religii i myślę, że to po części przez te ich wspaniałe poglądy tak bardzo odcięłam się od tej religii i wszystkiego, co ma z nią związek.

    PS. Świetny szablon :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnie, odnajdziesz jeszcze swoją drogę. Masz całe życie na odkrycie tego kim jesteś. Ja ze swojej strony mogę zapewnić że jesteś świetną dziewczyną, która potrafi pomóc, wysłuchać, która rozbawia swoimi tekstami, która jest pracowita i potrafi świetnie pisać no i perfekcyjnie prowadzić bloga :)
    1 listopada to trudny dzień. Ciężko jest się pogodzić ze stratą kogoś bliskiego, ale to dzień w którym pozwalamy sobie na smutek i powrót wspomnień. To poniekąd oczyszczające. Pozwolić odejść tym których z nami nie ma.
    Religia, widzę katastrofa. Masz racje, każdy ma swoje sumienie i postępuje według niego. A ciągłe gadanie o seksie robi się nudne, bo kto będzie chciał to robić to i tak zrobi, nawet gdy ksiądz powie że to wbrew przykazaniom i Kościołowi. Ale już nie długo, trzeba wytrzymać.
    Cieszę się że samochód już prawie gotowy:) Radio można tanio kupić bo bez niego ani rusz! wiem coś o tym ;)
    A blog.pl to jakaś porażka totalna -.-
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój ksiądz... prawie tak samo jak Twój. Nienawidzę takiej religii, na której lekcja w lekcję on się obraża, krzyczy i ogólnie jest nieprzyjemnie. Nie da się mu nic powiedzieć, bo zaraz wyskakuje z tekstami, jakie to nasze pokolenie jest złe. A gdy tylko pojawia się temat homoseksualizmu to awantura murowana. Psychiczny człowiek, który nie nadaje się do pracy z młodzieżą. Parę osób przebrało się u nas na Holloween i nasłuchaliśmy się wszyscy o szatanie itd.
    Oo, zazdroszczę autka. Ja od zdania egzaminu (lipiec) nie siedziałam za kółkiem. ;<

    OdpowiedzUsuń
  4. "wiem, ze nic nie wiem" - idealne powiedzenie do początku Twojego postu.
    religia... ja przez 3 lata nic na niej nie robiłam (chyba, ze zadania na anstępne lekcje), a teraz mam księdza, który rozmawia z nami o wsyztskim- pozwala nam się wypowiedzieć, co o tym myślimy itd, i to jest fajne, aczkolwiek sprawdziany z religii? wydaje mi się, że religia nie powinna byc oceniania - to nasza wiara, a prostą regułkę każdy umie wykuć na pamięć i dostać 5.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesienna depresja dopadnie każdego. Przychodzi się do domu i nic się człowiekowi nie chce. W takich sytuacjach pierwsze robię sobie kawę, aby się choć troszkę obudzić, a drugą rzeczą jest wyciągnięcie Meli (mojej szczurzycy) z klatki i "wyprowadzenie jej na spacer" tj. puszczenie, żeby pobiegała sobie u mnie na łóżku. Ewentualnie po mnie :P Myślę, że zwierz to dobry towarzysz takiej jesiennej pory.
    Widzę nowy szablon. Zdziwiła mnie domieszka różu, ale muszę Ci przyznać, że wszystko razem wygląda naprawdę estetycznie. Sama również myślałam nad jakimś nowym szablonem, ale wczoraj dużo czasu zeszło mi na rozpakowywaniu się, a potem na notatkach.
    Powiem szczerze, że sceptycznie podchodzę do amerykańskich świąt typu Halloween. Dlaczego? Przede wszystkim w Ameryce ludzie inaczej między sobą żyją, są bardziej otwarci. U nas każdy odgrodzi się od sąsiada, jak jakiś nowy to nawet kontaktu nie nawiąże, psy puszczone na podwórku. Poza tym nigdy nie wiadomo co dziecko może spotkać po drodze i kto mu akurat otworzy. Nie ten kraj.
    Muszę przyznać, że sama na cmentarz chodziłam tylko raz do roku. Raz brak czasu, w tym momencie kompletnie inne miasto, ponieważ zaczęłam studia. Moje babcie chodzą częściej, nawet raz na miesiąc. Ale to też wynika z faktu, że mają o wiele bliżej.
    Katecheta wam się trafił tragiczny! Taka religia to mordęga. Na Twoim miejscu porozmawiałbym z wychowawcą, ewentualnie wypisała się z tego jakże zaszczytnego przedmiotu. Katecheta / ksiądz powinien rozmawiać, dyskutować z uczniami, nie prowadzić monologu!
    Chciałam GrafikUs'a przerzucić na platformę blog.pl, niestety nie dostałam takiej szansy. Może też dlatego, że dawno tam nic nie zmieniałam i spisali mój blog na straty. No nic, płakać nie będę. Nawet ja uciekłam na Bloggera, dużo ciekawszy serwis z blogami, z większymi możliwościami ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesienną depresję mają chyba wszyscy. Wyobraź sobie, że jest wiosna ;)
    W mojej szkole nauczyciele religii z roku na rok zmieniają się na gorszych. Z jednym można było porozmawiać, z drugim już nie - lekcje opierają się na zasadzie "Ja wam coś mówię - wy macie to przyjąć. Bez pytań i bez wahania!" Teraz mamy księdza którzy najwyraźniej zabłądził szukając odpowiedniej szkoły i jeszcze nie zauważył, że nie znajduje się w szkole podstawowej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak mi dosłodziłaś w ostatnim, ostatnim komentarzu, że się zrobiłam czerwona jak buraczek. To nie są jeszcze super bombowe rysunki, ale dążę do takich ;) Element londyński jak najbardziej fajny. Ogólnie szablon śliczny. A deseczki w tle mnie zainspirowały ^^
    I tak, czytałam jak te przenosiny wyglądają. Dobry system, bo przynajmniej platforma im się nie przeciąży. Ale jak tak zobaczyć na liczbę blogów, brrr... Dłuuugo im to zajmie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze jest dostrzegać, że jednak cały czas się zmieniamy. A mnie pamiętnik to uświadamia z jeszcze większą siłą. Zwłaszcza, że jestem czasem troszkę zakompleksionym potworem i potrzebuję takiego kopa. Bo zapewne własnej intuicji i pamięci bym nie zaufała :P
    No właśnie tak to jest z naszymi liceami i ich dumnymi profilami matematyczno - fizycznymi - (informatycznymi). Jedynie zacisnąć zęby i przeboleć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje mi się, że taka jest jesien - czas poszukiwania samych siebie. I niepotrzebnie Święto Zmarłych jest jesienią.

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem tak. Cmentarze są to czasem miejsca, które bardzo trudno jest nam odwiedzać. Znam to z autopsji, choć bywam tam znacznie częściej niż raz na rok, to wiem, ile mnie to kosztuje, nerwów nawet. Budzą się wszystkie wspomnienia, przed którymi codziennie się ucieka, a tam - jesteśmy wystawieni prosto na walkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hah, też się przeniosłam z onetu na blog.pl i nie mogłam się zalogować na bloga, co poskutkowało tym, że przeniosłam się na blogspota... I jestem teraz na obydojutra.blogspot.com
    Ja w swojej szkole mam dość specyficzną religię. A raczej katechetkę. Nie wiem, do czego ona dąży, ale próbuje w nas wpoić fakt, że nic nie zależy od Boga. Że my myślimy, że jak wieczorem się do niego pomodlimy o 5 ze sprawdzianu i ta 5 będzie, to dzięki niemu. A że tak nie jest. I że w ogóle wszystko, co robimy, zależy od nas. W sumie to racja. Ale myślę że i Bóg ma w tym jakieś działanie.
    A co do Halloween - raczej nie popieram. Za dużo się o tym nasłuchałam m.in. na zajęciach dodatkowych z angielskiego, gdzie czytałam tekst o tym, skąd to święto się wzięło i tak dalej, i to mi wystarczyło, aby go nie popierać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiam Halloween i sądzę że to super zabawa i fajnie by było obchodzić je w Polsce na całego, ale Polska to Polska więc jak już dzieciaki zaczną po domach chodzić na serio to prawdopodobnie radio maryja oszaleje a w kościele potępią rodziców tych dzieci, którzy pozwalają się pociechom bawić, bo przecież halloween to zabawa, ale kościół chyba myśli że z halloween to od razu każdy idzie na cmentarz o północy składać ofiary z dziewic -.- z tymi grobami to różnie bywa, przyznam się sama że rzadko chodzę do mojego taty na cmentarz a dlaczego? potrzebę by o nim myśleć i go pamiętać, mam co dzień i nieraz patrzę na jego zdjęcia, myślę o nim, wspominam, płaczę...ale na cmentarzu nie czuję go bardziej niż w swoim pokoju, a fakt z tymi wszystkimi zniczami jest dla mnie bez sensu, powinna być płyta z miejscem na jeden lub dwa symbolicznie znicza i tyle, a nie co roku są konkursy kto kupi więcej zniczy i droższą wiązankę, co do twojej religii to jakiś dramat! i pomyśleć że to dzieje się w roku 2012...kto w ogóle dopuścił go do nauczania? nie wiem co ci bardziej doradzić czy się wstrzymać i przemilczeć czy na serio z nim pogadać...na spokojnie to chyba będzie nawet konieczne, trzymaj się ciepło :*~Nathaline

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś.
Dziękuję, że poświęcasz mi czas.
Dziękuję, że piszesz, co myślisz o tym poście.
Dziękuję, za Twoją obecność, która być może odmieni moje życie :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.