Coraz mniej chęci do wstawania rano. Nie budzi mnie budzik, budzi mnie napieprzanie mamy w ścianę, bo u mnie dzwoni budzik. Patrzę się w ściany, zamiast zrobić śniadanie, składam koszulkę kilka razy, zamiast się umalować czy uczesać jakoś inaczej, nie w koka, nie warkocza i nie kłosa. A ponoć rano nie mam na nic czasu.
Wychodzę z domu, kuląc się z zimna. Mroźna temperatura smaga moją twarz i dłonie. Wkładam słuchawki do uszu, ustawiam muzykę najgłośniej jak się da, ale to jeszcze nie to. Czekam chwilę na autobus, zwykle jestem na styk.
Banda rozwydrzonych dzieci przerywa mi moje poranne spa, nie mogę już podgłosić muzyki, znowu kłócą się o pierdoły, aż żal słuchać jak ośmioletnie dziecko przeklina. Ale nie zwracam uwagi. Każde ma matkę, ojca, opiekuna prawnego, nie muszę wychowywać czyichś dzieci.
Idę do szkoły, znów ludzie, ci, których nie lubię, gówniarze w szatni na dyżurze, słyszę dzwonek, przyspieszam, trąca mnie odpicowana dziewczynka, nie wiadomo czy to licealistka, czy w ogóle ktoś od nas. Wbiegam na lekcję prawie spóźniona.
Na lekcjach nic się nie dzieje, bo to koniec roku, no tak, po co się uczyć przed maturą, po co powtarzać i prowadzić lekcje?
Na zegarku dziewiąta trzydzieści pięć. Kończę lekcje. Szwendam się po mieście, wydaję pieniądze.
I tak od kilku dni. Takie chodzenie do szkoły nie ma sensu. To mnie rozstraja, nie daje mi motywacji. Nie daje mi weny.
Patrzenie w sufit siedząc z trzydziestoma innymi osobami w jednym pomieszczeniu to nie moja bajka.
Widać, że koniec liceum za pasem.
Te ostatnie dni szkoły są takie puste, w sumie to powinny być już wolne, bo i tak nic się nie robi, takie chodzenie na siłę. W końcu ta rutyna się skończy i po maturach nadejdzie upragniony odpoczynek. Trzeba przetrwać, trzymaj się i nie daj się :*
OdpowiedzUsuńA ja bardzo miło wspominam ostatnie dni szkoły. Nie trzeba było się uczyć a i wesoło było. Ostatnie dni LO też były dość ciekawe. Nawet po wystawieniu stałam się jakaś aktywniejsza na lekcjach ;)
OdpowiedzUsuńW takim wypadku mi też kompletnie nie chciałoby się chodzić do szkoły - ja w odróżnieniu od ciebie ostatnio miałam niezły zapierdziel, bo "egzamin, Boże!", ale teraz będę się tak obijać na większości lekcji przez dwa miesiące. Hura... -,-
OdpowiedzUsuńno coś Ty przecież to było takie fajne, beztroskie! z chęcią bym się z Tobą zamieniła :) na co te pieniądze tracisz?:>
OdpowiedzUsuńtaka szkoła to lipa:D zabawnie to brzmi, ale na pewno nie jest zabawne. no cóż, powodzenia z znalezieniu jakieś motywacji :) chociaż w sumie po co, może przestań chodzić? albo zrób sobie przerwę?
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Kiepska atmosfera, odpuść sobie takie chodzenie do szkoły.
OdpowiedzUsuńDlatego ja od tygodnia siedzę w domu, bo to naprawdę mija się z celem - wcześnie wstaję, pindrzę się, zachodzę do szkoły i nic w niej nie robię! Byłam w zeszły... czwartek, pobyłam dwie lekcje i zwiałam. Ale jutro idę, jakoś ten ostatni dzień trzeba uczcić :)
OdpowiedzUsuńTo chyba tylko strata czasu. U mnie już na tydzień przed maturą większość odpuściła sobie lekcje. Lepiej zostać w domu, wyspać się, pouczyć, zrobić coś dla siebie. :)
OdpowiedzUsuńNie chodź, po co masz chodzić?;p
OdpowiedzUsuńostatnie dni szkoły są najgorsze!
OdpowiedzUsuńmons-monss.blogspot.com
Ja po prostu opuszczałam te lekcje, na których nic nie robiliśmy ;p albo rozwiązywałyśmy z koleżankami krzyżówki, wykreślanki, czytałyśmy gazety czy książki ^^
OdpowiedzUsuń...ostatnie dni szkoły, to jakaś pomyła. Nauczyciele latają biegają, sami nie wiedzą co z sobą robić, a uczeń siedzi i ma dość. Ach ta nasza szkoła...
OdpowiedzUsuńchyba jesteś jedyną maturzystką, która chciałaby teraz lekcje :D ja miałam to samo w zeszłym roku i to była dla mnie bajka, oceny już były powystawiane, praca napisana, zostało się jej uczyć na pamięć, może luknąć lektury i jakieś wzory na matematykę, ale ogólnie nie ma co się spinać, miałam takie podejście i wszystko zdałam :D nauczyciele pewnie wychodzą z założenia, że tak wam lepiej, by was już teraz nie cisnąć, prawda jest taka, albo przez trzy lata coś weszło wam do głowy, albo nie, nic nie da takie kucie na ostatnią sekundę ;-) głowa do góry, długie wakacje przed tobą! xoxo
OdpowiedzUsuńPS. zapomniałam dodać, że znów masz obłędną szatę graficzną! ◕‿◕
OdpowiedzUsuńNienawidzę takich dni w szkole. Jestem rozbita, nie mam, co ze sobą zrobić. W szkole pustka, w domu pustka, nic ciekawego, nic nie przyciąga wzroku...
OdpowiedzUsuńpo co ty tam jeszcze chodzisz ? jutro ostatni dzień o ile się nie myle?
OdpowiedzUsuńW pełni się podpisuję pod tymi słowami. Jedynie moja parafraza brzmi : "Widać, że koniec gimnazjum za pasem". :D
OdpowiedzUsuńPo co się męczyć? Nie chodź i tyle ;)
OdpowiedzUsuńszkolna rutyna dobija i sprawia, że odechciewa się wszystkiego. grrr. -,-
OdpowiedzUsuńzrób coś innego, zaszalej.
No wiesz, ale dzięki Wam, my, młodsze klasy liceum mamy dwa tygodnie wolnego : )
OdpowiedzUsuńMonotonia jest okropna.
OdpowiedzUsuńniektórzy po prostu nie przychodzą do szkoły! :) U mnie w szkole korytarze spustoszały w tym tygodniu, maturzyści sobie w domu zostali. Też sobie nie idź, bo po co, skoro i tak nic nie robisz ;D
OdpowiedzUsuńGG lubię, ale do przekazywania szybkich informacji :) Listy odręczne są fantastyczne, ale Poczta Polska mnie zawiodła i teraz podchodzę do tego z rezerwą.
OdpowiedzUsuń