24.04.2013

67. To już jest koniec.

Coraz mniej chęci do wstawania rano. Nie budzi mnie budzik, budzi mnie napieprzanie mamy w ścianę, bo u mnie dzwoni budzik. Patrzę się w ściany, zamiast zrobić śniadanie, składam koszulkę kilka razy, zamiast się umalować czy uczesać jakoś inaczej, nie w koka, nie warkocza i nie kłosa. A ponoć rano nie mam na nic czasu. 

Wychodzę z domu, kuląc się z zimna. Mroźna temperatura smaga moją twarz i dłonie. Wkładam słuchawki do uszu, ustawiam muzykę najgłośniej jak się da, ale to jeszcze nie to. Czekam chwilę na autobus, zwykle jestem na styk. 

Banda rozwydrzonych dzieci przerywa mi moje poranne spa, nie mogę już podgłosić muzyki, znowu kłócą się o pierdoły, aż żal słuchać jak ośmioletnie dziecko przeklina. Ale nie zwracam uwagi. Każde ma matkę, ojca, opiekuna prawnego, nie muszę wychowywać czyichś dzieci. 

Idę do szkoły, znów ludzie, ci, których nie lubię, gówniarze w szatni na dyżurze, słyszę dzwonek, przyspieszam, trąca mnie odpicowana dziewczynka, nie wiadomo czy to licealistka, czy w ogóle ktoś od nas. Wbiegam na lekcję prawie spóźniona. 

Na lekcjach nic się nie dzieje, bo to koniec roku, no tak, po co się uczyć przed maturą, po co powtarzać i prowadzić lekcje? 

Na zegarku dziewiąta trzydzieści pięć. Kończę lekcje. Szwendam się po mieście, wydaję pieniądze.

I tak od kilku dni. Takie chodzenie do szkoły nie ma sensu. To mnie rozstraja, nie daje mi motywacji. Nie daje mi weny. 

Patrzenie w sufit siedząc z trzydziestoma innymi osobami w jednym pomieszczeniu to nie moja bajka. 

Widać, że koniec liceum za pasem. 


23 komentarze:

  1. Te ostatnie dni szkoły są takie puste, w sumie to powinny być już wolne, bo i tak nic się nie robi, takie chodzenie na siłę. W końcu ta rutyna się skończy i po maturach nadejdzie upragniony odpoczynek. Trzeba przetrwać, trzymaj się i nie daj się :*

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bardzo miło wspominam ostatnie dni szkoły. Nie trzeba było się uczyć a i wesoło było. Ostatnie dni LO też były dość ciekawe. Nawet po wystawieniu stałam się jakaś aktywniejsza na lekcjach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim wypadku mi też kompletnie nie chciałoby się chodzić do szkoły - ja w odróżnieniu od ciebie ostatnio miałam niezły zapierdziel, bo "egzamin, Boże!", ale teraz będę się tak obijać na większości lekcji przez dwa miesiące. Hura... -,-

    OdpowiedzUsuń
  4. no coś Ty przecież to było takie fajne, beztroskie! z chęcią bym się z Tobą zamieniła :) na co te pieniądze tracisz?:>

    OdpowiedzUsuń
  5. taka szkoła to lipa:D zabawnie to brzmi, ale na pewno nie jest zabawne. no cóż, powodzenia z znalezieniu jakieś motywacji :) chociaż w sumie po co, może przestań chodzić? albo zrób sobie przerwę?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiepska atmosfera, odpuść sobie takie chodzenie do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlatego ja od tygodnia siedzę w domu, bo to naprawdę mija się z celem - wcześnie wstaję, pindrzę się, zachodzę do szkoły i nic w niej nie robię! Byłam w zeszły... czwartek, pobyłam dwie lekcje i zwiałam. Ale jutro idę, jakoś ten ostatni dzień trzeba uczcić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To chyba tylko strata czasu. U mnie już na tydzień przed maturą większość odpuściła sobie lekcje. Lepiej zostać w domu, wyspać się, pouczyć, zrobić coś dla siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie chodź, po co masz chodzić?;p

    OdpowiedzUsuń
  10. ostatnie dni szkoły są najgorsze!
    mons-monss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja po prostu opuszczałam te lekcje, na których nic nie robiliśmy ;p albo rozwiązywałyśmy z koleżankami krzyżówki, wykreślanki, czytałyśmy gazety czy książki ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. ...ostatnie dni szkoły, to jakaś pomyła. Nauczyciele latają biegają, sami nie wiedzą co z sobą robić, a uczeń siedzi i ma dość. Ach ta nasza szkoła...

    OdpowiedzUsuń
  13. chyba jesteś jedyną maturzystką, która chciałaby teraz lekcje :D ja miałam to samo w zeszłym roku i to była dla mnie bajka, oceny już były powystawiane, praca napisana, zostało się jej uczyć na pamięć, może luknąć lektury i jakieś wzory na matematykę, ale ogólnie nie ma co się spinać, miałam takie podejście i wszystko zdałam :D nauczyciele pewnie wychodzą z założenia, że tak wam lepiej, by was już teraz nie cisnąć, prawda jest taka, albo przez trzy lata coś weszło wam do głowy, albo nie, nic nie da takie kucie na ostatnią sekundę ;-) głowa do góry, długie wakacje przed tobą! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  14. PS. zapomniałam dodać, że znów masz obłędną szatę graficzną! ◕‿◕

    OdpowiedzUsuń
  15. Nienawidzę takich dni w szkole. Jestem rozbita, nie mam, co ze sobą zrobić. W szkole pustka, w domu pustka, nic ciekawego, nic nie przyciąga wzroku...

    OdpowiedzUsuń
  16. po co ty tam jeszcze chodzisz ? jutro ostatni dzień o ile się nie myle?

    OdpowiedzUsuń
  17. W pełni się podpisuję pod tymi słowami. Jedynie moja parafraza brzmi : "Widać, że koniec gimnazjum za pasem". :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Po co się męczyć? Nie chodź i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. szkolna rutyna dobija i sprawia, że odechciewa się wszystkiego. grrr. -,-
    zrób coś innego, zaszalej.

    OdpowiedzUsuń
  20. No wiesz, ale dzięki Wam, my, młodsze klasy liceum mamy dwa tygodnie wolnego : )

    OdpowiedzUsuń
  21. niektórzy po prostu nie przychodzą do szkoły! :) U mnie w szkole korytarze spustoszały w tym tygodniu, maturzyści sobie w domu zostali. Też sobie nie idź, bo po co, skoro i tak nic nie robisz ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. GG lubię, ale do przekazywania szybkich informacji :) Listy odręczne są fantastyczne, ale Poczta Polska mnie zawiodła i teraz podchodzę do tego z rezerwą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś.
Dziękuję, że poświęcasz mi czas.
Dziękuję, że piszesz, co myślisz o tym poście.
Dziękuję, za Twoją obecność, która być może odmieni moje życie :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.