Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

26.04.2013

68. Nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść.

Wstałam piętnaście po szóstej, mama zaplotła mi dobieranego warkocza, zrobiłam sobie delikatny makijaż, założyłam czarną spódnicę i białą koszulę, w biegu pokłóciłam się z rodzicami, zapięłam złotą bransoletkę. Pojechałyśmy. Na zakończenie. 

W drodze do szkoły wspominałam rozpoczęcie liceum. Trochę był człowiek zawstydzony, nieśmiały, przestraszony. A dziś? Dziś bardziej pewna siebie, z poczuciem, że dałam radę wyszłam na środek odebrać świadectwo. To nic, że nie mam czerwonego paska, to nic, że nie jestem laureatką żadnego konkursu. Jestem z siebie zadowolona, bo osiągnęłam to, czego chciałam, a do szczęścia brakuje mi jedynie zdania matury. Która już za pasem, ale nie boję się, tylko czekam. 

W momencie hymnu narodowego zaszkliły mi się oczy. I w momencie, kiedy chłopak z naszej szkoły śpiewał Do kołyski również, ale nie płakałam.

Musiałam wyjść na środek po świadectwo, później po nagrodę "za celujące i bardzo dobre wyniki w nauce oraz wzorowe zachowanie i pracę na rzecz klasy i szkoły". Cóż, marzyła mi się encyklopedia "1000 miejsc, które musisz zobaczyć" ale szczegółowy, ilustrowany atlas geograficzny z pięknymi zdjęciami też jest okej. Dostaliśmy również kwiaty i co mnie w sumie rozśmieszyło - dyplomy za wzięcie udziału w akcji honorowego krwiodawstwa. 

Wybór profilu? Dziś wiem, że nie był to najlepszy, ale i nie najgorszy wybór. Dałam radę z każdym przedmiotem. 

W momencie, kiedy mogliśmy pożegnać się z nauczycielami zrobiło mi się smutno, że odchodzę z tej szkoły, że już nigdy nie opiszę obrazka na języku niemieckim i, że na wosie nie będę mogła wypełnić kolejnego miliona kserówek. Kupiłam bukiety z żółtych róż dla nauczycielek wyżej wymienionych przedmiotów. Nauczycielka wosu i historii się strasznie wzruszyła. Mówiła, że kompletnie się nie spodziewała podziękowań, a co dopiero kwiatów. No i pani od niemieckiego, strasznie się cieszyła, bo powiedziałam jej kilka słów o tym jak zmieniła moje podejście do tego języka. To miłe. A nauczycielka polskiego "Przygarnęła mnie do siebie jak córkę" Tudzież tak stwierdziła moja mama. 

Zakończenie - piękne. Rada rodziców zachwycona moją klasą, najwyższe średnie, najwięcej osiągnięć, najwięcej nagród i dyplomów, najwyższe wyniki matur próbnych. No i strasznie zaabsorbowało wszystkich to, że nadal potrafiliśmy się zgrać w trzeciej klasie, mimo wszystko. Nasza wychowawczyni żegnała nas w imieniu wychowawców, kiedy skończyła przemawiać nasza klasa wstała i wszyscy biliśmy brawo, bez wyjątku. Żadna klasa na to nie wpadła. 

Emocje i stres zżerał wszystkich. Mimo wszystkich kłótni, żali i sprzeczek, złych momentów i upadków czasy liceum będę wspominać dobrze, a szczególnie dzisiejszy dzień, kiedy to odebrałam świadectwo ukończenia szkoły średniej. 

Jeszcze tylko matura. Jeszcze tylko miesiąc, a później rozejdziemy się w swoje strony, miną wakacje, znów będzie jesień i zacznie się nowy etap w moim, naszym życiu. Oby był dla nas dobry. 

24.04.2013

67. To już jest koniec.

Coraz mniej chęci do wstawania rano. Nie budzi mnie budzik, budzi mnie napieprzanie mamy w ścianę, bo u mnie dzwoni budzik. Patrzę się w ściany, zamiast zrobić śniadanie, składam koszulkę kilka razy, zamiast się umalować czy uczesać jakoś inaczej, nie w koka, nie warkocza i nie kłosa. A ponoć rano nie mam na nic czasu. 

Wychodzę z domu, kuląc się z zimna. Mroźna temperatura smaga moją twarz i dłonie. Wkładam słuchawki do uszu, ustawiam muzykę najgłośniej jak się da, ale to jeszcze nie to. Czekam chwilę na autobus, zwykle jestem na styk. 

Banda rozwydrzonych dzieci przerywa mi moje poranne spa, nie mogę już podgłosić muzyki, znowu kłócą się o pierdoły, aż żal słuchać jak ośmioletnie dziecko przeklina. Ale nie zwracam uwagi. Każde ma matkę, ojca, opiekuna prawnego, nie muszę wychowywać czyichś dzieci. 

Idę do szkoły, znów ludzie, ci, których nie lubię, gówniarze w szatni na dyżurze, słyszę dzwonek, przyspieszam, trąca mnie odpicowana dziewczynka, nie wiadomo czy to licealistka, czy w ogóle ktoś od nas. Wbiegam na lekcję prawie spóźniona. 

Na lekcjach nic się nie dzieje, bo to koniec roku, no tak, po co się uczyć przed maturą, po co powtarzać i prowadzić lekcje? 

Na zegarku dziewiąta trzydzieści pięć. Kończę lekcje. Szwendam się po mieście, wydaję pieniądze.

I tak od kilku dni. Takie chodzenie do szkoły nie ma sensu. To mnie rozstraja, nie daje mi motywacji. Nie daje mi weny. 

Patrzenie w sufit siedząc z trzydziestoma innymi osobami w jednym pomieszczeniu to nie moja bajka. 

Widać, że koniec liceum za pasem. 


7.03.2013

51. 30 dni wyznań - dzień 4

Słoneczko świeci, wypiłam cynamonowo-pomarańczową herbatkę, siedzę otulona kocem w zielono szarą kratę, pomyśleć - żyć nie umierać, nawet nadrobiłam zaległości na Waszych blogach. Ostatnio mam trochę zaległości, trochę mniej czasu. 

Przedwczorajszą prawie całą noc spędziłam nad geografią, zrobiłam szesnaście stron notatek stron A4, nauczyłam się większości rzeczy, nie wszystkiego, wczoraj - dzień 0. Lekcje skończyłam wyjątkowo o 9:40. Poprawkę miałam mieć na siódmej godzinie lekcyjnej, czyli od 13:35. Zostałam w mieście, bo cóż zrobić, wróciłam do szkoły po trzynastej po kolejnej fali nauki, nauczycielka wychodzi z klasy i mówi "Oj, wiecie co, nie mogę zostać na siódmej godzinie". I weź się nie wkurwiaj człowieku. I nie klnij. No, poprawa jest jutro, wieczorem znów się pouczę, byłam pewna, że ludność poszła mi tak dobrze, wchodzę na DE i co? Dwa, super, no rozszarpać siebie albo nauczyciela, uczyłam się, wydawało mi się, że większość odpowiedzi miałam dobrych i dupa. A dziś dała nam zadania z mapy, jak z tego nie będę miała przynajmniej czwórki to załamię się psychicznie. 

Przynajmniej na wosie jest fajnie, bardzo, bardzo fajnie. Moja ulubiona nauczycielka go uczy, mam z nią dobry kontakt i babeczka ma ciekawy styl bycia, naprawdę jest w porządku. A poza tym polonistka sprawdziła mi pracę maturalną z polskiego, powiedziała, że jest dobrze napisana, miała "aż" trzy zastrzeżenia, podpowiedziała mi, że powinnam usunąć trzy zdania, z których lała cała klasa, ja też się śmiałam, bo z perspektywy czasu - naprawdę głupio zabrzmiało. "Jeszcze w poprzednim wieku samobójcy byli uznawani za tych najgorszych, ba, nawet nie mieli pogrzebu, a jak rodzina chciała, to mogła zakopać sobie ciało sama." Wiem, zdanie głupie, ale poprawione. Chociaż tyle. No i kazała mi usunąć wątek o tym, że Werter napisany jest w formie epistolarnej, powiedziała, że to prawdopodobne pytanie jeśli sama nie powiem. 

Poznałam dzisiaj terminy matur ustnych, Boże, dopiero dociera do mnie tak całkiem na serio, że zaraz matura. Język polski mam z nauczycielką, którą znam, z którą kiedyś chwilę rozmawiałam, może jest odrobinę dziwna, ale ponoć w porządku, ale niemiecki - jak ja boję się tej kobiety, nie wiem co to będzie. Chwała Bogu, że wchodzę druga, na rano, po osobie, która zna ten niemiecki tak jakby uczyła się go dwa lata, chwała Bogu, że nie wchodzę po W. który z niemieckiego obcykany w każdym calu i gada jakby był rodowitym dojczem. 

Jakoś to będzie...

Dzień 4.


Dzisiaj cytaty. Nie mam pojęcia, czy uda mi się wybrać tylko pięć, ale spróbuję, naprawdę. 


''Nie żałuj umarłych, żałuj żywych a szczególnie tych którzy żyją bez miłości'' 
~J. K. Rowling

"W tej chwili jest 6.470.818.671 ludzi na świecie. Niektórzy z nich uciekają przestraszeni. Niektórzy wracają do domu. Niektórzy mówią kłamstwa, aby przetrwać dzień. Inni po prostu spoglądają prawdzie w twarz. Niektórzy są złymi ludźmi, w walce z dobrem, a niektórzy dobrzy walczą ze złem. Sześć miliardów ludzi na świecie. Sześć miliardów dusz. A czasami wszystko, czego pragniesz... to jedna. "
~Pogoda na miłość


"Jestem bogiemUświadom to sobie, sobie
Ty też jesteś bogiem
Tylko wyobraź to sobie"
~Magik

"Trzeba brać dupę w garść i za mordę trzymać samego siebie, idąc przez życie uważając na pułapki i próbując zachować przekonania."
~M. 

"Nie widziałam Cię już od miesiąca.
I nic. Jes­tem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca,
Lecz wi­dać można żyć bez powietrza."

~Maria Pawlikowska-Jasnorzewska 

"Wszyscy kłamią!"
~House M.D

Koniec, to by było na tyle.