Ostatnio poczułam się tak, jak lata temu, miałam wrażenie, że przeniosłam się w czasie. A wszystko to za sprawą mojej Księżniczki, która wyciągnęła mnie do wesołego miasteczka, bowiem tylko ja w rodzinie nie mam zawrotów głowy na widok czegoś, co się kręci, a poza tym ponoć jestem jej ulubioną siostrą. Miłe.
Rzecz miała dziać się w czwartek, kiedy dowiedziałam się, że Młoda ma gorączkę zrobiło mi się smutno, bo dosłownie napaliłam się na dobrą zabawę, no ale odbiłam sobie w piątek.
Dotarłam do wesołego miasteczka, rozejrzałam się, pierwsza moja myśl - ale złom, obeszłam, obejrzałam sprzęt, no niby bezpiecznie. Młoda daje mi żeton, na mini-kolejkę górską. Przyznam szczerze, że musiałam mieć strach w oczach, bo wszyscy mieli ze mnie masę śmiechu, ale czego nie robi się dla dziecka, mimo lęku wysokości, nie?
Usiadłyśmy w środkowym wagoniku, objęłam Księżniczkę mocno lewą ręką, prawą sama się trzymałam, kolejka ruszyła, a emocje sięgały szczytu, moje i jej. Przy zjeździe w dół piszczałyśmy, a przy jeździe do tyłu pojawiły się krzyki. Kiedy kolejka się zatrzymała wyszłyśmy lekko skołowane, bo jazda po torze koła, pobiegłam po kolejne dwa żetony, chciałyśmy jeszcze raz.
Nadmienię, że pan, który obsługiwał ów kolejkę puszczał do mnie oczka, ale ja jedynie się uśmiechnęłam, nie umiem odmrugnąć w okularach przeciwsłonecznych, ja w ogóle nie umiem mrugać. Brawo!
Kolejny raz był już trochę mniej emocjonalny, ale nadal świetny, podejrzewam, że mogłabym tak jeszcze kilka razy, no ale jednak to kosztuje i dziecka nie można aż tak rozpieszczać. Byłyśmy jeszcze na elektrycznych samochodach i na samolotach, totalna porażka. Moimi faworytami są kolejka i parasolki, których nie były, a są naprawdę mega.
Jeśli mielibyśmy stałe wesołe miasteczko gdzieś w okolicy to pewnie spędzałabym tam godziny, lubię szybką jazdę i adrenalinę. Dlatego tak bardzo chcę jechać do Dineylandu, gdzie zamierzam wyszaleć się za wszystkie czasy i poczuć adrenalinę, której jeszcze nie czułam. Może w tym roku wreszcie wybiorę się do Warszawy do punktu, gdzie będę mogła bezpiecznie skoczyć na bungee.
Wspólna zabawa w wesołym z Księżniczką dała mi wiele radości i satysfakcji, nie wiem dlaczego, może dlatego, że dzięki mnie Młoda mogła sobie pojeździć i się pobawić?
Ach! Zapomniałabym, jeszcze strzelałyśmy z karabinu, obie wygrałyśmy bańki, łaaał.
Lubię wracać do dzieciństwa, lubię dobrze się czuć robiąc rzeczy, które robią zazwyczaj dzieci. A będąc z Księżniczką mogę bawić się do woli.
*Ryszard Kapuściński
____________
Dziękuję za te wszystkie słowa pod poprzednim postem, to takie cholernie budujące moją samoocenę. I nie, nie mam korzeni niemieckich, żadnych. Język znam, bowiem miałam wspaniałą nauczycielkę. :)
____________
Dziękuję za te wszystkie słowa pod poprzednim postem, to takie cholernie budujące moją samoocenę. I nie, nie mam korzeni niemieckich, żadnych. Język znam, bowiem miałam wspaniałą nauczycielkę. :)
Cóż, jeśli miałbym się gdziekolwiek cofać w czasie to nie znalazłbym odpowiedniego momentu w swoim życiu dlatego ja wolałbym spotkać się osobiście z moim najwiekszym autorytetem literackim czyli Edgarem Poe.
OdpowiedzUsuńI o czym byś z nim rozmawiał? :)
UsuńPewnie o twórczości, ciemności i skad brał pomysły ;p
UsuńGorzej jakby zniszczył swoją pozycję autorytetu ;D
UsuńNiemożliwe. Nawet jakby się okazał skończonym idiotą to i tak bedę cenił jego twórczość.
UsuńTo dobrze :)
UsuńOddzielam życie prywatne od pracy ;)
UsuńTak myślałam ^^
UsuńW sumie staram się oceniać ludzi po ich życiu prywatnym, ale są niektóre zawody, gdzie większość osób to szuje ;p
Usuńmiasteczko to ostatnia rzecz jaką mogłabym kojarzyć z dzieciństwem. po pierwsze, kojarzy mi sie z klaunami. a po drugie, ja się cholernie boje klaunów
OdpowiedzUsuńWiesz, ja nigdy nie spotkałam klauna w wesołym miasteczku, może dlatego nie wiem co jest w nich strasznego. Może mnie to w życiu ominęło. Ale jeśli Cię to pocieszy - panicznie się boję pająków i węży, a to częste potwory xD
Usuńteż sie tych gadów płazów dziadów boje!! są ohydne straszne i widzę w ich oczach że chca tylko mojej śmierci i krwi! biada im!
Usuńbosze klauny są straszne, po prostu masakra. te och kolory i zabójcze (w dosłownym sensie oczy) brrr
To jest okropieństwo, jak widzę pająka lub węża - jestem gotowa biec jak najdalej. One chcą nas pożreć!
UsuńWierzę Ci na słowo!
wybryki natury
UsuńA to wszystko po to, by dziewczęta miały powód do piszczenia xD
Usuńmoje dzieciństwo kojarzy mi się z samochodzikami i zbieraniem robaków. Ohyda.
OdpowiedzUsuńMoje jeszcze z pistoletami na kulki, chodzeniem po drzewach i skakaniem przez płot :D
UsuńZ takich zabaw nigdy się nie wyrasta ;D a lęk wysokości trzeba przezwyciężać! Wiem, bo sama też mam :)
OdpowiedzUsuńJasne, że się nie wyrasta, czuję w sobie dziecko! :D A co do lęku - to jedyny, który chcę przezwyciężyć :)
UsuńTak naprawdę, to to małe dziecko zawsze gdzieś tam w nas w środku jest. I dajmy mu szanse uciec z naszego ciała, będącym wiezięniem, ukazującym szarą rzeczywistość dorosłego człowieka. :)
OdpowiedzUsuńPięknie to ujęłaś! Nie mam nic do dodania :D
UsuńOjejku, jak mi się ciepło w serduszku zrobiło.'<3 :D
UsuńA cóż spowodowało tą ciepłotę na serduchu? :D
Usuńjejeku, poszłabym na kolejkę górską!
OdpowiedzUsuńmusiało być świetnie.
uwielbiam kolejki i takie kręcące się "filiżanki", to chyba to samo, co Twoje parasolki, albo coś podobnego :)
a propos mrugania, też niestety tego nie potrafię ;<
pozdrawiam!
Tak, to chyba coś podobnego. :)
UsuńBiada nam, biada, nawet nie ma jak zagaić ;P
Ładny był ten pan od puszczania oczek? :P
OdpowiedzUsuńCałkiem niezła dupa z twarzy xD
UsuńNie no, jakby się ogarnął to całkiem, całkiem ;) Ale jak mam być szczera to za niski dla mnie, bo ja jestem dość wysoka ;)
"jakby się ogarnął" hahahahaha ;p
Usuńja też jestem wysoka i w sumie to moje przekleństwo.
Nie rozumiem co Cię tak bawi xD Dla mnie facet no sorry, ale musi dbać o to żeby wyglądać i nie chodzi mi tu o garnitur od projektanta z Włoch i kaloryfer na brzuchu, ale o podstawy czystości i higieny :D
UsuńNo ja mam 1,70m i czasami mam tego naprawdę dość.
Gdzie byłaś w takim razie na tych 'karuzelach' ? ;)
OdpowiedzUsuńJejciu, ja to się tak boję tego wszystkiego. Też mam lęk wysokości, ale chciałabym kiedyś się wybrać do Rimini czy gdzieś tam w okolicach do Mirabylandii czy jakoś tak ;p
A na bungee nigdy ... nawet jakby mi ktoś zapłacił.
Tylko na takich objazdowych, na żadnej większej nie byłam.
UsuńMi się marzy właśnie takie wielkieeeee wesołe miasteczko, ale bym się bawiła ;D
A to moje marzenie jest! :D
ha!, i ja też nie potrafię mrugać xD
OdpowiedzUsuńjak nauczyciel jest dobry to można osiągać niesamowite wyniki i bardzo się rozwinąć. Wiem, bo sama to przeżyłam :).
Cieszę się, że nie tylko ja tak mam xD
UsuńI to prawda, nauczyciel ma ogromny wpływ na to ile wiedzy przyswoimy.
Koooooocham wesołe miasteczko ♥ Życzę Wam obu jak najwięcej takich wypraw, powrót do dzieciństwa może być piękny! Pamiętam, jako szczeniara jeździłam z przyjaciółką na jakiejś zabawce w wesołym chyba ze 20 razy w ciągu trzech dni! #somuchfun ♥
OdpowiedzUsuńJa również! I też kiedyś jeździłam po kilka razy na tym samym, dzieciństwo <3
UsuńSama zamierzam uderzyć z siostrą na Prater w tym roku i pewnie sie wyszaleję.
OdpowiedzUsuńKurcze, zazdroszczę, choć to nieładnie! :D
UsuńZazdrość może być w pewnych przypadkach motywująca :P
UsuńTeż tak myślę, nie każda jest taka zła :)
UsuńJak ja kochałam wesołe miasteczka w dzieciństwie! Potem straciły całą magię, jak się zobaczyło, że to nic innego jak kupa złomu obsługiwana przez grupę pijaków. Ale gdybym miałam okazję wybrać się do takiego naprawdę w dobrym stanie, to bym nie zwlekała. Zresztą w dzieciństwie patrzyłam z zazdrością na te wszystkie gigantyczne kolejki, na które byłam wtedy za młoda. Teraz bym popędziła do nich sprintem. :D
OdpowiedzUsuńNo trochę złom, ale jakbym widziała, że coś zagraża memu życiu nie skorzystałabym z usług tych ludzi :D
UsuńAle jeśli chodzi o giganty - zrobiłabym to co Ty!
To w takim razie też chcę mieć taką nauczycielkę! :)
OdpowiedzUsuńDzieciństwo jest o tyle fajne, że nie zwracasz uwagi na to, czy ktoś na Ciebie patrzy krzywo, czy obgaduje... robisz co chcesz i się tym cieszysz do upadłego. :)
PS. Bardzo ładny szablon! :)
Wpadaj do mnie, pokażę Ci która to! :D
UsuńI masz całkowitą rację co do dzieciństwa. :)
Dziękuję!
Ale chyba warto spróbować, co? :P
UsuńOK! A dziękuję. :D
Można, owszem ;)
UsuńAle nie wiem czy chcę. Lubię mieć dostęp do świata ;)
Ale jakiś czas, nawet kilka dni, by nie zaszkodziło. ;)
UsuńJasne, że by nie zaszkodziło, zresztą na ten weekend zostaję tylko z komórką ;) Ale bez niej nie mogę się ruszyć, bo moja rodzicielka dostałaby zawału mając świadomość, że nie mam telefonu przy tyłku :D
UsuńDzieciństwo ... ahhh ... rozmarzyłem się ciut i przypomniałem sobie wesołe miasteczko w moim mieście. Byliśmy tak napaleni, że podrabialiśmy bilety (niestety się nie udało i gruby ochroniarz zaczął za nami biec - nie miał szans hehe).
OdpowiedzUsuńEj... ekstrawagancki szablonik. Fajna ta pannna z fajkiem. :)
Ja niestety nie miałem wpływu na zakończenie tej historii. No ale sama się przekonasz, jeśli przeczytasz do samego końca.
UsuńHmm .. krótkie? Krótkie bo jeszcze mam za mały poziom pisania. Jak to pisałem to mi się podobało. Teraz jak to czytam to dostrzegam rzeczy które bym zmienił.
Było wspaniałe, moje mimo wielu przeciwieństw losu było świetne i chciałabym, by całe życie takie było. A no to ładnie pana chcieliście załatwić :D
UsuńCieszę się, że szablon Ci się podoba, to dla mnie ważne, a fajek - niech będzie, ale ja osobiście nie ruszam fajek.
A historię na pewno przeczytam do końca, co do długości - nie każdy ma warsztat i może wszystko opisywać i opisywać. Ja kiedyś pisałam na długość dziesięciu linijek, ale mam taki problem, że mogę napisać 50 stron A4, wrócić do tego za kilka tygodni i usunąć to dwoma kliknięciami.
Wesołe miasteczko? Jedynie strzelnica tam jest ciekawa ;D
OdpowiedzUsuńAle ta strzelnica była o kant tyłka, nie można było samemu celować...
Usuń...uwielbiam samochody jednak jestem za wielki...
OdpowiedzUsuńA ja samochodów nienawidzę, nie umiem nimi kierować. Wolę prawdziwy, ten w którym mam trzy pedały, skrzynię biegów i ludzką kierownicę :)
UsuńPięknie się o Niej wyrażasz, "Księżniczka" :))
OdpowiedzUsuńUwielbiam wracać do dzieciństwa, uwielbiam małe dzieci!!
Bo to jest moja Księżniczka, mały diabełek, ale kocham ją całym sercem. :)
UsuńJa też, ja też!
Skok na bungee! Jejejejeje też kiedyś sobie skoczę! A takie wesołe miasteczko to mega świetna zabawa.
OdpowiedzUsuńP.S. Szkoda, że ja nie miałam takiej świetnej nauczycielki od angielskiego, co Ty od niemca.
Ja już od dwóch lat chcę, ale jakoś nie po drodze do miejsca, gdzie chcę to zrobić ;D
UsuńA nauczycielka - wszystkim życzę takich nauczycieli, z powołania! :)
No ja właśnie też nie mogę dorwać żadnego miejsca ale może kiedyś mi się to jeszcze uda.
UsuńTacy z powołania są rewelacyjni. W gimnazjum miałam świetnego pana od historii. Brakowało mi go potem w zawodówce i liceum.
Ja wiem, że w Warszawie i w Zakopanem są punkty, w których zajmują się tym profesjonaliści :)
UsuńA nauczyciele - miałam w liceum dwie z powołania, od niemieckiego i wosu i historii, obie naprawdę świetne, za którymi szczerze tęsknię.
Do obu mam mega daleko, ale może kiedyś mi się uda znaleźć odpowiednie miejsce :)
UsuńJa w liceum miałam dość dobrą polonistkę wymagającą i surową, ale dobrą. Poza tym to już nikogo. Lekcje jak lekcje i nic nowego z nich nie wyniosłam. Chemica jeszcze dobra była, ale to już nie moja bajka.
Ja też często dzięki małym dzieciom z mojej rodziny czuję się jakbym wracała do czasów swojego dzieciństwa. Choćby w zeszłe wakacje kiedy pewnej trzylatce obiecałam, że pójdę z nią do zoo. Jak byłam małym dzieckiem to co roku z rodzicami jeździłam do Wesołego Miasteczka. Świetna zabawa to była ;) Pięknie mówisz o tej małej "Księżniczka". ;) Uwielbiam małe dzieci ;)
OdpowiedzUsuńJa z racji wolnego chyba Księżniczkę zabiorę do sąsiedniego miasta na lody i gdzieś tam, bo jeszcze nie jechała pociągiem, a chciałaby ^^ Mówię tak o niej, bo to do niej pasuje, zresztą to moje oczko w głowie. Dzieci, o ile wychowane są świetne ;)
UsuńOj tak :D Maturzyści wracają do życia. W końcu trzeba jakoś zagospodarować czas w te pięciomiesięczne wakacje :D Pięć miesięcy wakacji - jak pięknie to brzmi :D Ach, cudowne jest życie maturzysty :D Ja w końcu też postawiłam na oba warianty odpowiadania na komentarze. W końcu co to za problem ;)
UsuńIle lat ma właściwie te twoje Księżniczka? ;) Też mam w rodzinie taką perełkę, która jest moim oczkiem w głowie. Zresztą jako właściwie najstarsza z młodego pokolenia mam samych młodszych kuzynów. I na szczęście wszyscy są cudownymi dzieciakami. Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy nie lubią dzieci. ;)
Masz rację, brzmi to cudownie ;D Ale nie wiem jeszcze co będę robiła, wszelkie decyzje podejmę w następnym miesiącu, kiedy to wrócę z nad morza.
UsuńNo to raczej niewielki problem, ja lubię robić właśnie tak, ale czasami jest ciężko, bo internet mam do kitu.
We wrześniu skończy osiem lat ;) No i też jestem najstarsza z najmłodszego pokolenia, także albo jest różnica jakichś siedmiu lat do "góry" albo jedenastu "do dołu" do Księżniczki ;) Ja też ich nie rozumiem, dziwni są ;D
ja zawsze najbardziej będę lubić Zamek Strachów z wesołego miasteczka. po każdej karuzeli etc dosłownie chce mi się zwrócić :P
OdpowiedzUsuńJa niestety nigdy nie byłam. Ale może kiedyś uda mi się to nadrobić! :D
UsuńA my ze znajomymi mamy zamiar wybrać się na taką kolejkę, a co! Jak szaleć, to na całego.
OdpowiedzUsuńI mam pytanie, Ty piłaś te całe drożdże? Są jakieś skutki uboczne? Ogólnie mogłabyś powiedzieć o nich co nieco?
Oczywiście, że szaleć, szaleć i jeszcze raz szaleć! :) Kolejki są mega!
UsuńDrożdże - zapraszam na mojego bloga o kosmetykach, post pierwszy, tak wszystko jest dokładnie opisane na co pomagają i jak je przygotować :)
Hah :) Świetne są takie chwile, beztroskiej zabawy! Totalnego luzu i nieprzejmowania się niczym. Cieszę się i mam nadzieje ze częściej będzie się tak czuć, jak za dawnych młodych lat ;) A mruganie to kwestia wprawy :D
OdpowiedzUsuńWspaniałe! Również mam taką nadzieję, bo wiesz, jakie mam loty i fazy, to psychiczne wręcz.
UsuńNauczysz mnie? :D
Jak to nie można było samemu celować?
OdpowiedzUsuńNo nie można, było wycelowane, facet kręcił tarczą i w co trafiłeś tam było. Taka o kant dupy ta ich strzelnica, muszę kiedyś się wybrać na prawdziwą :)
UsuńAż mi się zachciało wybrać do wesołego. Poczekam, aż F podrośnie i będę miała wymówkę. :P
OdpowiedzUsuńNooo, bo samemu trochę wiocha, nie? :D
UsuńKocham wesołe miasteczka! A takie niepozorne, niby stare zabawki też dają kopa.
OdpowiedzUsuńRównież rozważam skok na bungee. :)
Ja też, są świetne i naprawdę dają wiele radości. Cieszę się, że nie tylko ja mam takie szalone pomysły :D
UsuńAaa, kocham wesołe miasteczka. :D I też chcę na bungee, koniecznie.
OdpowiedzUsuńRok temu byłam na wakacjach i skusiłam się na taki młot. Miałam wrażenie, że wypadnę z tej klatki w której mnie zamknęli. Tyłek odrywał mi się od siedzenie, gdy wisiałam do góry nogami. A o akrobacjach, jakie wyczyniał mój żołądek gdy pędziłam do tyłu, nawet nie wspomnę xd Masakra! Ale nie żałuję xD
Nie dziwię Ci się, że nie żałujesz, mimo lęku adrenalina daje mega kopa, człowiek jest naładowany taką pozytywną energią, że szok normalnie :D Ja chcę na wszystko co bym znalazła w wielkim wesołym miasteczku ;D
UsuńAle kaszana ;|
OdpowiedzUsuńNo, nic w tym zabawy -.-
Usuńdosłownie smaku na wesołe miasteczko mi zrobiłaś, na serio bym się wybrała! jako tako nie miałam nigdy problemu z kolejkami, jakiś leków czy zawrotów głowy, stąd z miłą chęcią bym się wybrała :D aj dla takiego małego skarbu jesteś w stanie wiele zrobić, ja już nie mogę się doczekać jak Marcel podrośnie i damy razem czadu haha on będzie moją przepustką legalu w kinie na bajkach xD jaki ze mnie dzieciak...brak słów i tak w ogóle to weź przystopuj z tym ciągłym flirtowaniem moja panno! (◠‿◠✿)
OdpowiedzUsuńNic tylko pozazdrościć tak udanego dnia. Sama bym się chętnie wybrała na taką kolejkę. Właściwie, ostatnio do mnie dociera jak wiele rzeczy zmieniło się od mojego dzieciństwa. Szkoda, ale co poradzisz. Świat idzie do przodu.
OdpowiedzUsuńŚwiat nie idzie, świat biegnie i zostawia nas w tyle i nie wiem czy to jest dobre, myślę, że nie. Świat cholernie się zmienił od dni, które pamiętam z dzieciństwa, wszystko jest inne, czasami nawet obce.
UsuńUwielbiam te miejsce, które przypominają mi dzieciństwo. Place zabaw, parki. Jej ! Mi to chyba nigdy nie zniknie ta radość gdy siedzę na huśtawce ;>
OdpowiedzUsuńJa też lubię huśtawki! W ogóle planujemy z mamą do ogrodu huśtawkę ^^ już się cieszę jak dziecko xD
UsuńW końcu jestem jej dzieckiem, nie? :D
Ja zawsze uwielbiałam elekryczne samochody, tych wysokich karuzel i kolejek strasznie się zawsze bałam i chyba do dzisiaj mi zostało. Nigdy na nie bym nie wsiadła.. :D Ale zawsze przyjemnie jest wracać w jakiś sposób do chwil swojego dzieciństwa w taki czy inny sposób :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam wesołe miasteczka, bardzo! Każdy jest dzieckiem w głębi duszy i raz na jakiś czas można się bawić.
OdpowiedzUsuń