6.06.2013

80. "Między niebem, a ciszą"

Wstaję rano, około dziesiątej. Robię jakieś śniadanie i jakąś kawę. Oglądam coś w telewizji. Rozmawiam z kimś, o czymś. Oglądam jakiś film i słucham jakiejś muzyki. Czytam jakiegoś bloga. Czuję nicość w moim życiu. Czuję niechęć do wszystkiego. Nie chce mi się nic. Nie chce mi się ludzi i ich problemów. Nie chce mi się słuchania, że się ułoży. Nie chce mi się tego myślenia, że czegoś nie zrobiłam. Mam dość snucia się po domu, siadania w każdym z foteli po kolei. Układania się na podłodze, szukania sobie miejsca w domu, wychodzenia do psa, żeby chociaż na chwilę się uśmiechnąć. Nie potrafię się ogarnąć i zacząć cieszyć tymi najdłuższymi w życiu wakacjami. Okrywam się kocem i nie mam ochoty nawet na herbatę. Ja nie żyję, ja egzystuję i powoli mam tego dość. Rozpadam się na kawałki, uśmiecham się, bo tak trzeba, rozmyślam, cierpię wewnętrznie, przeżywam koszmar co noc. Jeden za drugim. Moja podświadomość postanowiła mnie konkretnie wykończyć. Boże, daj mi siłę. 

29 komentarzy:

  1. dasz radę, ale żeby mieć siłę trzeba wyjść spod koca i czasami samemu kopnąć się w tyłek! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to jest jak ma się za dużo wolnego czasu. Znajdź sobie jakieś hobby, robienie na drutach czy coś :P

    OdpowiedzUsuń
  3. WON DO PRACY, A NIE!

    A na serio, znam to, ale co zrobić? Można się wziąć, albo się dalej włóczyć po domu. Osobiście wolę to drugie, szczególnie w poszukiwaniu szparagów.

    Trzymaj się ciepło :3

    OdpowiedzUsuń
  4. też tak miałam, jak nie miałam szkoły, pracy itd ... nadmiar wolnego czasu bywa męczący bardzo ...

    OdpowiedzUsuń
  5. więc proponuję wyjść Ci z domu.. pozwolić sobie na jeszcze jeden tydzień destrukcyjnego relaksu. spróbuj poszukać pracy, poznaj nowych ludzi, odwiedź dalszą rodzinę, zapisz się na wolontariat. jest naprawdę masa miejsc, rzeczy, do odkrycia. wystarczy wyjść spod koca.

    OdpowiedzUsuń
  6. ...przechodziłem to samo, najlepsza rada na taki stan to: kąpiel, gorąca czekolada i spacery, spacery, muzyka na cały regulator, bo inaczej człowiek zwariuje...

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama trwam od jakiegoś czasu w takim stanie nic się nie zmienia, nic nie pomaga

    OdpowiedzUsuń
  8. Obyś znalazła siłę aby żyć...zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to bym się na Twoim miejscu wzięła za pisanie recenzji :D Ale właściwie od kilku dni bezskutecznie poszukuję weny, zmieniając pozycje na kanapie, bo mi ręce cierpną od trzymania książki :P A jak położę się z nią na łóżku, to znowu mnie łokcie bolą... Starownika ze mnie ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Każdy świeżo upieczony maturzysta ma ten problem.
    Pomyśl że możesz ten czas wykorzystać na spełnianie marzeń ... zrobić coś na co nigdy nie miałaś czasu. Wyjechać gdzieś gdzie nie byłaś. Zrobić coś czego się zawsze bałaś. Myślę, że można w ten sposób odnaleźć tą siłę. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Siła na pewno się jeszcze znajdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wsiadaj na rower i jedź przed siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam to aż za bardzo. Masakra jakaś. Ale teraz świeci słońce i można ruszyć tyłek z domu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zwykle tak jest, że jak człowiek ma za dużo wolnego czasu to nie wie, co z nim zrobić. Mnie też czasami coś takiego łapię, ale zawsze staram się wymyślić sobie jakieś zajęcie. Zobaczysz, to przejdzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czuję się podobnie. Nie mam siły na nic. Nie chcę mi się czytać. Nie chcę mi się sprzątać. Jest mi smutno, że nie mogę się ogarnąć i zrobić tego, co planowałam na te czteromiesięczne wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Skądś znam tą sytuacje, że nie potrafię cieszyć się z większości rzeczy... kiedyś mądra osoba sformułowała to tak, że skupiam się za bardzo na problemach, a nie na ich rozwiązaniu, może rzeczywiście trzeba wziąć się w garść, bez tych wszystkich "ułoży się, będzie dobrze". Po prostu trzeba żyć tak żeby nie doprowadzać do tych sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bóg Ci nie pomoże, bo przecież nie istnieje. Samemu trzeba znaleźć siłę i wierzyć w siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest tyle rzeczy do robienia :P Masz wakacje - idź do biblioteki, pochłaniaj książki, oglądaj filmy i seriale, pisz, opalaj się, zacznij robić na drutach, naucz się nowego języka, a nawet idź do pracy.
    Widzę że nie umiesz odpoczywaj jak sporo ludzi teraz. Wyłącz myślenie, po prostu ciesz się każdym dniem, dopóki masz okazje sobie pospać, poleżeć i nic nie robić. A jeśli już musisz coś robić to patrz wyżej :D
    Powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie powiem, że się ułoży. Ale powiem, że wszystko zależy tylko i od Ciebie. I że jeśli sama nie chcesz zmian (a podświadomie ich nie chcesz zapewne), to one nie nadejdą. Doskonale wiesz, że masz w sobie wystarczająco wiele siły, że potrafisz się podnieść z najgorszego bagna, co sama wielokrotnie już mi udowodniłaś. Więc proszę Cię, wstań i tym razem. Nie pozwól na zmarnowanie tych kilku miesięcy, bo one się już nie powtórzą. :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Popatrz w lustro i z całych sił krzyknij, że dasz radę. Wypisz rzeczy, które zawsze chciałaś zrobić, znajdź w sobie motywację :*

    OdpowiedzUsuń
  21. wyjdź z domu i spędź miło czas ze znajomymi :) bo zwariujesz jak będziesz siedzieć w domu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Człowiek powinien znaleźć "swoje" zajęcie. Swoją pasję, którą będzie rozwijać. Nie bez powodu mówi się, że ludzie inteligentni się nei nudzą, bo człowiek taki znalazł pasję. Musisz znaleźć nie zajęcie, nie znajomych, ale własną drogą, pasję, która ciebie połknie i nie wypluje. Trudne? Jak diabli! Satysfakcja jednak gwarantowana i nie będziesz cierpiała wewnętrznie z nic nie robienia. Trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. zgadzam się z kolegą wyżej, znajdź swoją pasje. to daje człowiekowi największą chęć życia i motywacje do działania

    OdpowiedzUsuń
  24. coś gdzieś z kimś o czymś wciąż. monotonia jest do kitu. cała trudność polega w przełamaniu się. potem jest łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wiem, o czym mówisz. Powinnaś znaleźć sobie jakieś zajęcie, choćby pracę na pół etatu. Wtedy człowiekowi automatycznie załącza się jakiś "schemat życia" a przede wszystkim pojawiają się motywacja i chęci, których Tobie brakuje. A jednocześnie wzrasta satysfakcja, radość z samej siebie. Nie chcę mówić, że "będzie dobrze", chcę, żebyś sama w to uwierzyła. Trzymam za Ciebie kciuki najmocniej, jak się da.

    OdpowiedzUsuń
  26. Może poszukaj pracy? Jeśli to może wyjdź do ludzi - sama zainicjuj spotkania, nawet na próbę. Nie wiem... Od jakiegoś czasu mam zasadę: cokolwiek by się nie działo - nie załamuj się, walcz, staraj się żyć. Życie jest tylko jedno. Ale być może potrzebujesz takich chwil. Daj sobie tydzień, dwa... Może samo przejdzie. A jeśli nie, trzeba się zmusić do życia. :) Sens może pojawić się w każdej chwili. Ale rzadko można go znaleźć będąc zamkniętym w czterech ścianach. Wirtualnie Cię przytulam i życzę powodzenia w poszukiwaniu życia. :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie powiem tu w sumie nic nowego... ale może faktycznie czas znaleźć sobie jakieś zajęcie? Praca, pasja... jest mnóstwo rzeczy, które mogą wypełnić Twój czas i pozwolą Ci się pozbyć tej monotonii z życia. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś.
Dziękuję, że poświęcasz mi czas.
Dziękuję, że piszesz, co myślisz o tym poście.
Dziękuję, za Twoją obecność, która być może odmieni moje życie :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.