Wstaję rano, około dziesiątej. Robię jakieś śniadanie i jakąś kawę. Oglądam coś w telewizji. Rozmawiam z kimś, o czymś. Oglądam jakiś film i słucham jakiejś muzyki. Czytam jakiegoś bloga. Czuję nicość w moim życiu. Czuję niechęć do wszystkiego. Nie chce mi się nic. Nie chce mi się ludzi i ich problemów. Nie chce mi się słuchania, że się ułoży. Nie chce mi się tego myślenia, że czegoś nie zrobiłam. Mam dość snucia się po domu, siadania w każdym z foteli po kolei. Układania się na podłodze, szukania sobie miejsca w domu, wychodzenia do psa, żeby chociaż na chwilę się uśmiechnąć. Nie potrafię się ogarnąć i zacząć cieszyć tymi najdłuższymi w życiu wakacjami. Okrywam się kocem i nie mam ochoty nawet na herbatę. Ja nie żyję, ja egzystuję i powoli mam tego dość. Rozpadam się na kawałki, uśmiecham się, bo tak trzeba, rozmyślam, cierpię wewnętrznie, przeżywam koszmar co noc. Jeden za drugim. Moja podświadomość postanowiła mnie konkretnie wykończyć. Boże, daj mi siłę.
siłę znajdź w sobie.
OdpowiedzUsuńdasz radę, ale żeby mieć siłę trzeba wyjść spod koca i czasami samemu kopnąć się w tyłek! :)
OdpowiedzUsuńTak to jest jak ma się za dużo wolnego czasu. Znajdź sobie jakieś hobby, robienie na drutach czy coś :P
OdpowiedzUsuńWON DO PRACY, A NIE!
OdpowiedzUsuńA na serio, znam to, ale co zrobić? Można się wziąć, albo się dalej włóczyć po domu. Osobiście wolę to drugie, szczególnie w poszukiwaniu szparagów.
Trzymaj się ciepło :3
też tak miałam, jak nie miałam szkoły, pracy itd ... nadmiar wolnego czasu bywa męczący bardzo ...
OdpowiedzUsuńwięc proponuję wyjść Ci z domu.. pozwolić sobie na jeszcze jeden tydzień destrukcyjnego relaksu. spróbuj poszukać pracy, poznaj nowych ludzi, odwiedź dalszą rodzinę, zapisz się na wolontariat. jest naprawdę masa miejsc, rzeczy, do odkrycia. wystarczy wyjść spod koca.
OdpowiedzUsuń...przechodziłem to samo, najlepsza rada na taki stan to: kąpiel, gorąca czekolada i spacery, spacery, muzyka na cały regulator, bo inaczej człowiek zwariuje...
OdpowiedzUsuńSama trwam od jakiegoś czasu w takim stanie nic się nie zmienia, nic nie pomaga
OdpowiedzUsuńObyś znalazła siłę aby żyć...zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńJa to bym się na Twoim miejscu wzięła za pisanie recenzji :D Ale właściwie od kilku dni bezskutecznie poszukuję weny, zmieniając pozycje na kanapie, bo mi ręce cierpną od trzymania książki :P A jak położę się z nią na łóżku, to znowu mnie łokcie bolą... Starownika ze mnie ;P
OdpowiedzUsuńKażdy świeżo upieczony maturzysta ma ten problem.
OdpowiedzUsuńPomyśl że możesz ten czas wykorzystać na spełnianie marzeń ... zrobić coś na co nigdy nie miałaś czasu. Wyjechać gdzieś gdzie nie byłaś. Zrobić coś czego się zawsze bałaś. Myślę, że można w ten sposób odnaleźć tą siłę. Trzymam kciuki!
Siła na pewno się jeszcze znajdzie :)
OdpowiedzUsuńWsiadaj na rower i jedź przed siebie! :)
OdpowiedzUsuńZnam to aż za bardzo. Masakra jakaś. Ale teraz świeci słońce i można ruszyć tyłek z domu :)
OdpowiedzUsuńZwykle tak jest, że jak człowiek ma za dużo wolnego czasu to nie wie, co z nim zrobić. Mnie też czasami coś takiego łapię, ale zawsze staram się wymyślić sobie jakieś zajęcie. Zobaczysz, to przejdzie. :)
OdpowiedzUsuńCzuję się podobnie. Nie mam siły na nic. Nie chcę mi się czytać. Nie chcę mi się sprzątać. Jest mi smutno, że nie mogę się ogarnąć i zrobić tego, co planowałam na te czteromiesięczne wakacje.
OdpowiedzUsuńSkądś znam tą sytuacje, że nie potrafię cieszyć się z większości rzeczy... kiedyś mądra osoba sformułowała to tak, że skupiam się za bardzo na problemach, a nie na ich rozwiązaniu, może rzeczywiście trzeba wziąć się w garść, bez tych wszystkich "ułoży się, będzie dobrze". Po prostu trzeba żyć tak żeby nie doprowadzać do tych sytuacji :)
OdpowiedzUsuńBóg Ci nie pomoże, bo przecież nie istnieje. Samemu trzeba znaleźć siłę i wierzyć w siebie :)
OdpowiedzUsuńJest tyle rzeczy do robienia :P Masz wakacje - idź do biblioteki, pochłaniaj książki, oglądaj filmy i seriale, pisz, opalaj się, zacznij robić na drutach, naucz się nowego języka, a nawet idź do pracy.
OdpowiedzUsuńWidzę że nie umiesz odpoczywaj jak sporo ludzi teraz. Wyłącz myślenie, po prostu ciesz się każdym dniem, dopóki masz okazje sobie pospać, poleżeć i nic nie robić. A jeśli już musisz coś robić to patrz wyżej :D
Powodzenia! ;)
Nie powiem, że się ułoży. Ale powiem, że wszystko zależy tylko i od Ciebie. I że jeśli sama nie chcesz zmian (a podświadomie ich nie chcesz zapewne), to one nie nadejdą. Doskonale wiesz, że masz w sobie wystarczająco wiele siły, że potrafisz się podnieść z najgorszego bagna, co sama wielokrotnie już mi udowodniłaś. Więc proszę Cię, wstań i tym razem. Nie pozwól na zmarnowanie tych kilku miesięcy, bo one się już nie powtórzą. :*
OdpowiedzUsuńPopatrz w lustro i z całych sił krzyknij, że dasz radę. Wypisz rzeczy, które zawsze chciałaś zrobić, znajdź w sobie motywację :*
OdpowiedzUsuńwyjdź z domu i spędź miło czas ze znajomymi :) bo zwariujesz jak będziesz siedzieć w domu.
OdpowiedzUsuńCzłowiek powinien znaleźć "swoje" zajęcie. Swoją pasję, którą będzie rozwijać. Nie bez powodu mówi się, że ludzie inteligentni się nei nudzą, bo człowiek taki znalazł pasję. Musisz znaleźć nie zajęcie, nie znajomych, ale własną drogą, pasję, która ciebie połknie i nie wypluje. Trudne? Jak diabli! Satysfakcja jednak gwarantowana i nie będziesz cierpiała wewnętrznie z nic nie robienia. Trzymam kciuki ;)
OdpowiedzUsuńzgadzam się z kolegą wyżej, znajdź swoją pasje. to daje człowiekowi największą chęć życia i motywacje do działania
OdpowiedzUsuńcoś gdzieś z kimś o czymś wciąż. monotonia jest do kitu. cała trudność polega w przełamaniu się. potem jest łatwiej.
OdpowiedzUsuńpracy szukaj
OdpowiedzUsuńWiem, o czym mówisz. Powinnaś znaleźć sobie jakieś zajęcie, choćby pracę na pół etatu. Wtedy człowiekowi automatycznie załącza się jakiś "schemat życia" a przede wszystkim pojawiają się motywacja i chęci, których Tobie brakuje. A jednocześnie wzrasta satysfakcja, radość z samej siebie. Nie chcę mówić, że "będzie dobrze", chcę, żebyś sama w to uwierzyła. Trzymam za Ciebie kciuki najmocniej, jak się da.
OdpowiedzUsuńMoże poszukaj pracy? Jeśli to może wyjdź do ludzi - sama zainicjuj spotkania, nawet na próbę. Nie wiem... Od jakiegoś czasu mam zasadę: cokolwiek by się nie działo - nie załamuj się, walcz, staraj się żyć. Życie jest tylko jedno. Ale być może potrzebujesz takich chwil. Daj sobie tydzień, dwa... Może samo przejdzie. A jeśli nie, trzeba się zmusić do życia. :) Sens może pojawić się w każdej chwili. Ale rzadko można go znaleźć będąc zamkniętym w czterech ścianach. Wirtualnie Cię przytulam i życzę powodzenia w poszukiwaniu życia. :*
OdpowiedzUsuńNie powiem tu w sumie nic nowego... ale może faktycznie czas znaleźć sobie jakieś zajęcie? Praca, pasja... jest mnóstwo rzeczy, które mogą wypełnić Twój czas i pozwolą Ci się pozbyć tej monotonii z życia. :)
OdpowiedzUsuń