Poudaję, że wiem o czym piszę.
Ostatnio jestem kompletnie wypalona.
I to nie chodzi, że nie chcę Was odwiedzać, chcę.
Ale nie mam chęci nawet włączać przeglądarki.
Piszę z ludźmi na gadu, albo nie.
Wchodzę na forum, a nie piszę postów, choć przeglądam tematy.
Odpalam muzykę, ale jej nie słucham.
Wchodzę na altruistycznie, ale nie dodaję nowości.
Byłam na inauguracji w Gdańsku, porażka.
Zaprosili tyle gości, że my, studenci musieliśmy stać na korytarzu.
LOGIKA padła.
Odzywam się, byście wiedzieli, że żyję i, że pamiętam o blogu i o Was.
Ludzie mnie tak potwornie irytują, kilku osobom mam ochotę po prostu przywalić i to najlepiej nimi w mur, nie wiem jak można być takim debilem, kretynem, idiotą. Myślałam, że świat nabrał rozpędu, że może ludzie zmądrzeli. A gdzie tam.
Czytam wypowiedzi innych i zastanawiam się czy mam się śmiać, czy raczej płakać, po prostu daj Boże więcej cierpliwości, bo jak dasz mi siłę...
Nie wiem kiedy w końcu zacznę pisać "do rzeczy". Nie wiem kiedy odzyskam ten zapał do pracy i chęć na tworzenie, czegokolwiek.
Wegetuję. Zamiast walczyć.
Bo jak Ci da siłę to ich wszystkich zapierdolisz, czasami mam to samo.
OdpowiedzUsuńNo trudno, trudno... Zapragnęłam kija bejsbolowego na urodziny.
UsuńSpoko, ja często też udaję, że wiem o czym piszę :D
OdpowiedzUsuńJesienne przemęczenie chyba dopadło Ciebie.
Studiujesz w Gdańsku? :)
OdpowiedzUsuńJa inaugurację zawsze sobie odpuszczam, bo wiem doskonale, że kompletnie nic się na niej nie dzieje.
Ale że obecność sprawdzali czy jak?
OdpowiedzUsuńOdwiedź mnie kiedyś. :D
Szczęśliwa zmieniła się w Niebieskooką . Mój nowy adres http://www.niebieskooka-dziewczyna.blogspot.com
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że sie odnajdziesz :)
Przejdzie! Cierpliwości życzę, jak najbardziej.
OdpowiedzUsuńByłaś bardzo aktywna ostatnio, teraz pora się wyłączyć, zresetować, zrelaksować :) Każdemu się to należy, zrobiłaś dużo ostatnio : i forum i opowiadania. Daj sobie czas, nie przejmuj się że nie piszesz, to minie. Uszy do góry! :)
OdpowiedzUsuńTeż niedawno miałam taki okres, kiedy po prostu nie chciało mi się ani pisać, ani czytać.
OdpowiedzUsuńBlogowanie czasami pomaga w takiej walce z samym sobą :) Ważne, że chcesz skończyć z tą wegetacją.
OdpowiedzUsuń