Książkę do przeczytania dostałam przedpremierowo, bowiem wydana zostanie dopiero latem tego roku. Zarys historii znałam od dawna i wiedziałam, że chętnie przeczytam całość. Kiedy wreszcie znalazłam chwilę na przyjemności, zasiadłam przed laptopem z kubkiem gorącej herbaty i otworzyłam plik z Karolem. Mimo wcześniejszego zapoznania się z dwoma pierwszymi rozdziałami, przeczytałam je raz jeszcze. Z ogromną radością.
Głównym bohaterem jest tytułowy Karol Blair. Cała historia rozgrywa się w dwudziestoleciu międzywojennym, a Karol wcale nie jest postacią historyczną. Karol to książka mająca w sobie coś z dramatu, znaczna część to fantasy, ale gdzieś pomiędzy akapitami rozgrywa się życiowy dramat bohatera. W życiu Karola pojawia się nie jedna i nie dwie kobiety. Początkowo w jego życiu przewijał się multum prostytutek, ba, z jedną połączyło go coś więcej niż seks i uczucie. Co jednak koniec końców odebrało szczęście bohaterowi na długi czas.
Samego Karola poznajemy jeszcze jako chłopca, jego ciężka sytuacja w domu rodzinnym pcha go ku używkom, prostytutkom i chwilom zapomnienia. Młody Blair był katowany przez ojca, jak się później dowiadujemy - nie bez powodu. Wszystko przez to, że Karol nie był człowiekiem, był istotą nadnaturalną, był durem. Dur to istota silna, porywcza, ale i najwyżej postawiona w hierarchii nadnaturalnych.
Z biegiem książki bliżej poznajemy bohatera, jak i jego rodziców, czy też przyjaciół, w których oczywiście wlicza się pozostała dziewiątka durów. Mitologia durów jest ciekawa, bowiem sięga tysięcy lat wstecz, co moim zdaniem jest dużym plusem całej historii. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest to nawet uwiarygodnieniem tych wszystkich wydarzeń.
Kiedy Blair opuszcza "rodzinne gniazdo" na rzecz studiów, zaczyna odżywać i odnajdywać się w swoim świecie, w świecie nadnaturalnych. Poznaje wtedy siebie, stara się ze wszystkich sił odseparować się od rodziców, których szczerze nienawidzi. Wchodzi w nielegalne interesy, na czym ewidentnie traci mimo tego, że ciągle się bogaci. Traci w sferze uczuciowej. Rodzinnej. Czarne chmury nad życiem Karola zdają się go nie opuszczać.
Kolejne wydarzenia z życia dorosłego już mężczyzny są szczęśliwsze, lub naprawdę smutne. Za każdą chwilę szczęścia, bohater płaci długim czasem smutku i rozgoryczenia. Każda radosna chwila odbija się od niego i wraca ze zdwojoną siłą, niestety pod postacią przykrych doświadczeń. Kolejne kobiety przeplatają się przez życie Blaira, nie dając mu tego, czego oczekiwał. Co jednak nie zmienia faktu, że kobiet i tak miał mniej, niż wypalił papierosów, czy też wypił butelek whiskey.
Ogólnie rzecz biorąc - książka pełna jest zwrotów akcji, a przynajmniej dwa z nich wywierają u czytelnika kilka różnych emocji na raz. Zaskoczenie, złość, gniew, swego rodzaju strach. Zakończenie książki było dla mnie największym szokiem, ale nie, nie zdradzę wam jak Karol się zakończył.
Momentami miałam wrażenie, że czas za szybko biegnie, a nasz bohater jest nazbyt naiwny, niemniej jednak książka podobała mi się. W pewnym momencie żałowałam nawet, że za jej lekturę zabrałam się tak późno, bo na dysku plik znajdował się chyba od listopada. Historia jest naprawdę dobra, Karol to całkiem ciekawy bohater, który otacza się innymi ciekawymi postaciami. Między innymi Mirandą, która zdecydowanie jest moją ulubioną damską bohaterką książki. Czy polecam Wam tą książkę? Oczywiście! A sama liczę na egzemplarz drukowany z autografem od autora! Czym jest dla mnie Karol? Zdecydowanie motywacją i dowodem na to, że marzenia o wydaniu książki można spełnić, ale przede wszystkim - miłą lekturą.
Zaciekawionych zapraszam na fanpage autora: Klik

jakoś chyba nie moja tematyka :D
OdpowiedzUsuńa ja czekam na premierę tej książki. Autor napisał mi, że wyśle mi egzemplarz z autografem, ale ciekawie, czy do tego czasu nie zapomni o tym . Zazdroszczę, że mogłaś przeczytać już tę powieść
OdpowiedzUsuńJa bym chciała zmienić tapetę, jednak nie wiem, czy da się w wp8 :<
OdpowiedzUsuńCo do czytania na laptopie- ja mam z tym wielki problem, ponieważ zawsze po 30 minutach chce mi się spać i bolą mnie oczy (choć jasność specjalnie ustawiłam sobie na najniższą), więc u mnie to odpada. Zresztą jak dla mnie poręczniej mieć książkę, niż czytać z laptopa. Ale... jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :D Ja właśnie przeczytałam "Doktor Sen" i zabieram się za "Cmętaż Zwieżąt" :)
A co do tej książki, też chyba nie czuję, że to moja tematyka :)
Bardzo zaciekawiłaś mnie swoją recenzją książki i gdy tylko będzie taka możliwość to chętnie po nią sięgnę.
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie, bo ostatnio lubię książki z szybką akcją i zwrotami akcji :D Masło maślane, wiem :D
OdpowiedzUsuńMiło mi, że o mnie pamiętasz i masz takie odczucia w stosunku do mojego bloga!:))
Cholera, tyle fajnych książek do czytania, a tak mało czasu.
OdpowiedzUsuńTaki misz, masz widzę w tej książce ale zapowiada się całkiem ciekawa.
OdpowiedzUsuńWiedziałem, że to przeczytam, kiedy mi powiedziałaś o tej książce, i że ma twoja rekomendację :D
OdpowiedzUsuńtakże, tytuł dodany do oczekujących ;)