Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

20.07.2012

10."Ile smutku i bólu można opowiedzieć w ciągu niespełna dwóch minut?"*

Są takie dni w życiu każdego z nas, że nie chcemy mieć nic wspólnego z innymi, a w szczególności z ludźmi. Bywają momenty, że życie choć nie miało Bóg wie jakiego sensu, a małe cele - staje się kompletnym bezsensem, niechcianą chorobą, trudnością do przetrwania. Chce się wówczas po prostu odciąć, zniknąć, przestać zważać na innych. Chciałabym tak po prostu móc zniknąć na kilka tygodni, pobyć w samotności, w czterech ścianach sam na sam, poczuć tęsknotę za wszystkim co mam, by znów móc doceniać to wszystko. By znów cieszyć się małymi rzeczami, by nie wymagać od życia i ludzi zbyt wiele... Lecz jest to niemożliwe i nic nie mogę na to poradzić. Nie mogę odejść i zniknąć, bo mój pies zawyłby się z tęsknoty, rodzina by mi tego nie wybaczyła, tyle obowiązków i terminów przede mną - nie mogę zrobić tego mimo iż chcę. Nienawidzę samotności. Nienawidzę tego cholernego uczucia w moim ciele. Nienawidzę tej istoty, która odbiera mi uśmiech, radość z życia, lecz ona, samotność tli się gdzieś w dole mego serca i nijak nie daje się zalać. Czuję jej obecność mimo iż za oknem w ogrodzeniu siedzi pies, obok mnie śpi kot, za ścianą jest mama... ale to nie ten stan bycia samemu ze sobą. By być samemu trzeba się wynieść bardzo daleko. Najlepiej tam gdzie nie ma możliwości komunikacji ze światem zewnętrznym. Lecz czy będąc całkiem samemu, w gąszczu lasu, w starej opuszczonej chacie zapomni się o problemach? Przytłaczającym świecie? O tym ile krzywd ten świat wyrządził nie tylko nam? Jestem wstrząśnięta okrucieństwem człowieka wobec innego człowieka, ale nie tylko, również wobec zwierząt. Kocham zwierzęta i pomogłabym każdemu zwierzęciu, jeśli bym mogła. No może pomijając pająki i węże, bowiem to już podchodzi pod fobię. W każdym razie - dlaczego zwierzęta cierpią? Grzech pierworodny ich nie dotyka, a jednak są tak źle traktowane przez ludzi, katowane, żywcem obdzierane ze skóry...Miałam w życiu już kilka kotów, a to wpadły pod samochód, a to psy rozszarpały - za każdym na swój sposób tęskniłam, ostatni mój kot polazł i do dziś go nie ma, dostałam nowego kotka, ale nadal mam nadzieję, że tamtemu nic nie jest. Sama czasami strzelę swoje zwierzaki jak coś zmajstrują ścierą po grzbiecie, ale nic więcej, podrę się trochę i już głaszczę, karmię i się z nimi bawię.. Nie wiem, nie rozumiem tego świata. Nie powinno mnie tu być. Nie w tym świecie. Nie w tym wieku. Nie w tej epoce. Nie pasuję do tych czasów! 
Noce spędzam czytając przy świecach bardzo smutne książki, później próbuję zasnąć, lecz często jest to niemożliwe, bowiem mój mózg prowadzi żwawe konwersacje z sercem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że i jedno i drugie ma rację, tylko, że obie racje nie splatają się w całość i znów zostaję bez wyjścia. Pewne sytuacje są zbyt skomplikowane jak na mój osiemnastoletni mózg. Strasznie tęsknię za czasami, kiedy wszystko było proste, kiedy coś było dobre lub złe, białe lub czarne. Nigdy nic nie było pomiędzy. Wybory były oczywiste i zawsze dobre. A teraz? Teraz jest plątanina myśli, słów, uczuć i emocji. Miliony kabelków pomieszało się w mojej głowie, a ja nic nie mogę na to poradzić. Bezradność jest kolejną po samotności najgorszą rzeczą. Źle z duszą, źle ze zdrowiem, nic nie jest okej. To co dzieje się w NFZ'cie mnie całkowicie przeraża, banda konowałów, która ma ciche umowy z najdroższymi producentami lekarstw, ot leczenie - "dam to, bo obiecałem temu, koniecznie na 100%" Śmiech mnie ogarnął, gdy realizowałam dzisiaj receptę, bowiem z moim stawem kolanowym zamiast być lepiej jest gorzej poszłam do ortopedy, pan nieogarnięty jak paczka gwoździ najpierw pomylił strony prawą z lewą (dwa razy! w ciągu 2 minut) później wypisał mi zwykłą glukozaminę, którą można kupić (uwaga!) bez recepty o siedemdziesiąt zł taniej, a nie oszukujmy się - w tych czasach zaoszczędzenie siedemdziesięciu zł na lekarstwie jest znaczną różnicą. No czyż to nie jest chamstwo w państwie? Robią z ludzi głupszych niż sami są. Może i babcie mające po dziewięćdziesiąt lat się nabierają, ja nie. Robią pacjentów seryjnie i mają głęboko w poważaniu to czy im pomogli, czy może jeszcze zaszkodzili. Nic tylko pierdolnąć bombę na ten cały rząd i te wszystkie dziwne, podejrzane sprawy, nie żebym się na to zamierzała, ale ten kraj zmierza donikąd. A my siłą rzeczy żyjemy zamiast lepiej - gorzej. Ciągła pogoń, ja mam dość. Chcę odpocząć od tego wszystkiego. Może faktycznie powinnam to wszystko jakoś zmienić, wynieść się na jakiś czas, może ktoś zauważyłby, że mnie nie ma. 
Focus.

* S@motność w sieci - J.L. Wiśniewski