Polska oszalała na punkcie Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Nie żebym ja nie oszalała, bo śledzę wszystko na bieżąco :) Aż miło popatrzeć na naszych chłopaków biegających za piłką. Widać zaangażowanie, determinację, by wygrać, widać, że chłopaki chcą. Może nie są drużyną na poziomie światowym, ale grają dużo lepiej niż chociażby na mistrzostwach świata w 2010 roku. Wtedy to trzeba było walczyć chociaż o honor, a obecne euro jest miłym zaskoczeniem i ogólnie radością Polaków.
Jeśli chodzi o mecz Polska-Grecja - no cóż, do dziś dnia śmieję się z bajeczki, że Szczęsny uratował wynik meczu faulując Greka. Poza tym grecy to symulanci jak ich mało! Moim zdaniem po pierwsze, było do końca tyle czasu, że nasi spokojnie mogliby zremisować, a po drugie, jeśli inaczej by się wślizgnął nie podciągnięto by tego pod faul. Szczęsny zszedł z boiska, co prawdę mówiąc mnie ucieszyło. Może i chłopak ma talent, ale to typowy gwiazdor, który szuka kamer na boisku tak jak CR7. A poza tym ma plecy tatusia. Nie lubię gwiazdorów, ot co. Nie podoba mi się również jego niepewna gra, widać ewidentnie, że boi się niektórych piłek, do innych się nie rusza, bo twierdzi, że do bramki nie wpadnie - a nie bierze pod uwagę, że wzrok często zawodzi i patrząc z perspektywy nie może w pełni ocenić sytuacji. Zszedł - wszedł Tytoń, co bardzo mnie ucieszyło i pięknie obronił karnego, to on uratował mecz. Wszyscy śmieją się z tekstu "Bo dach był zamknięty" - ale mało kto wpadł na pomysł, że nie ma tam klimatyzacji, a skoro nie ma klimatyzacji to jest duszno i parno. A jeśli jest duszno i parno to komu bliższy jest taki klimat? Oczywiście Grekom, bo Grecy na co dzień żyją w parnocie i gorącu. Czułam się po owym meczu nieusatysfakcjonowana, ale remis to nie przegrana. No i oczywiście wielka radość po pierwszej bramce mistrzostw zdobytej przez Roberta Lewandowskiego.
Meczu Polska-Rosja wcale miałam nie widzieć, bo w planach miałam wyjazd do Zakopanego, który nie wypalił, aczkolwiek byłam zadowolona, że widzę owy mecz. Byłoby 2:1 gdyby nie spalony na początku meczu. Bramka Ruskich. Piękna bramka Błaszczykowskiego. Znowu remis - to nie przegrana. Tytoń moim zdaniem świetnie i pewnie bronił. Nie bał się piłek. Jest bardzo wysoki, co ułatwia mu obronę. Myślę, że gdyby nasze chłopaki nie zasłonili by mu widoczności złapałby i piłkę, która niestety wpadła do naszej bramki w pierwszej połowie. Ale nadal uważam, że to świetny bramkarz.
Nie wiem czy zauważyliście, ale obrona przy Tytoniu gra dużo pewniej niż przy Szczęsnym, widać dużo większa współpracę naszych reprezentantów.
Na co drugim portalu, na które wchodzę widać pytanie "Tytoń, czy Szczęsny na bramce z Czechami?" Ja tam chcę widzieć Tytonia. Co w nie jednym miejscu podkreśliłam. Dzisiaj nawet oglądałam konferencję prasową Smudy, aby poznać odpowiedź, ale jednak nie podano jej. Ale kiedy zapytano jak rozegrają jutrzejszy mecz, a Eugen Polanski odpowiedział "Wiem, że od pierwszej minuty, przepraszam, musimy napierdalać"-Jak ja się naśmiałam, kurcze, widać, że Polskie korzenie.
Osobiście wierzę w naszych chłopaków i wierzę, że wyjdą z grupy. To byłby już ogromny sukces. Ładnie, płynnie grają, z meczu na mecz coraz lepiej. Nie pozostaje nic innego jak kibicować. Nie mam szalika i nie oglądam meczy z kratą piwa, ale mam białą bluzę z numerem Obraniaka, napisem POLSKA. Wczoraj idąc miastem spotkałam robotników drogowych, którzy pracowali w biało-czerwonych cylindrach, aż się uśmiechnęłam do chłopaków. Ludzie wstydzą się kibicować Polakom, dlaczego? To proste. Skoro nie odnosili wielkich sukcesów przez lata, to nieciekawie im kibicować. Jak nie im, to komu? Ja otwarcie mówię, że jestem za naszymi. Przecież mamy Lewandowskiego, o którym się mówi, że najlepszy napastnik w Europie. (Swoją drogą przystojny jak nie wiem co). Mamy pewnego Tytonia i w razie czego nie najgorszego Szczęsnego. Mamy Błaszczykowskiego. Nie jest źle, naprawdę!
Polska-Czechy - wygrana da naszym chłopakom przejście do ćwierćfinałów. Oby się udało!



Pierwszy raz kiedy oglądnęłam aż 4 mecze od początku do końca. I muszę stwierdzić, że nawet.. mi się podobało. Po trochu zniknęła moja footbolowa ignorancja.
OdpowiedzUsuńTak czy siak... szkoda, że się nie udało.
Muszę Ci przyznać, że ładnie podsumowałaś naszą polską piłkę. Ja niestety nie miałam możliwości oglądnięcia ani jednego meczu (no, może jeden, ale w tym czasie wolałam oglądnąć Kapitana Amerykę ^^), ale doskonale wiem, co i jak bo a) mam brata, b) Internet. Taki ze mnie marny kibic. Cieszę się mimo wszystko, że nasi robią postępy w graniu i kto wie, co się wydarzy za 4 lata pod warunkiem, że zostaną w podobnym składzie. Bo bardzo ważne jest zgranie.
OdpowiedzUsuńDwa mecze, które opisujesz były naprawdę świetne, chłopcy pokazali na co ich stać i jak świetnie potrafią się zgrać. Dlatego kompletnie nie rozumiem, co im się stało w sobotę w meczu z Czechami. Nie pojmuję tego po prostu... Byłam pewna, że taką grą wyjdą z grupy.
OdpowiedzUsuńNo nie mów, że i ty też przezywałaś te mecze : P do czego to doszło.....
OdpowiedzUsuńNadal przeżywam bo nadal ogarniam Euro mimo iż Polska nie gra.
UsuńWiara czasem bywa zgubna...Niestety. :<
OdpowiedzUsuńHej, to ja, znowu, zgadnij kto!