Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Euro2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Euro2012. Pokaż wszystkie posty

3.07.2012

9. "Wszystko czeka na swój czas. Czas zaś nie czeka na nic."

Nadeszły tak upragnione wakacje. A wraz z wakacjami nadeszło zakończenie Mistrzostw Europy. Przyzwyczaiłam się do meczów i wypatrywania bramek. Od początku mówiłam, że całe mistrzostwa wygra Hiszpania, tak też się stało. Mimo radości z wygranej Hiszpanii szkoda mi Włochów, nigdy nie widziałam takiej rozpaczy po przegranej w żadnej drużynie. Tylko CR7 potrafi publicznie mocniej płakać. Choć mi samej chciało się płakać po bramce Czechów wbitej dla Polski. Cóż - mówi się życie i idzie się dalej. Na jesieni będą eliminacje do Mistrzostw Świata, a nóż może naszym się uda. Może jestem naiwna, ale jestem za swoimi, a nie jak gromada "kibiców" którzy do szesnastego czerwca wozili się z flagami, szalikami, koszulkami, a siedemnastego opychali te gadżety na allegro, bo wstyd. Mogli sami wyjść i zagrać lepiej. Tytoń i Lewandowski sami meczu nie wygrają.
Jakoś mam wrażenie, że to wszystko za szybko się skończyło. Uważam, że Polska pokazała się Europie z bardzo dobrej strony. Turyści byli bardzo zadowoleni z przyjazdu do naszego kraju. Może nie jest tu aż tak strasznie. Ale z drugiej strony jak spojrzeć na poczynania rządu, to jednak jest strasznie. (P)osłowie  liżą tyłki przyjezdnym, a dla obywateli swojego państwa nie robią nic. A to jest jedną z najgorszych form rządów.
 No ale wszystko ma swój początek, swój koniec. Tak niedawno kończyłam gimnazjum nie mogąc doczekać się pójścia do liceum. A w piątek skończyłam już drugą klasę. Tak to dziwnie wygląda, że otrzymało się promocję do klasy trzeciej, maturalnej. Nie widzę siebie w tej klasie, na studniówce, na maturze. W ogóle nie potrafię sobie tego wyobrazić. Ja? I matura? Ale, że jak? Zadeklarowałam wstępnie sześć przedmiotów… Czuję, że ciężki rok przede mną. Oczywiście mogłabym wszystko olać, mieć luz i nic nie robić, ale chciałabym uzyskać jakiś przyzwoity wynik, dostać się na jakieś studia. Zleci ten czas, bardzo szybko zleci. Skoro te dwa lata mi tak uciekły, to i ten rok ucieknie.
Wszystko mija, przemija, kończy się. I momentami tych końców dla mnie jest zbyt wiele. Nie ze wszystkim daję sobie radę. Czasami mam ochotę wyjść i nigdy więcej już nie wrócić. Zniknąć na wieczność. Ale wtedy przypominam sobie, że są na świecie rzeczy, których jeszcze nie spróbowałam, miejsca, których nie widziałam, ludzie, których nie poznałam. A poza tym jest kilka osób, które nie wyobrażają sobie świata beze mnie. I jest jeszcze jeden piękny, cudowny, wspaniały, kochany i najlepszy na świecie pies, który świata poza mną nie widzi. Ile osób nie byłoby na podwórku zawsze wybiera mnie, jakoś przy nim chce mi się żyć.
Dopiero dzisiaj poczułam, że mam wakacje. Cały lipiec mam zawalony, ale w sierpniu chyba nawet ręką nie ruszę żeby coś zrobić. Jestem zmęczona. Jestem na półmetku jazd. Wczoraj miałam jakiś straszny dzień. Nigdy nie jeździłam tak źle jak wczoraj. Nie wiem co się ze mną działo. No ale cóż – mam jeszcze siedemnaście godzin żeby to wszystko co mi nie wychodzi ogarnąć. Uwielbiam naszą ekspresówkę. I wcale nie dziwi mnie to, że lubię trochę naginać przepisy, na egzaminie nie będzie tak swobodnie. Jakoś to będzie. Za którymś razem zdam. 

A po meczu odpoczywam tak...

15.06.2012

8. "Polsko Ukraiński czerwiec"

Polska oszalała na punkcie Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Nie żebym ja nie oszalała, bo śledzę wszystko na bieżąco :) Aż miło popatrzeć na naszych chłopaków biegających za piłką. Widać zaangażowanie, determinację, by wygrać, widać, że chłopaki chcą. Może nie są drużyną na poziomie światowym, ale grają dużo lepiej niż chociażby na mistrzostwach świata w 2010 roku. Wtedy to trzeba było walczyć chociaż o honor, a obecne euro jest miłym zaskoczeniem i ogólnie radością Polaków. 
 Jeśli chodzi o mecz Polska-Grecja - no cóż, do dziś dnia śmieję się z bajeczki, że Szczęsny uratował wynik meczu faulując Greka. Poza tym grecy to symulanci jak ich mało! Moim zdaniem po pierwsze, było do końca tyle czasu, że nasi spokojnie mogliby zremisować, a po drugie, jeśli inaczej by się wślizgnął nie podciągnięto by tego pod faul.  Szczęsny zszedł z boiska, co prawdę mówiąc mnie ucieszyło. Może i chłopak ma talent, ale to typowy gwiazdor, który szuka kamer na boisku tak jak CR7. A poza tym ma plecy tatusia. Nie lubię gwiazdorów, ot co. Nie podoba mi się również jego niepewna gra, widać ewidentnie, że boi się niektórych piłek, do innych się nie rusza, bo twierdzi, że do bramki nie wpadnie - a nie bierze pod uwagę, że wzrok często zawodzi i patrząc z perspektywy nie może w pełni ocenić sytuacji. Zszedł - wszedł Tytoń, co bardzo mnie ucieszyło i pięknie obronił karnego, to on uratował mecz. Wszyscy śmieją się z tekstu "Bo dach był zamknięty" - ale mało kto wpadł na pomysł, że nie ma tam klimatyzacji, a skoro nie ma klimatyzacji to jest duszno i parno. A jeśli jest duszno i parno to komu bliższy jest taki klimat? Oczywiście Grekom, bo Grecy na co dzień żyją w parnocie i gorącu. Czułam się po owym meczu nieusatysfakcjonowana, ale remis to nie przegrana. No i oczywiście wielka radość po pierwszej bramce mistrzostw zdobytej przez Roberta Lewandowskiego.
Meczu Polska-Rosja wcale miałam nie widzieć, bo w planach miałam wyjazd do Zakopanego, który nie wypalił, aczkolwiek byłam zadowolona, że widzę owy mecz. Byłoby 2:1 gdyby nie spalony na początku meczu. Bramka Ruskich.  Piękna bramka Błaszczykowskiego. Znowu remis - to nie przegrana. Tytoń moim zdaniem świetnie i pewnie bronił. Nie bał się piłek. Jest bardzo wysoki, co ułatwia mu obronę. Myślę, że gdyby nasze chłopaki nie zasłonili by mu widoczności złapałby i piłkę, która niestety wpadła do naszej bramki w pierwszej połowie. Ale nadal uważam, że to świetny bramkarz. 
Nie wiem czy zauważyliście, ale obrona przy Tytoniu gra dużo pewniej niż przy Szczęsnym, widać dużo większa współpracę naszych reprezentantów. 
Na co drugim portalu, na które wchodzę widać pytanie "Tytoń, czy Szczęsny na bramce z Czechami?" Ja tam chcę widzieć Tytonia. Co w nie jednym miejscu podkreśliłam. Dzisiaj nawet oglądałam konferencję prasową Smudy, aby poznać odpowiedź, ale jednak nie podano jej. Ale kiedy zapytano jak rozegrają jutrzejszy mecz, a Eugen Polanski odpowiedział "Wiem, że od pierwszej minuty, przepraszam, musimy napierdalać"-Jak ja się naśmiałam, kurcze, widać, że Polskie korzenie. 
Osobiście wierzę w naszych chłopaków i wierzę, że wyjdą z grupy. To byłby już ogromny sukces. Ładnie, płynnie grają, z meczu na mecz coraz lepiej. Nie pozostaje nic innego jak kibicować. Nie mam szalika i nie oglądam meczy z kratą piwa, ale mam białą bluzę z numerem Obraniaka, napisem POLSKA. Wczoraj idąc miastem spotkałam robotników drogowych, którzy pracowali w biało-czerwonych cylindrach, aż się uśmiechnęłam do chłopaków. Ludzie wstydzą się kibicować Polakom, dlaczego? To proste. Skoro nie odnosili wielkich sukcesów przez lata, to nieciekawie im kibicować. Jak nie im, to komu? Ja otwarcie mówię, że jestem za naszymi. Przecież mamy Lewandowskiego, o którym się mówi, że najlepszy napastnik w Europie. (Swoją drogą przystojny jak nie wiem co). Mamy pewnego Tytonia i w razie czego nie najgorszego Szczęsnego. Mamy Błaszczykowskiego. Nie jest źle, naprawdę!
Polska-Czechy - wygrana da naszym chłopakom przejście do ćwierćfinałów. Oby się udało!