Są takie dni w życiu każdego z nas, że nie chcemy mieć nic wspólnego z innymi, a w szczególności z ludźmi. Bywają momenty, że życie choć nie miało Bóg wie jakiego sensu, a małe cele - staje się kompletnym bezsensem, niechcianą chorobą, trudnością do przetrwania. Chce się wówczas po prostu odciąć, zniknąć, przestać zważać na innych. Chciałabym tak po prostu móc zniknąć na kilka tygodni, pobyć w samotności, w czterech ścianach sam na sam, poczuć tęsknotę za wszystkim co mam, by znów móc doceniać to wszystko. By znów cieszyć się małymi rzeczami, by nie wymagać od życia i ludzi zbyt wiele... Lecz jest to niemożliwe i nic nie mogę na to poradzić. Nie mogę odejść i zniknąć, bo mój pies zawyłby się z tęsknoty, rodzina by mi tego nie wybaczyła, tyle obowiązków i terminów przede mną - nie mogę zrobić tego mimo iż chcę. Nienawidzę samotności. Nienawidzę tego cholernego uczucia w moim ciele. Nienawidzę tej istoty, która odbiera mi uśmiech, radość z życia, lecz ona, samotność tli się gdzieś w dole mego serca i nijak nie daje się zalać. Czuję jej obecność mimo iż za oknem w ogrodzeniu siedzi pies, obok mnie śpi kot, za ścianą jest mama... ale to nie ten stan bycia samemu ze sobą. By być samemu trzeba się wynieść bardzo daleko. Najlepiej tam gdzie nie ma możliwości komunikacji ze światem zewnętrznym. Lecz czy będąc całkiem samemu, w gąszczu lasu, w starej opuszczonej chacie zapomni się o problemach? Przytłaczającym świecie? O tym ile krzywd ten świat wyrządził nie tylko nam? Jestem wstrząśnięta okrucieństwem człowieka wobec innego człowieka, ale nie tylko, również wobec zwierząt. Kocham zwierzęta i pomogłabym każdemu zwierzęciu, jeśli bym mogła. No może pomijając pająki i węże, bowiem to już podchodzi pod fobię. W każdym razie - dlaczego zwierzęta cierpią? Grzech pierworodny ich nie dotyka, a jednak są tak źle traktowane przez ludzi, katowane, żywcem obdzierane ze skóry...Miałam w życiu już kilka kotów, a to wpadły pod samochód, a to psy rozszarpały - za każdym na swój sposób tęskniłam, ostatni mój kot polazł i do dziś go nie ma, dostałam nowego kotka, ale nadal mam nadzieję, że tamtemu nic nie jest. Sama czasami strzelę swoje zwierzaki jak coś zmajstrują ścierą po grzbiecie, ale nic więcej, podrę się trochę i już głaszczę, karmię i się z nimi bawię.. Nie wiem, nie rozumiem tego świata. Nie powinno mnie tu być. Nie w tym
świecie. Nie w tym wieku. Nie w tej epoce. Nie pasuję do tych czasów!
Noce spędzam czytając przy świecach bardzo smutne książki, później próbuję zasnąć, lecz często jest to niemożliwe, bowiem mój mózg prowadzi żwawe konwersacje z sercem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że i jedno i drugie ma rację, tylko, że obie racje nie splatają się w całość i znów zostaję bez wyjścia. Pewne sytuacje są zbyt skomplikowane jak na mój osiemnastoletni mózg. Strasznie tęsknię za czasami, kiedy wszystko było proste, kiedy coś było dobre lub złe, białe lub czarne. Nigdy nic nie było pomiędzy. Wybory były oczywiste i zawsze dobre. A teraz? Teraz jest plątanina myśli, słów, uczuć i emocji. Miliony kabelków pomieszało się w mojej głowie, a ja nic nie mogę na to poradzić. Bezradność jest kolejną po samotności najgorszą rzeczą. Źle z duszą, źle ze zdrowiem, nic nie jest okej. To co dzieje się w NFZ'cie mnie całkowicie przeraża, banda konowałów, która ma ciche umowy z najdroższymi producentami lekarstw, ot leczenie - "dam to, bo obiecałem temu, koniecznie na 100%" Śmiech mnie ogarnął, gdy realizowałam dzisiaj receptę, bowiem z moim stawem kolanowym zamiast być lepiej jest gorzej poszłam do ortopedy, pan nieogarnięty jak paczka gwoździ najpierw pomylił strony prawą z lewą (dwa razy! w ciągu 2 minut) później wypisał mi zwykłą glukozaminę, którą można kupić (uwaga!) bez recepty o siedemdziesiąt zł taniej, a nie oszukujmy się - w tych czasach zaoszczędzenie siedemdziesięciu zł na lekarstwie jest znaczną różnicą. No czyż to nie jest chamstwo w państwie? Robią z ludzi głupszych niż sami są. Może i babcie mające po dziewięćdziesiąt lat się nabierają, ja nie. Robią pacjentów seryjnie i mają głęboko w poważaniu to czy im pomogli, czy może jeszcze zaszkodzili. Nic tylko pierdolnąć bombę na ten cały rząd i te wszystkie dziwne, podejrzane sprawy, nie żebym się na to zamierzała, ale ten kraj zmierza donikąd. A my siłą rzeczy żyjemy zamiast lepiej - gorzej. Ciągła pogoń, ja mam dość. Chcę odpocząć od tego wszystkiego. Może faktycznie powinnam to wszystko jakoś zmienić, wynieść się na jakiś czas, może ktoś zauważyłby, że mnie nie ma.
![]() |
| Focus. * S@motność w sieci - J.L. Wiśniewski |

Doskonale cię rozumiem. Też często mam wszystkiego dość, też często mam ochotę rzucić wszystko i pobyć chwilę sama. Z własnymi myślami, pragnieniami... Już nie wiem czego chcę i do czego dążę.
OdpowiedzUsuńBrakuje mi tego wakacyjnego wyjazdu,na który niestety nie mogę sobie pozwolić. Brakuje mi tego, że jeszcze niedawno miałam tyle planów na wakacje a dziś wszystko rozbiło się przez brak chęci.
Niestety, ludzie są bez serca. Zwierzęta cierpią a ludzie często nawet nie starają się im pomóc. To okrutne i szczerze powiem, że nie rozumiem tego.
Myślę, że każdy z nas ma czasami takie chwile. Może nawet nie czasami, ale bardzo często.
OdpowiedzUsuńRozum i serce - od zawsze nie idą w parze.
Dlaczego to dzieciństwo było takie łatwe i beztroskie? Nie oglądało się wiadomości, nie słuchało polityków i nie oglądało tych głupich programów. A teraz? Nawet gdyby człowiek nie chciał, to i tak się w to wgapia.
Robią z nas głupków, żeby można było łatwiej nami sterować.
Dlatego też czasami lubię gdzieś wyjechać, wystarczy po prostu na jakiś czas, oderwać się od telewizora, komputerów, rodziny i odpocząć. Tak po ludzku. Dla siebie.
zgadza się! uśmiehc to podstawa!
OdpowiedzUsuńŚwiat jest zły, dlatego my uczyńmy go dobrym. Chociaż nasz mały świat.
OdpowiedzUsuńSamotność, to nie pomaga w budowie nowego świata, ale zobacz ile jest osób samotnych, które potem jednak znajdują kogoś. Pytaniem jedynie nie jest czy w ogóle ktoś będzie, tylko kiedy.
A co do nfztów i konowałów, trzeba umieć walczyć o swoje. To niestety dżungla zawsze była i niestety chyba będzie jeszcze długo po śmierci wnuków naszych wnuków.
Więc powiem tak, trzymajmy się razem i tyle. Pozdrawiam, UwG :3
Hej;)
OdpowiedzUsuńCzasami człowiek potrzebuje takiego odpoczynku od ludzi, pobycia samemu ze sobą, nabrania dystansu do pewnych spraw. Bo choć ciągnie nas do innych, dla własnego zdrowia psychicznego i by nikogo nie zabić przydają się chwile samotności, przemyślenia wszystkiego.
Też nie rozumiem jak można krzywdzić zwierzęta, przecież one też mają uczucia, jak można je bić? Przecież to tak jakby uderzyć człowieka. Rozumiem żeby skarbić delikatnie, o choćby ścierką :D Ale nic więcej, trzeba kochać małych przyjaciół a nie skazywać ich na cierpienie.
Czytanie po nocach jest najlepsze, człowieka wciąga i nie może przestać. Serce i rozum? One nigdy się nie pogodzą, zawsze któreś będzie chciało mocniej.
Trzymaj się :*
A kotek śliczny;)
Pozdrawiam
Także chciałabym zniknąć. Choć na chwilę opuścić te granice absurdu i hipokryzji, jakie wyznaczają granice tego kraju. Zobaczyć jak się żyje tak NAPrAWDĘ, a nie w tym pieprzonym żarcie.
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię. Myślę, że każdy ma takie chwile w życiu.
OdpowiedzUsuńPrzeraża mnie chwilami to co się dzisiaj dzieje.. słyszałaś na pewno np co się ostatnio stało w Denver? ale staram się o tym nie myśleć, bo i tak nic nie mogę zmienić.. :(
OdpowiedzUsuńA o lekarzach nic mi nie mów.. miałam już 8 operacji, a gdyby nie taki jeden i d i o t a, miałabym prawdopodobnie tylko jedną.. a teraz szykuje mi się 9ta, więc.. Na szczęście teraz mam dobrego lekarza, ale przez nich wszystkich [ciągle kiedyś trafiałam na takich konowałów, którzy mi pogarszali całą sytuację, mylili się, mówili coś, a potem działo się co innego itd.]nie umiem nikomu zaufać.
A co do ucieczki, to nie jest taka świetna, jak się wydaje. Przy ostatnich kilku operacjach, zamykałam się w pokoju, leżąc w gipsie, odcięta od wszystkich do tego stopnia, że naprawdę chciałam iść do szkoły! Tak tęskniłam za zwyczajnymi obowiązkami szkolnymi, nawet za wstawaniem o 5 i prawie dwugodzinnymi dojazdami. Ale powrót był koszmarem, takie odcięcie to nic dobrego, naprawdę.
PS. Nie lubię kotów, ale ten jest super ładny ;)
Tak - oderwać się, zabrać dystansu, złapać oddech, a potem dalej się z tym wszystkim mierzyć, z nowymi siłami.
OdpowiedzUsuńWiesz co? Nasze pokolenie jest totalnie pokręcone. taki świat, człowiek sam siebie skazuje na samotność, zastępuje drugą osobę sprzętem a potem tworzą się jakieś ściany, mury "nie do przebicia". Gdyby tak urodzić się w innych czasach, chociaż jedno pokolenie do tyłu, byłoby piękniej.
O, akurat czytam "Samotność w sieci" :)
OdpowiedzUsuńKażdy czasami potrzebuje spokoju. Potrzebuje wyjechać, ale co zrobić, gdy nie można? Może masz jakiś wolny weekend w którym mogłabyś wyjechać gdziekolwiek i odpocząć?
Dłuuuuuuga historia, nie chcę już o tym mówić tutaj, bo wszyscy mogą przeczytać, wiesz..
OdpowiedzUsuńJeśli chcesz pomyśleć, idź na długi spacer, do lasu, na łąkę, tak żeby tam absolutnie nikogo nie było, to dość dobry zamiennik :)
Jeszcze niedawno miałam zupełnie podobne odczucia - tak mi się wydaje. Potrzebowałam bycia sama ze sobą. Takie jakieś przesilenie "towarzystwem" we mnie nastąpiło.
OdpowiedzUsuńJasne, że bywało, ale nigdy nie pragnęłam tego bardzo, bardzo. Myślałam sobie, że dobrze by było na chwilę zniknąć, żeby odpocząć, ale za parę minut już te myśli znikały, bo nie mogłabym też zostawić tego wszystkiego, co mam tutaj - bo mimo że czasem jest źle, samotnie, smutno - to jest to dla mnie ważne. :)
OdpowiedzUsuńKażdy z nas czasami potrzebuje takiego odcięcia. A samotność? Samotność jest dobra, pomaga nam choć na chwilę zapomnieć o trudach życia, o tym, że czasem niełatwo jest przebrnąć, choćby się próbowało.
OdpowiedzUsuńDla mnie jedynym sposobem odcięcia się była żyletka. Wiem, jestem pojebana, ale tak było, właśnie żyletka. Teraz już pożegnałam się z tym psychicznym nawykiem, ale nie szukaj pomocy w okaleczaniu się.