No to się zaczęło. W poniedziałek zaczęła się klasa maturalna i już mi się odechciało wszystkiego, po tym jak usłyszałam ile nauczyciele chcą zrobić nam testów w najbliższym tygodniu, czasami mam wrażenie, że przez poprzednie dwa lata nic nie robiliśmy, po to by w trzeciej klasie zrobić nas zarobionych wielbłądów. Plan to totalna porażka, poza tym nawet nauczyciele nie wiedzą o co w nim chodzi - brawo!
Straszą nas maturą, no bez przesady, sama trochę się boję, że coś pójdzie nie tak, ale na każdej lekcji przypominać nam o egzaminie dojrzałości to odrobinę przydużo. W dodatku na przedmiotach, których się nie zdaje. (Bitch, please!). Osobiście w rozszerzeniu realizuję WOS i geografię, a rozszerzoną maturę chyba zdaję z polskiego. Cóż, niełatwo było pogodzić fakultety, ale jakoś to zostało ogarnięte, także powinnam się wyrobić i zdążyć na wszystkie. Trochę przegięcia zadawać już tak ogromne prace domowe jak dzisiaj, ale jest na to wytłumaczenie - matura.
Pierwszaki chodzą u nas tak wystraszone, że nigdy nie widziałam takiego strachliwego rocznika. W ogóle pierwsze klasy robią co chcą, co jest odrobinę dziwne. W mojej szkole trwa w sumie rewolucja, bo jak nigdy mamy tak zwany ruchomy plan. Naprawdę, nie do wiary.
Wstawanie rano jest ciężkie, ranki są bardzo zimne, jak dla mnie. Także bez kurtki z domu nie wychodzę, lipa. W sumie to nadeszła już jesień, liście opadają, coraz mniej Słońca, aż szkoda. Miałam nadzieję na kilka dni pogody, miałam jechać nad morze, połazić, ale nic z tego. Kurcze, ja w te wakacje nie byłam nigdzie, nawet nad morzem przez jeden dzień.
Jeździć wcale nie jeździ mi się na razie łatwo, bo moja mama to choleryk, samej mi samochodu nie da, bo nabyliśmy nową zabawkę dla dorosłych i cholera trochę duży ten samochód po takim filigranowym puncie. Cóż, jeszcze naszej Skodzianki nie rozbiłam, więc może nie jest ze mną tak źle. Już pierwszego dnia wlekła się za mnie policja, w korku, pod górę, na ręcznym i "psy na dupie". No, ale udało się.
Ostatnio tak bardzo wszystko się zmienia. Poznałam kogoś, naprawdę przemiły chłopak, wszystko w koło staje się tłem. Ale co z tego wyniknie to cholera wie. Z moim szczęściem to pewnie nic, ale wierzyć chyba trzeba w swoje powodzenie. A jeśli nie, to zyskam ciekawego kolegę. Ciągłe powtarzanie "Nie angażuj się" nie pomaga, więc co mi pozostało, niż spróbować? Choć bezsenne noce mi nie sprzyjają za bardzo. Cóż.
Hej:)
OdpowiedzUsuńW klasie maturalnej zwykle straszą od początku, ale spokojnie wszystko ogarniesz. Muszą straszyć, bo chcą zmotywować, choć co za dużo to niezdrowo.
Pogoda jest beznadziejna, zimno. Nie przepadam za zimnem, bo wiecznie marznę. Kurtka dobra rzecz, choć ja się pytam gdzie jest polska, złota jesień?
Trzymam kciuki za Ciebie;) A co do relacji, czas wszystko pokaże. Będzie dobrze.
Pozdrawiam:*
Wydaje mi się, że w tym roku nikt nie wie czego chce. Ale powodzenia w tej klasie, nie zrażaj się :)
OdpowiedzUsuńCzas najlepszym doradcą. :D
Współczuję klasy maturalnej i wyobrażam sobie to gadanie nauczycieli, bo ja cały czas słyszę o teście gimnazjalnym, który jest niczym w porównaniu z maturą...
OdpowiedzUsuńA od poniedziałku znowu ma być gorąco - tak na pocieszenie.
Dobrze wspominam moją klasę maturalną i jestem pewna, że Ty także będziesz do tych czasów wracała z sentymentem kiedy już miną ;) Te plany lekcji, dzwonki, właśnie zajęcia przygotowawcze do matury ... :D a nauczyciele gadaja, bo wydaje im sie ze to spowoduje ze uczen lepiej sie przygotuje, ale niestety wzbudzanie strachu nie pomaga ... nie przejmuj się, rób swoje! :)
OdpowiedzUsuńi fakt, że jesień tuż tuż, czuję to idealnie w powietrzu i w szumie liści ... ale i jesien ma swój urok :)
Az mi sie ciepło na sercu zrobiło jak w tym jednym wpisie zawarłas wszystko co najważniejsze w liceum:)
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że po miesiącu nauczyciele troszeczkę ostygną i nie będą was tak straszyć :D
OdpowiedzUsuńPowodzenia:** I nie martw sie, poczatki sa trudne. A maturke pewne zdasz bardzo dobrze:D
OdpowiedzUsuńPierwsza klasa to 98% hipsterów. Przynajmniej u nas. Weszli do tej szkoły, jak do siebie. ;D
OdpowiedzUsuńWOS i geo? Moim zdaniem dobry wybór. Na pewno dasz radę, nie ma co srać już we wrześniu. Nas straszą egzaminem gimnazjalnym i już mam serdecznie dosyć nauczycieli, którzy wszystko robią pod jego kontem. Moim zdaniem trzeba się po prostu uczyć albo próbować sił w olimpiadach, a nie panikować. Zgadzam się co do zimnych ranków, też liczyłam, że może we wrześniu będę miała przedłużenie wakacji, a tu dupa. Powodzenia z tym chłopakiem, skoro jest szansa, warto zaryzykować i spróbować. :)
OdpowiedzUsuńJak patrzę na klasy pierwsze zastanawiam się czy ja też tak śmiesznie wyglądałam z perspektywy starszych roczników.. pewnie tak.
OdpowiedzUsuńi ja jestem w maturalnej... i wiem czym jest beznadziejny plan. chodzę trzy razy na zerówki, trzy razy kończę przed 17. w domu jestem po 18. mam wrażenie, że matura przyjdzie zbyt szybko, że nie nadążę. no zobaczymy. osobiście mnie w pierwszakach najbardziej rozwala ich tendencja do robienia tłumu i korków na schodach i korytarzach. mogłabym być zapałką, a i tak bałabym się, że się nie przecisnę. nooo - i jeszcze toalety. i gigantyczne kolejki do nich. i o zgrozo - dziewczynki malujące się w kabinach, a czasem wchodzące tam w trójkę ;/ miałam wrażenie, że podstawówka jest już dawno za nami. ale jednak.
OdpowiedzUsuńJak ja się cieszę, że przeszłam już przez swoje "ZARAZ MATURA, UCZ SIĘ!". Prawda jest taka, że to więcej gadania niż czynu, matura to bzdura ot co!
OdpowiedzUsuńA chłopaka trzymaj skoro taki cudowny. I nie trać wiary za wcześnie!
Pozdrawiam:)
To zrozumiałe, że się boisz matury i nauczyciele nie powinni cały czas o tym przypominać, że za kilka miesięcy już matura, ale cóż myślą, że takim ciągłym gadaniem bardziej was zmotywują do nauki.
OdpowiedzUsuńHehe dobrze powiedziane, że pierwszaki to strachliwy rocznik i to jak. Osobiście jestem teraz w pierwszej liceum i nic dziwnego, że strachliwy, bo wszystko się zmieniło, podstawa programowa, tok nauki itd :)
A co do nowo poznanego chłopaka, to trzeba wierzyć, że coś z tego może wyniknąć :)
Ach, ja maturę za dwa lata, ale zapewne minie to szybciej niż mi się wydaje.
OdpowiedzUsuńU mnie tak samo zimno rano, a najgorsze jest to, że jak wejdę do pociągu, to jest tak duszno, że nie wiadomo co zrobić z tymi warstwami ubrań na sobie. Piekielnie obawiam się zimy.
tylko matura starsza a da sie ja spokojnie zdac powodznenia ;)
OdpowiedzUsuńe tam zaryzykuj w koncu lepiej zalowac ze nie wyszlo niz ze sie nie sprobowalo a kto wie moze bedziesz miala partnera na studniowke ;)
Nie wiem, po co oni Wam tak bez przerwy o tej maturze przypominają. Myślą, że zapomnieliście? Ech...
OdpowiedzUsuńZimne poranki, zimne popołudnia i zimne wieczory. A noce to już w ogóle. W domu siedzę w swetrze, ale chyba pora wyciągnąć kurtkę.
No właśnie - czemu nie spróbować? :)
Widzę, że nie tylko mnie wkręciła się ta piosenka. ;)
OdpowiedzUsuńMyślę, że powinnaś się na niego otworzyć. Wyjdzie, czy nie wyjdzie - spróbować zawsze warto.