Piętnaście kremowych kartek zapisanych drobnym maczkiem, długopisem z niebieskim wkładem. Każda strona ponumerowana... Moje dłonie je zrodziły, moje dłonie je zabiły. Spłonęły na moich długi palcach, a wraz z nimi spłonęła część mojego wewnętrznego ja. Spłonęły uczucia, troski, zmartwienia, nawet łzy ugasić nie mogły tego płomienia. Koperta A4 zapełniona pocztówkami, słowami, plikami umieszczona na dnie brązowego kartonu zapadnie za kilka tygodni w zapomnienie, a jak za kilka lat będę szukała figurki słonika, trafię na kopertę i tylko spojrzę co jest w środku, tylko przypomnę sobie, tylko pomyślę, tylko uronię łzę i odłożę z powrotem.
Trzy lata wspomnień. Trzy lata nieprzespanych nocy. Trzy lata trosk, uśmiechów, łez, chwil zapomnienia, smutków i radości. Ale chyba wszystkiego w życiu nadejdzie kres, zresztą samo życie kiedyś się skończy. "Koniec świata staje się już" jak to pięknie ujął Miłosz w swojej piosence o końcu świata.
Przecież każdego z nas to czeka, dziś, jutro, a może za sześćdziesiąta osiem lat. Nie znamy dnia, ani godziny. Przecież wszystko ma swój początek i koniec. Wszystko w końcu przechodzi do historii, zaczynamy o tym mówić w czasie przeszłym i wtedy wiemy, że tkwimy już w innym rozdziale życia. W całkiem innej bajce.
Ja swoją nową bajkę rozpoczęłam przyzwoicie, ale co będzie dalej? Uśmiecham się i nie wiem co powiedzieć. Chciałabym żeby wszystko wreszcie się ułożyło. Ale nigdy nic nie będzie idealne, zresztą ja tego nie wymagam, chcę tylko, by było dobrze.
Może tak musiało być. Może to zaczyna ten okres, kiedy mam naprawdę dorosnąć, zmienić się i być lepszym człowiekiem niżeli jestem. Wiem jak bardzo uparta jestem, wiem jak bardzo przekorna i zaborcza. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale mam dobre serce i to jest też dość ważne. Kiedyś będę mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem dumna iż jestem jaka jestem.
Praca nad ciałem i charakterem. Każdy musi to przejść. Każdy jakoś się zmienia. Więc ja też się dostosuję.
Widać tak musiało być. Jak to mówią - Bóg tak chciał. Będzie dobrze.
Je ne regrette rien !
Hej:)
OdpowiedzUsuńPiękny post, takie swoiste pożegnanie jednego rozdziału w swoim życiu. Zrobiłaś krok naprzód, brawo dla Ciebie! Jestem z Ciebie dumna:) Bo wiem że to nie było łatwe, ale teraz może być tylko lepiej. I mocno trzymam za to kciuki :* Przeszłość trzeba zostawić za sobą i zacząć z uśmiechem nowy rozdział:) Nowy dzień, nowe szanse, nowe znajomości. Powodzenia:)
Może nie koniec, a nowy początek :)
OdpowiedzUsuńMmmm, jeny, jak Ty cudownie piszesz <3
OdpowiedzUsuńFaktycznie, nie znamy dnia ani godziny. Trzeba wziąć się w garść, odepchnąć smutki, by nie zmarnować już żadnej, dobra, zbyt wielu chwil.
Uwielbiam ten wiersz. Pamiętam, jak omawialiśmy do chyba na początku trzeciej klasy na polskim. Swoją drogą wtedy zinterpretowałam go trochę inaczej niż nauczycielka i, jak sprawdziłam, ludzie w internecie. Do tej pory żałuję, że na kolejnej lekcji nie zgłosiłam się do odpowiedzi, aby wyjawić moje przemyślenia. Pewnie wyszłabym na idiotkę, moje wywody nie miałyby racji bytu, ale jednak to była moja pierwsza naprawdę samodzielna interpretacja wiersza. Cóż, czas pognał dalej.
[tchnienie-nadziei.blogspot.com]
nie wiem czy potrafiłabym spalić moje pisane wspomnienia... w sumie mam ich całkiem sporą kolekcję. moja szuflada jest pełna wspomnień. pełna przedmiotów - przypominajek. pełna słów. rysunków. prezentów. kopert. to taka jakby historia mojego dotychczasowego życia. spalić je - to tak jakby spalić za sobą wszystkie mosty... ale może czasem tak trzeba. może czasem człowiek potrzebuje takiego oczyszczenia. nie patrzenia w przeszłość, za siebie. trzymam kciuki za Ciebie
OdpowiedzUsuńZgadzam się z przedmówcami, przepięknie napisane. A już nawiązanie do "Piosenki o końcu świata"...
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że jesteś zrezygnowana. Nie warto. Bo nowy rozdział może okazać się lepszy.
Pytałaś o moją interpretację tego wiersza.
OdpowiedzUsuńCóż, ja chyba wtedy bardziej skupiłam się na interpretacji zdania "Koniec świata staje się już". Stwierdziłam, że autorowi nie chodzi o żadne potopy, apokalipsy, wielkie wybuchy, tylko że poprzez koniec świata rozumie on głupotę ludzi. To, jak każdemu z osobna przestaje zależeć na innych. Nie tylko na rodzinie, przyjaciołach, ale i na tych całkiem obcych, mijanych na ulicy. O polityków, którzy dążą do jak największej liczby wyborców, przez co rozumieją jak największy zarobek dla siebie, a nie jak największą pomoc potrzebującym. Te wszystkie nowe gadżety:telefony, telewizory, I-phone'y, tablety, nowoczesne samochody. To, że te wszystkie firmy patrzą tylko na jak największy zysk, a nie starają się pomagać biednym. To, że sami kupujemy te sprzęty zamiast oddać pieniądze afrykańskim dzieciom czy ludziom niepełnosprawnym. Owszem, możemy wziąć udział w akcji charytatywnej, ale czy potrafilibyśmy sprzedać mieszkanie i oddać uzyskane pieniądze na dobro innych?
Człowiekowi już nie zależy na drugim, nawet obcym człowieku. Ludzie się kłócą, zdradzają, podcinają sobie nogi w pracy czy szkole. Każdy dąży do własnego zysku, a nawet jeśli nie, nie potrafi tak naprawdę kochać drugiego, dowolnego człowieka. A świat pomału umiera, mimo iż nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Z całym szacunkiem, ale wymówka "Bóg tak chciał" jest dla mnie żartem.
OdpowiedzUsuńCo do zmian i nowych rozdziałów w życiu to się z Tobą zgodzę - w życiu przychodzi czas, kiedy po prostu musimy ruszyć na przód, bo kto się nie rusza do przodu ten się cofa.
Ja chętnie oddam :)
OdpowiedzUsuńNie miałam nic złego na myśli - każdy może się tak czuć. Dobrze, że dajesz radę :)
czasem trzeba dokonac zmiany i moze warto bo na ogol sa dobre ;)
OdpowiedzUsuń