Ciężka sytuacja. Mam problemy damsko-męsko-damskie. Stworzył się chory trójkąt. Z nim przyjaźnię się od wielu lat, z nią o połowę mniej, oni byli ze sobą, mnie to nie przeszkadzało, oczywiście, że nie, nawet się cieszyłam z tego i życzyłam im dobrze. Ale im się rozleciało. Nie, z tego się nie cieszyłam. Lubię ich oboje, dobrze się czuję w ich towarzystwie, ale czuje, że coś wisi w powietrzu. On nigdy nie był dla mnie kimś więcej niż dobrym kolegą, kłóciliśmy się, ba, wyzywaliśmy i okładaliśmy po ramionach czy plecach, ale nie tak na serio, raczej dla wygłupu. Kłóciliśmy się na serio, raz nie rozmawialiśmy trzy miesiące siedząc w jednej ławce na wielu przedmiotach, chodząc do jednej klasy, mając wspólnych znajomych. Ale nadeszło Boże Narodzenie i jakoś trudno było, ale się pogodziliśmy, później bywało różnie, ale raczej lepiej niż gorzej, aż do teraz. Kiedy jest ona, on mnie ignoruje, nie, nie zabiegam o jego względy, po prostu parę rzeczy nas łączy, np. niemiecki, jesteśmy jakby to ująć... jednymi z lepszych osób w grupie i sobie pomagamy, prace zespołowe zawsze robimy razem i mamy zawsze za to dobre oceny. Czasami muszę mu coś powiedzieć, przekazać, zapytać, ale ja się nie liczę, zawsze mówiliśmy, że jesteśmy przyjaciółmi i myślałam, że tak jest.
Moja przyjaciółka twierdzi, że może być tak, że ma coś do mnie, ale przez to, że był z nią nie chce pokazać niczego. Ale ja wolałabym aby tak nie było. To nie ktoś dla mnie. Różnych chłopaków znałam, z żadnym nie byłam, ale i z takim człowiekiem nie mogłabym być.
Źle się dzieje, bo nie rozmawiamy normalnie, jak kiedyś. Nic razem nie robimy, nigdzie razem nie wychodzimy i nie wiem co się w naszej "paczce" dzieje. Poza naszą trójką jest jeszcze kilka osób ale ewidentnie wszystko się komplikuje i pieprzy. Nie wiem co zrobić. Nie, nie pogadam z nimi, bo to oni się dziwnie zachowują, nie ja. Próbowałam rozmowy. Nie wyszło.
Ale to Tobie jest z tym źle, więc może nie warto unosić się honorem, tylko raz na zawsze wyjaśnić tę chorą sytuację?
OdpowiedzUsuńIlekroć zapytam "co się dzieje?" albo "O co Ci chodzi?" to słyszę, że nic, ale ja głupia nie jest i widzę.
OdpowiedzUsuńPostaw sprawę jasno: Masz ze mną porozmawiać, szczerze i nie chcę słyszeć żadnych słów sprzeciwu.
OdpowiedzUsuńPoczekam trochę, sprawdzę na ile prawdziwe są moje domysły, jak będę miała obraz z jeszcze kilku dni to będę mogła tak zrobić.
OdpowiedzUsuńSytuacja nie za ciekawa, ale nie zgodzę się z tobą co do rozmowy, bo to jedyne wyjście, i mimo że oni mogli zawinić, ty możesz z nimi o tym pogadać i chyba tak byłoby najlepiej, bo ile można wytrzymać czasu w takiej paczce, jak coś ciągle wisi w powietrzu, ignorować taką sytuację możesz ale do czasu, zwykła rozmowa w celu wyjaśnienia co do jasnej ciasnej się dzieje może pomóc, xoxo
OdpowiedzUsuńmimo że oni się dziwnie zachowują, jak to ujęłaś, to warto porozmawiać. rozmowa często, ba bardzo często, pomaga.
OdpowiedzUsuńNapisałam powyżej, że już próbowałam z rozmową, że nie wyszło i, że w tej chwili nie mogę postanowić ultimatum.
OdpowiedzUsuńnie czytałam powyższych komentarzy, wybacz.
OdpowiedzUsuńdlaczego? może trzeba powiedzieć stanowczo, czym zaszantażować?
Spokojnie, nic złego nie zrobiłaś :)
OdpowiedzUsuńTo są moje domysły dlaczego tak się zachowują, potrzebuję kilku dni ażeby zobaczyć na ile to jest prawdziwe i ile mam racji.
:)
OdpowiedzUsuńjeżeli stwierdzisz, ze to jest prawdziwe to porozmawiaj, bo warto. lepiej powiedzieć sobie wszytsko niż kryć się z tym po kątach.
Tak, też tak sądzę, ale dopiero, gdy będę miała pewność swoich racji.
OdpowiedzUsuńtak jak wpsominałaś, poczekaj parę dni, będziesz iwedzieć na cyzm stoisz i będziesz mogła zacząć rozmowę :)
OdpowiedzUsuńBo walnąć czymś nie mając pewności to totalna głupota, a nie przepadam za wychodzeniem na kretynkę.
OdpowiedzUsuńtak, racja. nie warto się błaźnić.
OdpowiedzUsuńKompletnie nie wiem, co Ci poradzić. Może jednak warto porozmawiać? Zrobić tzw "godzinę szczerości". To na pewno oczyści stosunki a nie jest fajne, skoro ty męczysz się w takiej relacji - bo jakie odniosłam wrażenie.
OdpowiedzUsuńJeśli nie to, to może wspólny wypad? Może zaproponuj wyjście na piwo, pizzę, kino lub koncert? Zależy co lubicie razem robić. Może to coś pomoże? Takie wspólne spędzanie czasu bardzo zbliża.
PS szablon genialny jak zawsze :)
Po pierwsze to genialny szablon :)
OdpowiedzUsuńCo do postu to rzeczywiście nie zazdroszczę ci tej sytuacji. Jedyne co przychodzi mi na myśl to przeczekać i zobaczyć, jak to się dalej potoczy.
Trudno jest, gdy nie dogadujemy się z przyjaciółmi, gdy ewidentnie coś jest nie tak, atmosfera gęstnieje. Ktoś coś dusi w sobie, nie chce powiedzieć i to rzutuje na całą grupę.
OdpowiedzUsuńNajlepsza byłaby rozmowa, ale już próbowałaś, więc trzeba przeczekać, albo coś pęknie i pogadacie szczerze, albo się rozsypie. Trudna sytuacja, będę trzymać kciuki by szybko się rozwiązała i to na Twoją korzyść, by znów było jak kiedyś.. Oby :)
Pozdrawiam:*
Mój kochany Precelku! Po pierwsze mniej strasznych filmów i mniej jedzenia przed snem. A tak na serio, nie dobrze, że te noce tak Cię wykańczają. Pytanie brzmi, dlaczego? Nawet pokusiłam się o sprawdzeniu w senniku hasła "śmierć". Kilka cytatów:
OdpowiedzUsuń"śmierć rodziców lub przyjaciela - małżeństwo lub chrzest";
"śmierć kogoś bliskiego - stale i niepotrzebnie lękasz się swoich wrogów";
"widzieć śmierć - nędza i bankructwo".
Niby z jednej strony się w takie rzeczy nie wierzy, ale raz jeden również miałam bardzo głupi sen i sprawdziłam jego znaczenie. Nie pamiętam, czy się sprawdziło, ale na pewno mi się to więcej nie przyśniło.
Każdy popełnia błędy! Najczęściej te najgłupsze, najbardziej prymitywne! Także nie przejmuj się próbnymi, naprawdę! Tylko powoli powtarzaj do tej właściwej maturki. Będzie dobrze!
A wolne już niedługo, to solidnie odpoczniesz ;)
Ostatnią część Zmierzchu oglądałam wczoraj na Zalukaj.tv. Jak na każdą część chodziłam do kina (a bo tak :D), tak na tą nie poszłam. Ale wczoraj sobie nadrobiłam i trzeba przyznać, że ładnie się skończyło. Tylko dlaczego tak dużo komputera? I takie to było widoczne, jak na przykład przerzucali ich na samym początku nad drzewami! Czy na przykład to dzieciątko zrobili w całości na komputerze. No ja rozumiem, że dziecko musiało być rozumne, ale na przykład taką osobę jak ja, takie rzeczy rażą po oczach. Ogólnie nie jest źle, choć naczytałam się przed oglądnięciem kilka niepochlebnych recenzji. I wrócili do Cartera Burwela (kołysanki w jego wykonaniu) ;)
Sytuacja widzę w Twojej paczce nie za wesoła (wręcz masakryczna). Ale dali czadu. Ale tak to jest, że jak coś nie wyjdzie to jest kwas. Mam nadzieję, że z czasem jakoś się z tym uporacie.
Dziękuję za komentarz. Zmotywował mnie do dalszego pisania ^^ Właśnie na blogspocie prawie nie mogę znaleźć blogów, gdzie ktoś wrzucałby swoje rysunki, prace. Najczęściej są to biżuteria lub dekupaż, ewentualnie scrapbooking. Dobrze się przede mną chowają te rysunkowe :D
Wyzwania są o tyle dobre, że kierunkują mi notki i w pewnym sensie zmuszają do działania i zwyczajnie podejmowania wyzwań :)
Hm, chyba tyle chciałam napisać. Ładny szablon :D Pasuje Ci do tematyki i nie jest taki mrohny :3
Sama jeszcze nie oglądałam "Jesteś Bogiem" i chyba się nie skuszę, kompletnie nie moje klimaty. Nawet kuzynka mi powiedziała, że jeśli osoba oglądająca ten film nie słucha takiej muzyki to może mieć trudność ze zrozumieniem filmu. Tak, dokładnie tak, to wszystko wina Meyer :D Jednak książka ma przewagę nad filmem, bo można w niej opisać rzeczy niesamowite, coś, co czasem nawet trudno jest sobie wyobrazić, a co dopiero pokazać. Czytelnik sobie to zwizualizuje na swój sposób. A film? No coż, tutaj jest sporo ograniczeń.
OdpowiedzUsuńKafelków jest dosyć sporo, szkoda, że większość jest zasłoniętych przez główną część bloga, ale skoro na komórce wyświetla Ci się Ian to jest dobrze! Sukces. Poza tym, uwielbiam Cię! Nie masz co robić na komórce, tylko mój blog przeglądać :P
Jak widzisz, ja też nie robię jakiś mega cudnych szablonów, ponieważ ostatnio stawiam na minimalizm! A poza tym jak zrobiłam śliczny szablon, u siebie na laptopie, w sam raz na Chrome'a, to u mojego chłopa, na szerszym monitorze kompletnie się rozjechał. Na uczelni na IE też się rozjechał. Więc stwierdziłam, że robię coś bardziej neutralnego.
To przecież nie Twoja wina, więc może po prostu trzeba poczekać na rozwój sytuacji ;)
OdpowiedzUsuńNiech to zadupie idzie się... w każdym razie niech sobie idzie gdzieś indziej :D W takich wypadkach komórka to jest naprawdę świetna sprawa.
OdpowiedzUsuńMała zmiana układu u mnie na blogu. I w końcu widać więcej tła, łącznie z Ianem! Ogólnie widać wszystkie kafelki z tego tła oprócz jednej kolumny, ostatniej, ale to nie szkodzi. Tracimy tęczę i Gaarę (trzeba to przeżyć). Tła przeźroczystego robić nie będę, wystarczy, że blog teraz daje po oczach. Jeszcze mnie posądzicie o ślepotę spowodowaną oczojebną feerią kolorów :D