Taka ładna, pełna liczba, a ja się w ogóle nie przygotowałam, ba, nawet nie zamierzam nic świętować, bo rzecz jasna nie ma co.
Numer dnia? Było pięknie, ciepło, słonecznie, ptaszki śpiewały, więc postanowiłam wziąć pieska na dłuższy spacer, po bieganiu, uciekaniu z kijem i wspólnym jego połamaniu pies chciał pić. Jako, że nie ma upałów nie byłam przygotowana na taką ewentualność (nie wypominajcie mi jaka to głupia jestem i o psa nie dbam). Chciałam mu pomóc i znalazłam rów. W rowie była woda. Zamarznięta. No to długo nie myśląc zaczęłam ów lód kruszyć. Brawo! Pric w wodzie do kolan, hura! Na początku chciało mi się śmiać, tym bardziej, że pies gapił się na mnie jak na debila. Ochota na śmiech przeszła mi w momencie kiedy uświadomiłam sobie, że będę musiała to wszystko wyprać i w ogóle. A buty - nigdy w życiu nie miałam nic tak brudnego. No ale chyba udało mi się je reanimować. Zobaczymy jak wyschną. Po jakimś tygodniu.
Nic mnie dzisiaj nie przebije. Nawet policja sprzed trzech tygodni. Nic. Jest mi teraz zimno, czuję, że boli mnie gardło i kości i w ogóle czuję gorąc na plecach, którego nie ma.
Jutro na 10. Powinnam mimo wszystko już spać i szczerze mówiąc padam na twarz. Nic ciekawego się nie dzieje. Z matmy trzeba będzie spisać przed lekcją. Na wolnej list z niemieckiego napisać, choć to akurat łatwizna. Przy kawce i ploteczkach - lajtowo.
Byle do piątku. Moja dewiza życiowa. Tego, czy innego, nie ważne, że dzień kobiet, o którym nie pamiętałabym, gdyby moja Sylwia mi nie przypomniała.
Z dnia na dzień. Z nocy na noc. Nic nie robię. Nie robię nic co dawałoby mi sto procent satysfakcji. A co daje mi satysfakcję? Nie wiem, ciężko powiedzieć. Satysfakcjonuje mnie mówienie po niemiecku. I pisanie powieści, której nie piszę i nie wydam. Satysfakcjonuje mnie oglądanie House'a. I pamiętników z wampirów, bo gra tam Ian. Satysfakcjonuje mnie czytanie książek. Ale co to kurwa ma wspólnego z nauką ja się pytam?
Ostatni sen... wprowadził mnie w stan nostalgii. Nienawidzę snów o tym kimś. Jakie by one nie były.
A w dodatku ktoś bliski przeszperał mi telefon, już drugi raz. Chyba trzeba będzie o tym porozmawiać, bowiem ta osoba nie wie, że ja wiem, ale moja Xperia jest tak mądra, że pokazuje mi archiwum przeglądanych plików, widgetów, aplikacji i wszystkich innych mądrych nazw. No. Niefajnie się z tym poczułam.
Mam film ze studniówki. W klasie widziałam kawałkami, ale żenada, dla całej klasy. Aż wstyd oglądać. W dodatku jakość lipna, na całego. Niby sprzęt dobry, a wygląda odrobinę lepiej niż kręcone zwykłą, domową kamerką. Dupa.
Powinnam pisać list i liczyć miejsca zerowe funkcji i inne takie. Ale pisanie bardziej mnie uspokaja. Jestem naładowana negatywnymi emocjami, dlatego to piszę. Wyrzucam z siebie słowo za słowem, linijka za linijką i jest mi lżej na duszy. Mam poczucie, że zrzucam ciężar, wiem, że mogę spokojnie zasnąć.
Nie lubię postów o niczym. Ale nawet najlepszym się takie zdarzają, prawda? Powiedzcie, że to prawda bo dość mam problemów i wytykania sobie błędów.
Może lepiej po prostu się zamknąć i robić swoje. Ale... ja tak nie robię.
Muszę zmienić szablon, ale nie chce mi się tym bawić, mam pewien pomysł, ale to najwcześniej w środę, jutro muszę przysiąść do hydrosfery, geografica powiedziała, że muszę to zaliczyć i jeszcze raz z hydrosferą się spotkać, wspaniale.
Idę, nie będę Wam już czterech liter truć swoim bełkotem. To taki moment kiedy nie chcesz tak naprawdę powiedzieć co Cię dręczy i masz ochotę się po prostu napić. Ale ja nie piję.
Przepraszam, nie musicie czytać i komentować tego oto beznadziejnego postu. Nadal Was kocham. Nie żeby tylko jak czegoś chcę.
Mina psa na pewno musiała być komiczna.... teraz najpierw pomyślisz a potem zaczniesz działać... albo i nie :D Dobrze jest się wypisać, nie sądzisz że pisanie powieści mogłoby na dobre wessać twój smutek i roztargnienie? Takie "hobby" pochłaniacz czasu.... a powinnaś bo masz ciekawy język :)
OdpowiedzUsuńHmm, gdybyś nie napisała o dniu kobiet to całkiem bym o nim zapomniała - bywa ;D
OdpowiedzUsuńA ja na razie mam pełen luz - rekolekcje, a potem wyjazd klas trzecich do Wawy, co oznacza łączone lekcje. Tydzień z górki.
...mina psa bezcenne, co do reszty to tak się życie toczy raz lepiej raz gorzej, a jak już się wali to na całego. Dzięki za przypomnienie o dniu kobiet...
OdpowiedzUsuńA masz zabezpieczenie hasłem? Może pora je zmienić? Co jak co, ale grzebanie w telefonie jest przechamskie. ;/
OdpowiedzUsuńA co do kąpieli w lodzie, miałam kiedyś podobnie. Tylko, że wpadłam do jeziora w dzień świętego Patryka - znajomi do tej pory mi to wypominają...
Dlatego mając Androida mam zabezpieczenie wzorem, za co kocham swój telefon <3 Sprezentuj sobie z neta jakieś zabezpieczenie :-) Pies musiał mieć bekę i to nie złą :* Ja też wszystko robię, tylko nie to co związane z nauką. kurwa. matura hello.
OdpowiedzUsuńjak ja nie znosze szperania w telefonie ... wrrrr
OdpowiedzUsuńmasz bardzo ładny delikatny szablon :)
OdpowiedzUsuńhahah filmy ze studniówki zawsze są okropne. ja swoją imprezę wspominam świetnie, ale film jest tragiczny!
no, ruszaj już do matmy ;)
pozdrawiam!
Czasami trzeba się wygadać nawet jak to nie ma ładu:P housa też kocham i już nie mogę się doczekać 8 sezonu:P zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńo rany przygoda z kruszeniem lodu rzeczywiście mega :D
OdpowiedzUsuńNajlepsi nie piszą postów o niczym. Oni mogą napisać post o byle czym i wyjdzie majstersztyk ;-) Pożaliłaś się - w porządku. Następnym razem sio do zmiany kolorów, bo jeśli o swój wzrok nie dbasz, to trudno - młodość durna i chmurna ma swoje prawa, ale dbanie o wzrok czytelników jest Twoim obowiązkiem. :-)))
OdpowiedzUsuńPo prostu bałagan w życiu. Znam to doskonale.
OdpowiedzUsuńBełkot? Nie przesadzaj, przynajmniej wiadomo co u Ciebie, a nie musisz być ciągle poetycka itp. itd. ;D Blog to blog, od wszystkiego jest. katharsis to hatharsis, bez względu w jakiej formie :) Sytuacja z psem musiała fajnie wyglądać ;p Ja też nic nie robię i źle mi z tym, wczoraj zamiast się uczyć bo miałam wolny dzień to co robiłam? Oglądałam pamiętniki wampirów ^^ I przeglądałam neta bezsensownie .. Co to grzebania w telefonie - zabiłabym. No może nie dosłownie, ale wściekłabym się i nie zostawiłabym tak tego..
OdpowiedzUsuńCóż myślę że największym prezentem dla czytelników na 50 jest sam fakt że nadal tu jesteś, nie ma nic piękniejszego niż ta obecność ;) ostatnio rzeczywiście robi się aura życia, i myślę ze nawet z tą hydrosferą będzie teraz łatwiej, bo woda daje życie, daje to co kochamy.
OdpowiedzUsuńTo wcale nie jest post o niczym, to jest post o Twoim życiu, a jako że to blog pamiętnikowi-refleksyjny to jest post na temat! :) Nieźle przywitałaś wionę, to takie ubraniowe i butowe topienie marzanny można uznać, ale wiem że nie było Ci do śmiechu Obyś chora nie była! Z nauką jest trudno, szczególnie jak człowiek nie czuje satysfakcji z tego co robi, znam ten ból przed maturą, dziwny stan, tyle do zrobienie a człowiek nie ma już siły. I żyje do piątku.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za hydrosferę!
Trzymaj się :)
Jakie poświęcenie dla psa ;) W ogóle jak ma na imię (bo nie lubię określenia jak się wabi") pies?
OdpowiedzUsuńTo się nie popisałem pytaniem. Jak ja tego we wcześniejszym poście nie zauważyłem^^
Usuńdokładnie, byle do piątku! :) a niemiecki to nic trudnego :D
OdpowiedzUsuńnominowałam Cię do pewnej zabawy :D, więcej szczegółów znajdziesz u mnie
Portal dla bloggerów pamiętam! Twój blog na Onecie czytałam ;) Zawsze lubiłam Twoje przemyślenia, taka odskocznia od codzienności, instrukcji graficznych, innych paści. A teraz mam Cię i tu, na blogspocie i nie uciekniesz mi! :D
OdpowiedzUsuńDobra, pytania z Liebsterka sobie zapisałam. Będą w następnej notce. Jest temat na kolejny wpis! Dziękuję ;)
I widzę, że Cię na wiersze wzięło. Not bad!
Jeju, wizja urocza! Kilka elementów wyjętych prosto z moich marzeń, choć na przykład posiadanie dwóch berneńskich psów pasterskich mam w planach, nie marzeniach :D
Z pulpitem mam jeszcze cekawszą sytuację, ponieważ ikony na nim teoretycznie mam, ale z racji faktu, że system dawno nie był przeinstalowany i mam syfu, że aż miło na dysku, to ikony nie pokazują się przy starcie! Dopiero jak wyłączę i włączę explorer.exe w Menadżerze zadań to ikony się odzyskują. Łał :D
Biały kociak <3 Boziu, jest śliczny, taki futrzasty, pomiziałabym! I widzę, lubi spanie na laptopie. I ma rację! Na klawiaturze jest naprawdę ciepło. A psiak - nie dziwię się, że mówisz, że jest taki silny. Owczarki niemieckie tak mają :D
I czasm dobrze jest się wyżalić.
Dzień Kobiet już jutro. Hm... Ciekawe, czy naszych 5 rodzynków się przygotowało :D
Dzięuję za komentarze! Też się cieszę, że w końcu wróciłam, bo już znalazłam kilak inspiracji, mogę sobie poczytać o wszystkim i o niczym, pooglądać czyjeś zwierzaki :D I ciekawy pomysł z tą ocenialnią! Trzymam kciuki, bloga nie dam do oceny, nie chcę się dowiedzieć "czegoś". Tak jak nie chodzę do lekarza, żeby się nie dowiedzieć, że jestem chora, ha ha.
okrągła sumka? hmm, jakieś urodzinki może czy cuś? :P
OdpowiedzUsuńhaa, tak historia z psem rzeczywiście faktycznie najlepsza ;)
A więc pospamuje dalej ;)
OdpowiedzUsuńTeż oglądam na tvn7 (właśnie leci powtórka odcinka z wczoraj, którego nie obejrzałam). Dzisiaj na tvp2 mają być finałowe odcinki serialu. Chociaż 8 sezonów przede mną - żałuje, z pewnością będzie mi tego brakować.
Ja wczoraj oglądałam pisząc ocenę, mam podzielną uwagę i doskonale wiem co czytałam ;D dla mnie każdy odcinek jest super, taka moja słabość, jak widzę House'a (może być nawet 10 raz) to zostawiam i oglądam, staram się nie oglądać tych odcinków z późniejszych sezonów bo ogólnie skończyłam kiedyś na trzecim-czwartym sezonie i nie lubię spoilerów. :)
UsuńNiektóre pamiętam lepiej, niektóre gorzej.
UsuńZ każdego możemy dowiedzieć się czegoś o nas samych, jeśli zechcemy.
Mi to nie przeszkadza. Serial jest tak przewrotny, że moje spekulacje mogą okazać się tylko spekulacjami, nie prawdą.
Przeglądałam zakładki i zobaczyłam, że zamierzasz przeczytać "Jedenaście minut" Coelha. "Weronika postanawia umrzeć" przeszła u mnie bez echa, ale tą pierwszą mogę szczerze polecić. Szczerze nie rozumiem fenomenu tego pisarza, ale to w końcu kwestia gustu. Nie mniej jednak, urzekają mnie jego pomysły na fabułę.
Też nie rozumiem jego fenomenu, kompletnie, te dwie książki, po prostu spodobały mi się recenzje, nie wiem kiedy się za to zabiorę. Próbowałam raz kiedyś przeczytać pielgrzyma, siedem stron, można mi gratulować! :D A Ty lubisz książki, cz tylko piszesz? :) A właśnie, już dodaję Cię do linków!
UsuńZe mną było podobnie. "Jedenaście minut" zyskało w moich oczach właśnie po przeczytaniu streszczenia. Nigdy nie miałam okazji przeczytań niczego o prostytutkach więc stwierdziłam: "czemu nie?". Dodatkowo zaczęłam się zastanawiać o jakie jedenaście minut chodzi... Jednak z perspektywy czasu myślę, że ta książka ma niewiele wspólnego z życiem prawdziwej dziwki. No chyba, że miała ona naprawdę wielkie szczęście... Albo po prostu zataiła wiele faktów, bo książka jest na na faktach.
UsuńLubię, choć czytam stanowczo, stanowczo, stanowczo za mało. Aktualnie "męczę" "Wierność w stereo" Hornby'ego. Staram się jednak z każdej przeczytanej wycisnąć maksimum, np. inspiracje na bloga; czy to opowiadanie, czy pamiętnik.
Od jakiegoś czasu stwierdzam, że wymówka, w moim przypadku oczywiście, pt. "brak czasu" jest żałosna.
UsuńRaz udało mi się spędzić tydzień, może trochę mniej, bez komputera. Efekt był oszałamiający; miałam mnóstwo czasu, a nawet więcej.
a teraz mi się nasuwa na myśl "to można nie znać happysadu?!" :D każdy kojarzy przynajmniej "miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty..." :D Ja ich bardzo lubię i cenię. Tak samo z Lorein, ale oni nie są znani tak bardzo w sumie, więc w tym momencie nie mogę twierdzić, że kogoś lubię, bo słucha Lorein, hahaha :D
OdpowiedzUsuńWczoraj mi powiedziano, że happysad i Lorein to część mnie i że ludzie sobie nie wyobrażają mnie nie słuchającej ich :D
Ty, przypomniałaś mi o dniu kobiet! jak można o tym zpaomnieć ;_; pewnie bym sie zorientowałą jutro w szkole, jakbym dostała jakiegoś kwiatka od chłopakó, o zgrozo! niepoinformowana ja! ;D
OdpowiedzUsuńkażdy czasami musi z siebie coś wyrzucić, ja Ci wybaczam! ;) po za tym, poświecenie dla psa jest godne nagrody. ja rzadko kiedy ze swoim wychodzę!
Czytanie książek to coś, co PurpuraChica kocha najbardziej. :) Ostatnio tyle nazbierało się w ej mojej szkole, że nie mogę ruszyć kolejnego rozdziału "Dwóch Wież".Oby zbliżająca się wiosna złagodziła dusze nauczycieli i pozwoliła wzystkim uczniom zadowolic się życiem.. :}
OdpowiedzUsuńOj tam, nadrobiłaś... Nie było tak źle. I tak nie pobiłaś rekordu w ilości notek :D Ktoś inny zrobił to za Ciebie :D Czekam na jakiś pozytywniejszy pościk namber 51 :)
OdpowiedzUsuń