Cóż za wspaniały dzień, prawda? Wstałam z nastawieniem "Boże, znowu szkoła". Ale poszłam, cóż poradzić, taki los maturzysty. Na dzień doby i do widzenia dwa niemieckie. Aż dwie lekcje, z wf nas babka puściła, w środy ogólnie kończę albo przed dziesiątą albo przed dwunastą, humor poprawił mi się już na niemieckim, piąteczka za streszczenie cieszy.
Po szkole zapłaciłam za książkę, wysłałam kartki na święta i poszłam do mojej najlepszej cioci, z którą uwielbiam spędzać czas, z którą mogę się śmiać, wygłupiać, plotkować, rozmawiać na te mniej i te bardziej poważne tematy. Mogę się z nią również napić czerwonego półsłodkiego wina, albo drinki z advocata (swoją drogą polecam ze schłodzoną pepsi i dużą ilością lodu - tak świętowałam w sierpniu moje prawo jazdy). Mogę jej opowiedzieć najgłupszy na świecie kawał, a ona będzie tarzać się ze śmiechu na podłodze. Możemy się sobie wygadać, lepsza niż przyjaciółka. Mama jest czasami zazdrosna, ale ja potrzebuję odskoczni. Zresztą jej córka jest moim oczkiem w głowie.
Spędziłam dzisiejsze popołudnie z Kornelią u babci, najpierw grałyśmy w łapki, później w "pani zozozo pani siasiasia, pani zo, pani sia, pani zosia męża ma" i "anse kabanse flore", a później młoda mnie zaskoczyła jak się na mnie rzuciła i zaczęła mnie łaskotać, wygłupiałyśmy się dłuższy czas, w końcu Nela zrobiła ze mnie byka, z siebie torreadora i prosiła o czerwoną płachtę. Uwielbiam to dziecko. Babcia z ciocią były całe czerwone ze śmiechu, zresztą ja też, nie mogłam złapać tchu. Aż zdziwiłam się, że coś może dać mi tyle radości.
Nadmienię również, iż Kornelia jest bardzo mądrym i ambitnym dzieckiem, chodzi do pierwszej klasy. Ma tylko jedną czwórkę, kilka piątek i reszta szóstki. Pięknie prowadzi zeszyty i cudownie wypełnia kaligrafię. Sprawdzałam jej zadania z matematyki i też ani jednego błędu, co ciekawsze nie wspomaga się niczym na czym można by było liczyć, inne dzieci zazwyczaj próbują na palcach, a ona w pamięci, to jej się przyda w przyszłości. A jak czyta, Boże, muszę kupić jej Harrego Pottera, sama prosiła. Wspaniałe dziecko, prawda?
Ale po powrocie do domu humor bez większego powodu prysł, nie mogłam wymyślić dlaczego. Zrobiłam mamie obiad, oglądałam telewizję i myślałam "co jest grane?". Nadeszła godzina House'a. A ja siedziałam wściekła jak osa, po prostu mnie nosiło, czułam, że muszę się wyżyć. Przywrócić sobie jakąś harmonię. Rzuciłam House'a w cholerę i poszłam do siebie, włączyłam muzykę, głośno, w słuchawkach i usiadłam na rowerze stacjonarnym, tak się przejechałam, że aż rozbolała mnie chora noga, ale już przeszło, skatowałam się też innymi ćwiczeniami i poczułam się lepiej, odprężyłam się, pogratulowałam sobie, że z taką beznadziejną kondycją to zniosłam i poszłam do mojego psa.
Czuję się dużo lepiej, spokojna, ułożona i wyciszona. Aktywność fizyczna powoduje zwiększoną aktywność psychiczną, a poza tym organizm produkuje endorfiny, czyli hormony odpowiedzialne za dobry nastrój. Naprawdę mi lepiej.
Mam takie postanowienie, jeśli nie znajdę pracy na okres pomiędzy maturą, a studiami to będę rano wstawać i biegać. I wreszcie wytresuję mojego psiaka. Wspaniały jest. A jaki wdzięczny! Za wszystko, Boże, jak ja kocham zwierzęta.
Rzadko możecie "czytać" mnie taką radosną, więc cieszcie się razem ze mną, proszę.
Aaaaa, to inteligentna rozmowa na fb, moja i mojej K.
P: Cześć, jak wiesz, za miesiąc, a konkretnie 22.04 są moje urodziny, jako, że to moje ostatnie naście, to chciałabym to uczcić, wyskoczymy do jakiegoś klubu? Po szkole, wieczorem, obojętnie. Na piwo. Dwa. Ewentualnie siedem?
K: Ewentualnie siedem? Jak tak to oczywiście!
I próbna matura z niemieckiego na 73%. Może nie jest to szczyt moich możliwości, ani marzeń. Ale po jej napisaniu zwiesiłam głowę i czym prędzej wyszłam z klasy. Słuchanie - tragedia. Czytanie ze zrozumieniem? Ale o co chodzi?! A krótka i długa forma użytkowa - średnio na jeża. Może 40% będzie.
Okazało się, że słuchanie poszło mi lepiej niż zawsze, czytanie ze zrozumieniem bardzo dobrze, a w listach po prostu głupie błędy.
A jutro wolne, w mojej szkole są dni otwarte, jest również tradycja, że maturzyści ten dzień mają wolny. Wyśpię się, to znaczy wstanę o ósmej, posprzątam sobie, pójdę może z psem na dłuuugi spacer i znów się wyżyję. A w piątek - misja, ale o tym następnym razem.
Wiosna? Jutro? W kalendarzu, nie za oknem, ale zawsze to wiosna, nie? Astronomiczna już jest. Ale w końcu będzie ciepło, gorąco, zielono, niebiesko, różowo i żółto, będzie w końcu ten specyficzny zapach i darcie japy przez ptaki. Będzie miauczenie kotów i pisk dzieci na drodze. I będzie dużo Słoneczka. I będzie dużo trawy i śliczne lekkie chmury. I będą czerwone zachody Słońca. I będzie pozytywnie i miło. I będzie zajebiście!
Taki wynik na próbnej maturze i tak jest bardzo dobry :) Podobno te prawdziwe zawsze wychodzą lepiej! ;D
OdpowiedzUsuńco do notki to ludzie mają cholerny problem z wyolbrzymianiem i powtarzaniem swoich smutków, a o tych miłych chwilach zapominają. Kiedyś słyszałam anegdotę na ten temat ;)
Ja właśnie słyszałam to, co w tytule. Może za często jestem smutna, ale jak jestem radosna, to również wszyscy o tym wiedzą :D
UsuńJak ja się cieszę że edukację mam już za sobą. Liceum nie wspominam najlepiej ale tobie dobrze idzie więc jest się z czego cieszyć :) zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńMogło być gorzej lub lepiej. Jestem po prostu leniem. :) Aleee, co się będę orać! :)
UsuńNic nie powiem, ale to jest typowe dla kobiet takie huśtawki nastroju znikąd. Może to zabrzmieć głupio, ale tak już jest;p
OdpowiedzUsuńOgólnie. Niemiecki? Toż to największa katorga dla uszu^^
Ty jakiś małomówny jesteś, albo moje posty w Twoich oczach nie mają w ogóle polotu ;P
UsuńNo wiem, ale co ja zrobię? Mam się na faceta przerobić? :D
Nienawidziłam tego języka przez sześć lat, na początku liceum doszło do mnie, że nic nie umiem i zdaję maturę, więc wzięłam się za ów przedmiot. Szwargolę całkiem przyzwoicie ;P
Jak się go rozumie, nie jest taki straszny, ale rodowici Niemcy mówią tragicznie i niezrozumiale ^^
Nie rozpisuję się tam gdzie nie potrzeba i to nie jest żaden zarzut czy coś w tym stylu. Zawsze piszę wystarczająco dużo, aby nadać wypowiedzi odpowiedniej wymowy. Nic mniej nic więcej;p
UsuńJa się uczyłem tego języka bite 7 lat. I od zawsze go nie lubiłem. On po prostu dla mnie brzmi jakby ktos pluł żyletkami w moją stronę. On brzmi tragicznie;p
Okej, okej, spokojnie, ja tylko żartuję. :)
UsuńA widzisz. Ja dziewięć, to te dwa lata :D
No trochę racji masz, nie ukrywam, ale no co ja mogę, mogę się go po prostu uczyć :D
Ja na szczęście na swojej maturze wybrałem angielski, którego nauczyłem się z... gier xD I zdałem bardzo dobrze :)
UsuńMoja nauka angielskiego to trudny okres mojego życia...
UsuńW liceum, dwa lata. Uczyła mnie Ukrainka, która nie zna słówek angielskich, bo to "nie potrzebne na maturę", ciągle zaciąga Ukraińszczyzną i w ogóle baba "nieogar".
Umiem podstawy, głównie z piosenek i tekstów na kwejku, a z gier - tak jak mówiłam wcześniej prawie nie grywam.
Ale Tobie gratuluję :)
Ja w liceum uczyłem się 3 lata, ale raczej niczego nie wyniosłem z tych lekcji. Jednak języków powinno się uczyć zdecydowanie inaczej, w mniejszych grupach i ciekawiej albo ogólnie, bardziej pożytecznych rzeczy.
UsuńU mnie na angielskim było skromnie, tylko trzydzieści osób. Nikt nie wiedział co się dzieje, zazwyczaj rysowało się na końcu w zeszycie, ewentualnie grało w kart, a nauczycielka siedziała i próbowała zrozumieć sens jakiegoś zdania. Jak ona sama nie wie do końca jakiego czasu jak używać. I wszystkie słówka tłumaczyła ze słownika, porażka moim zdaniem.
UsuńW dodatku rzeczy niepotrzebne, naprawdę fajnie by było jakby program był interesujący.
Wg osób, które uczą sie kilku języków najlepszy sposobem nauki jest wskoczenie do głębokiej wody i czytanie książek w danym języku ze słownikiem na boku. Człowiek podobno wtedy uczy się i pisowni i codziennego języka a nie wyuczonych słówek. No ja w sumie jak skończę pisanie drugiej części to zabiera msię za czytanie własnie po angielsku książki, którą od dawna chciałem zaliczyć ;)
UsuńTeż tak słyszałam, ale jakoś brak mi odwagi, żeby przekonać się, że tak naprawdę nic nie umiem, bo zapewne tak jest.
UsuńA jaka to książka? I rozumiem, że w języku angielskim?
Kocham angielski, jeszcze dodać teksański akcent i jestem w niebie. Chociaż typowo szlachecki akcent Brytyjczyka i "Bloody hell" też na mnie robi ogromne wrażenie :D
UsuńA ksiązka to Kim Harrison "Każda magia jest dobra".
Ja uwielbiam słuchać angielskiego języka i chcę się go nauczyć, jeszcze nie wiem jak, ale jakoś chcę, nie teraz, w przyszłości, nie wszystko naraz :)
UsuńDla mnie angielski plus typowy akcent Brytyjski to niebo, a jak jeszcze coś zrozumiem to w ogóle raj :)
To miłego czytania!
Mi marzy się angielski na poziomie takim, abym mógł swobodnie pisać książki. Nie muszę mówić, wystarczy abym pisał, a jak na złość jestem bardzo dobry w mowie, a w pisaniu gorzej niż fatalny.
UsuńJa też lepsza jestem w mowie, za dużo błędów robię jak piszę i to nie wygląda za dobrze.
UsuńChciałbyś książki wydawać po angielsku?
Oczywiście. Większe pole do popisu, bo więcej osób posługuje się angielskim niż polskim :)
UsuńPrawda, prawda, ale polskie wersje też będą dostępne? Bo ja nie widzę innego wyjścia, jak ja będę czytać?! :D
UsuńW tej chwili i tak będą tylko w polskiej wersji językowej. Gdybym był optymistą powiedziałbym, że jakaś angielska książka mogłaby się pojawić mniej wiecej za 5-6lat;p
UsuńPięć, sześć lat, zdążę skończyć studia, może w tym czasie nauczę się angielskiego :)
UsuńTo wszystko jest przy założeniach optymistycznych. Prędzej ty jednak nauczysz się anglika niż ja, aby pisać ;p
UsuńW cuda wierzysz? :D
UsuńCudem będzie jeśli ja zacznę pisać po angielsku. ;p
UsuńRównie wielkim cudem będzie to, że ja nauczę się sama języka angielskiego ;P
UsuńTo sytuacja patowa w takim razie i zostanie tylko polski;p
UsuńPolski, ja tam lubię nasz język, ale współczuję obcokrajowcom, którzy się go uczą ;D
UsuńTo ja o dziwo nie lubię. Nie podoba mi się brzmienie, jest zbyt "szumiaste".
UsuńCo do tego, masz rację. No ale w Polsce się urodziliśmy i taki, a nie inny język tu obowiązuje, więc jakoś porozumiewać się trzeba.
UsuńNo ale, angielski brzmi ładniej. :)
Nie musisz mi przypominać o tym nieszczęściu. Dla mnie to katorga być Polakiem, chociaż ja osobiście nie uznaję granic i państw i dla mnie ludzie są jedynie Ziemianami bez tych głupich narodowości ;p
UsuńWybacz, nie chciałam wywołać przykrych emocji. Może masz rację, ale są języku, bez których dupa.
UsuńPrzecież żartowałem;p
UsuńChociaż faktycznie katorga jest urodzić się tutaj.
Miałam nadzieję, że żartujesz, ale wiesz, lepiej nie igrać :D
UsuńAż taki straszny jestem?;>
UsuńJejuu, ale mi się dobrze Cię czytało :D No serio. W ostatnich zdaniach było tyle optymizmu i radości. Też czekam na wiosnę. I tak, w końcu będzie zajebiście. Jeszcze trochę i będzie. :)
OdpowiedzUsuńNiemieckiego nienawidzę. Ale jestem pewna, że próbna matura pójdzie Ci dużo lepiej mimo, że teraz (moim skromnym zdaniem) osiągnęłaś bardzo dobre wyniki. :)
Cieszę się, że dobrze Ci się czytało, to dla mnie ważne :)
UsuńNie najgorszy, ale ponoć "mogło być lepiej" :)
Udzieliła mi się Twoja radość. Zdecydowanie więcej takich wpisów! :D
OdpowiedzUsuńDzisiaj widziałam piękny zachód słońca. Zero chmurek, tylko odcienie różu i fioletu. Dlaczego o tym piszę? Otóż, zachód słońca zawsze kojarzy mi się z ciepłymi dniami i nadchodzącymi radościami. Wiosna już tuż-tuż. Niech zima powie papa, a wszyscy będa zadowoleni.
Zapomniałabym - Gratuluję wyników! :D
Właśnie taki zachód lubię i tak mi się kojarzy :)
UsuńDziękuję! :*
Jesteśmy w tej sprawie jednomyślne. :D
UsuńA proszę bardzo :)
Takie babskie podejście :D
UsuńA jakżeby inaczej! :D
Usuńudziel mi optymizmu :D
OdpowiedzUsuń
UsuńMasz? :)
Coś do mnie nie trafia :(
UsuńCholera, a przecież adresuję do Ciebie, co za świat, nic nigdy na czas! :(
Usuńwszyscy coś optymisci, a aj dzisiaj wyjątkowo na odwrót, no od paru dni coś we mnie jest, ale nie wiem co i to powoduje, że jest źle. niemiecki? naprawde? podziwiam!
OdpowiedzUsuńowszem, walić, walić.
Mi się rzadko to zdarza, muszę zapisać w kalendarzu, że byłam radosna :D
UsuńNie ma czego podziwiać :)
i oby ta radosć szybko nie minęła!
Usuńjest, jest. dla mnie niemiecki to tyak jak polski, nudny, nudy i jeszcze raz nudy w dodatku, tego pierwszego jeszcze wgl nie rozumiem. ja chyba wezmę sie za mature z rosyjskiego, ale sama nie wiem ;)
Ja nie gawarit pa ruski ;)
UsuńJa gawarit ;) z niemieckiego za to noga :D
UsuńJa, ja, naturlich ;D
UsuńLubię słuchać rosyjskiego, ale mało umiem, niestety nie miałam okazji się go uczyć.
trzy lata człowiek się uczy, ma 4 na koniec a nic nie wyduka.
Usuńja mam okazję. w zasadzie chciałam już w gim, ale nie zorbili klasy.
O, no to fajnie, że masz :) Ja znam odrobinę tylko dlatego, że moi rodzice znają rosyjski płynnie :D
UsuńJa jutro też robię sobie wolne, a co mi tak. W zamian za to pójdę sobie zrobić zdjęcia do dowodu i złożę wniosek!
OdpowiedzUsuńPiszesz maturę z niemieckiego? Wielki szacun! Ja ledwo ogarniam ten język, mogłabym siedzieć godzinami nad książkami a i tak dostanę dwóję.
Czyli osiemnastka się szykuje? :)
UsuńPiszę i ustną też mam z niemieckiego. Z czegoś zdawać trzeba ;D
No już niedługo. :)
UsuńNo trzeba, ale dla mnie matura z niemieckiego to jakiś kosmos, dlatego podziwiam wszystkich, którzy do niej podchodzą.
Ją podziwiam tych, którzy ją zdają na ponad 90% ;)
UsuńDzieciaczki to radość i duma! :) Potrafią być takie inne niż my dorośli, ufne, dziecinne, a jednak takie dojrzałe! Sport jest dobry na wszystko i to świetny sposób żeby odreagować :)
OdpowiedzUsuńGratuluję wysokiego wyniku z matury! Jestem z Ciebie dumna! :)
Nie wiem czemu, ale Ty zawsze jesteś ze mnie dumna i zawsze taka pozytywna! :*
UsuńAch, te zabawy! Mogłaś się trochę cofnąć do dzieciństwa i znów poczuć się jak dziecko!
OdpowiedzUsuńSprytna mała :) Fajne są takie dzieci ;P
Też mnie tak czasami z niewiadomych przyczyn negatywne emocje dopadają.
Gratuluję wyniku :)
Właśnie tak, poczułam się jak dziecko, wspaniale, lubię się z nią bawić, a place zabaw jak podbijamy^^
UsuńI wiochy nie ma, bo przecież dzieckiem się opiekujesz ;P
UsuńNo właśnie, to jest najlepsze, wtedy place zabaw są tylko nasze :D Jedyne czego nie robię to nie wchodzę na zjeżdżalnie, co za debil umieścił drążek, pod którym dziecko ma się zmieścić? 170 centymetrów się nie zegnie do tego stopnia -.-
UsuńĆwiczysz regularnie ? Ja od pewnego czasu planuje to robić, ale mam słomiany zapał :<
OdpowiedzUsuńP.S. W Krakowie już nawet dziś bez śniegu i ze słońcem, za to jak wróciłam do domu..wszędzie wokół pełno śniegu/.
No właśnie regularność to u mnie leży, ale próbuję, chcę się zmienić, ale tylko cieleśnie, bo psychicznie uważam, że źle nie jest, może nie powinnam być taką pesymistką, ale... to mogę załatwić w przyszłości. Chcę dużo schudnąć, więc zaczęłam ćwiczyć. :)
UsuńEhh, a u mnie zalega, jeszcze mnie głowa rozbolała, chyba coś z ciśnieniem.
mam ogromną nadzieję, że ta wiosna będzie właśnie taka, jak ją opisałaś :) póki co u mnie pada ;/
OdpowiedzUsuńmądra Kornelia! :D mnie liczenie i pisanie nigdy nie szło zbyt dobrze, za to już w przedszkolu starczyło jak czytankę raz przeczytałam i za drugim razem szło mi w miarę płynnie :>
Też mam nadzieję, że wiosna taka będzie :) U mnie nie pada, ale za to dużo śniegu zalega, lodu zresztą też.
UsuńJasne, że mądra, bo moja <3 Moja duma, wszystkim nią się chwalę. W dodatku smykałkę do czytania ja jej podsunęłam i cieszę się bardzo, że chętnie sięga po książki, ba, ostatnio poezję nawet czytała. :)
Zazdroszczę Ci tej radości. Albo nie... zazdrość jest zła. Cieszę się Twoim szczęściem, bo moje uciekło. Ale tak trzymaj kochana! Gratuluję tego niemieckiego, dobry wynik. Rozwalisz tą maturę ;D
OdpowiedzUsuńpsiaki są świetne, też bym chciała mieć swojego ..
Zazdrość jest okej, jeśli nie jest zawistna! :)
UsuńMoje szczęście - to był przypływ radości z niewiadomych powodów, dziś uleciał, ale deprechy nie mam więc też nie najgorzej.
Dziękuję :D
Dlaczego nie masz?
Ta nie jest zawistna. Wiem, że ja też będę znów szczęśliwa. Muszę tylko na nowo to szczęście odnaleźć, bo gdzieś się zgubiło.
UsuńBrak warunków. Mieszkam w Olkuszu, studiuję dziennie w Krakowie - codziennie dojeżdżam. Moja mama od czasu do czasu wyjeżdża za granicę, więc generalnie pies nie wchodzi w grę.
Wiem, że nie jest, dlatego lajcik :)
UsuńAaaa, znam to, też miałam brak warunków przez siedemnaście lat. I jak przestałam już chcieć psa, to mi go kupili. Ale teraz nie wyobrażam sobie, by Luksora nie było :)
Jak tu optymistycznie, no super :) O a ja mam urodziny dzień wcześniej niż ta Twoja K :D Takie dzieci to potrafią umęczyć, wiem coś o tym, ale ile radości :)
OdpowiedzUsuńNie no, to ja do K. pisałam o moich urodzinach :)
UsuńKiedy masz?
Radości duuuużo :)
Jeju, jak się rozpisałaś, nawet nie wiem, co mogę tu skomentować. Ech, w pierwszej klasie też miałam same dobre oceny i czytałam masę książek i co ze mnie kurczę wyrosło? :P
OdpowiedzUsuńA matura z niemca super Ci poszła. Długo się uczysz?
Ja lubię się rozpisywać :)
UsuńOcen nigdy nie miałam super, zawsze byłam leniem.
Ogólnie niemieckiego uczę się dziewięć lat, ale żeby tak siąść do nauki i naprawdę się pouczyć, to nie ma opcji. Nie ze mną te numery :D
To długo już :D
UsuńNo, trochę. Nadmienię iż przez pierwsze siedem lat nienawidziłam niemieckiego, może dlatego, że nie bardzo rozumiałam :D
UsuńZazdroszczę takiej cioci, gratuluję wyniku z próbnej ;)
OdpowiedzUsuńskręciłam kolano latem, i ciągle mnie boli jak mam je zgięte, ale ten idiota twierdzi, że nic mi nie jest. niby mam pilną rehabilitację w kwietniu, ale czy to coś da, to ja już wątpię..
Ja miałam dwie rehabilitacje, miałam laser, prądy i magnetronik, trochę pomogło, może Tobie też pomoże! :)
UsuńDziękuję ;*
Wynik świetny na tej próbnej :D A Kornelia to rzeczywiście cudne dziecko :) Trzymaj się i pamiętaj o uśmiechu, szerokim-szerokim :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :D
Dziękuję!
UsuńJa się uśmiecham, często. Ale to wiesz, uśmiech to nie wszystko :)
Nie wszystko, ale dużo daje :D
UsuńTo prawda :) Nie wiadomo kto w naszym uśmiechu się zakocha ^^
UsuńAktywność fizyczna to same plusy :)
OdpowiedzUsuńWiem, doskonale, tylko czasami gorzej z wykonaniem :D
UsuńOj te huśtawki nastrojów i jeszcze dobijające jest to, że nie wiadomo dlaczego. Bieganie jest świetne :)
OdpowiedzUsuńŚliczny nowy wygląd :)
Cieszę się, że Ci się podoba :)
UsuńZ tych siedmiu piw, to odpuszczaj sobie co drugie. ;-) To taka dobra rada, bo Cię do maja nie puści i w stresie do matury będziesz podchodzić. I najlepiej odpuść nie 2,4 i 6-ste, ale pierwsze, 3, 5 i siódme. :-)
OdpowiedzUsuńJa wypijam góra dwa piwa raz na ruski rok, rzadko sięgam po alkohol, ale dziękuję za radę :)
Usuń"My dzieci z Dworca Zoo" jest książką, którą mam na liście MustRead i naprawdę muszę się w końcu za nią wziąć. Ale nie wiedziałam, że jest o narkomanach, choć podejrzewałam, że o jakiejś tragedii, patologii, że tak się wyrażę.
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam na tego typu sztuce. Zawsze aktorzy grali na scenie, publiczność była tylko publicznością, oglądającą. Z pewnością jest to dosyć ciekawie przedstawienie.
Świetne kapcie!
O, też chcę zdjęcie tego pana z autografem tego pana! Ian <3
Mówisz, ze Cię uszczęśliwiam? :D Ha ha, mały zbieg okoliczności, też mam na imię Sylwia :D Trolololo ;p
Kornelia jest świetna :D Zaraź ją czytaniem, koniecznie! I bajkami Disneya jeśli jeszcze nie widziała większości z nich. Jej mama na pewno jest dumna z córki. Takie dobre oceny! Super :)
CIeszymy się razem z Tobą! Kurczaki :) Ja też ostatnio sobie codziennie ćwiczę, co prawda na podłodze, ale jednak. I staram się brać z każdego dnia jak najwięcej. Co prawda wczoraj o 21 poszłam spać, bo byłam jakaś taka wypompowana z sił, ale tak staram się dotrzymywać swojego postanowienia! I maniakalnie robię origami... I wcinam jabłka! :D
Ach, ja również czekam, aż tę wiosnę zobaczę także za oknem, a nie tylko w kalendarzu :)
Czy mam się tu wracać i szukać odpowiedzi pod moim komentarzem, czy odpowiadasz u mnie pod notką? :D Bo ostatnie notki i to, co się dzieje w komentarzach troszkę mnie zagubiło :P I piękny jest ten szablon!
Świetna książka, o patologii, ale naprawdę mega.
UsuńA ten typ sztuki mogę polecić, to naprawdę kawał dobrej sztuki, to naprawdę świetne doświadczenie mieć kontakt z aktorami, ja chcę więcej takich sztuk.
Tak, Ty też mnie uszczęśliwiasz ;D I wiem, że nazywasz się Sylwia ;D
Nelusia moja wspaniała, a bajki disneya oglądamy razem ;D
Ćwiczenia - dzisiaj nie mogę chodzić, całkiem serio.
Jabłka <3 Origami - też spoko ;D
Wiosna będzie, mówię Ci, już niedługo ;D
Cieszę się, że szablon Ci się podoba, staram się odpowiadać u siebie, ze względu na straszny transfer.
Cudowne dziecko?
OdpowiedzUsuńTylko pozazdrościć. Sport najlepszy na złość, owszem. W moim przypadku zawsze to się źle kończy.
No jak dla mnie cudowne, czasami diabeł, ale.. i tak ją kocham :)
UsuńDlaczego źle się to kończy?
i tak wolę adwokat w czystej postaci. waniliowy też może być (uśmiecham się) p.s. takie dzieci to skarb. dbaj o nią.
OdpowiedzUsuńAdwokat zawsze spoko ;)
UsuńAno skarb, dbam, rozpieszczam i tak dalej ;D