Święta za pasem – stwierdzam to nie dlatego, że czuć w powietrzu święta, czy wiosnę, po prostu w domu zapierdol. Wczoraj wieczorem stworzyłam plan pracy dla siebie i mamy na najbliższe cztery dni, niestety dla mnie znowu wyszło więcej no ale… czego się nie robi dla spokoju w domu.
Rzekłabym, że pracowałam od rana, ale skłamałabym, bo jak tylko otworzyłam oczy to wzięłam się za czytanie książki, musiałam po prostu skończyć. Nie lubię mieć niedokończonych spraw. Takie trochę zboczenie można powiedzieć. No ale muszę jakoś to wytrzymać, bo pokój sprzątnęłam tylko do połowy, nie mam już dziś siły, ani głowy do tego. I nadgarstek znowu mnie boli, ja kiedyś cholery dostanę.
Tak sobie wczoraj obejrzałam mecz, nie oszukujmy się, z San Marino ciężko jest przegrać, no ale jakby się chłopcy postarali, to pewnie by im się udało. No ale tylko pięć do zera, no cholera jasna, przecież nasi powinni "zagolić" z piętnaście razy. Ciężko jest patrzeć na ten cyrk, a ja głupia i naiwna wierzę w reprezentację. Boruc przez dziewięćdziesiąt minut stał jak ciołek między słupkami, moim zdaniem zdążyłby się tam nawet przekimać, a nasi jak nie pokazywali umiejętności, tak nie pokazują. A szkoda, bo w zagranicznych klubach jakoś sobie dają radę. Moim zdaniem oni się po prostu ze sobą nie znają, grają wszyscy za granicą, ze sobą trening przed meczem i mecz. No trochę coś tu jest nie tak. Oni powinni się częściej spotykać i ze sobą współpracować.
Od szkoły już wolne, chwała Bogu, myślałam, że sobie odpocznę, ale nie da rady. Dom posprzątać dokładnie trzeba, odrobić czas stracony z psem, spędzić trochę czasu z rodziną i z książkami. Powinnam się też wybrać do szpitala, bo dziadek będzie miał kardiografię. Trzeba też te święta spędzić jakoś przyzwoicie, a nie przed telewizorem, czy komputerem. Matura za pasem, Boże.
Miesiąc szkoły mi pozostał, cieszę się, za paroma osobami będę nawet tęsknić. Z matematyki matura próbna poszła na tyle dobrze, że wiem, że ją zdałam, za to polski zawaliłam po mistrzowsku. Wiecie, klucz zakładał inaczej. Dupa!
Dzisiaj było ciepło, na tyle ciepło, że do psa poszłam w samej koszuli, w sensie, że bez kurtki, słońce świeciło prawie cały dzień, ptaki ćwierkały, koty darły mordki, idzie wiosna, mam nadzieję. Mama wierzbę ubrała w kolorowe jajka, jakoś tak kolorowo w domu się zrobiło. A, że kuchnia lśni to można zaryzykuję stwierdzenie, że robi się świątecznie. Chociaż ja nie przepadam za Wielkanocą, wolę Boże Narodzenie, ale cóż poradzić. I to święta i to święta.
I udało mi się mamę przekonać do House'a, sprzątałam u siebie w pokoju, koło dziewiętnastej, wchodzę do mamy, a ona siedzi wpatrzona w kolejny odcinek House'a jak w obrazek, aż się zaśmiałam. Ostatnio nie mam czasu wieczorami, więc oglądam w ciągu dnia, chyba o piętnastej.
Chodzi za mną taka wspaniała piosenka, link poniżej, kliknijcie, warto, naprawdę. Wkręciło mi się, że aż sama śpiewam :)
A teraz, również kulturowo i tak dalej chciałabym zrobić tu kolejną perfidną reklamę, tym razem nie auto, a dla kogoś, a raczej czyjegoś tworu. *
Prawdę powiedziawszy w pierwszym momencie chciałam kupić tą książkę dla samej okładki, która jest po prostu mistrzowska. Ciemność, czerń, głębia. Cudo, kocham takie okładki. A w tym wszystkim siwobiałe pióro. Pogratulować osobie, która ów okładkę zaprojektowała.
Michael Knight to książka wydana przez młodego i sympatycznego człowieka - Darthmagika, który stworzył niebanalną postać Michaela.
Przedstawiona historia wciąga, zaskakuje, a sam bohater szybko wzbudził we mnie sympatię. Książka nasycona akcją, która trwa przez całe sto siedemdziesiąt kilka stron, a nie przez ostatnie dwadzieścia. Do tego ciągle pojawiające się nowe fakty, szczegóły, zwroty akcji.
Książka czyta się bardzo dobrze, lekkie pióro autora, zniewalające teksty. Książka ciekawi, momentami bawi. "Jak ktoś kiedyś powiedział: na początku był chaos, by potem powstał jeszcze większy burdel." W książce jest też kilka prawd życiowych, ale to pozostawię Wam do zgłębienia. Szczerze polecam Michaela Knighta. [Klik]**
* Reklama/polecenie umieszczam tu z dobrego serca, autor mi za to nie zapłacił. Żeby nie było.
** Mam nadzieję, że autor reklamy nie ma mi za złe.

Szczerze to ja meczu nawet nie oglądałam, bo nie mam ochoty patrzeć na grę naszej reprezentacji - zgodzę się z tobą, że dziwne jest to, że w swoich klubach potrafią pokazać, że grać umieją. Ehh.
OdpowiedzUsuńA niby święta za pasem, ale u mnie w domu raczej spokój - na razie.
U mnie w domu jest całkowity spokój tylko jak jestem sama ;D No niby z mamą się ostatnimi czasy nie kłócę, ale to przynieś, tamto zrób :D
UsuńTo ja kompletnie nie czuję zbliżających się świąt. Zima za oknem, mróz atakuje płuca i czas jakby płatał figle tak bardzo, że nawet nie zdążyłem w pewnym momencie zorientować się, że już za kilka dni święta. Dziwne.
OdpowiedzUsuńWow, to zrobiłaś niespodziankę. Nie spodziewałem się, że aż tak ci się spodoba. Dzięki ;)
Ja wiedziałam, że są święta, bo czekałam na wolne.
UsuńNo bo to miał być efekt niespodzianki :)
No tak, ja przez marzec siedzę w domu na odwołaniu dlatego wolne dni mam ciągle i dlatego pewnie zagubiłem rytm świąteczny. Chociaz z tego co widzę u mnie nie ma wielkich przygotowac i dobrze, bo nie lubię sztucznych uśmiechów.
UsuńTo ci się udało :)
Też nie lubię sztuczności. U mnie święta zazwyczaj są normalne, rodzinne, bez zbędnych ceregieli. Sztuczna jestem tylko wobec jednej osoby, z którą wolę się nie spotykać no ale... rodziny się nie wybiera, znaczy się ja jej jak rodzinę nie traktuję, to tylko żona wujka ;D
UsuńNo to fajnie. Jeśli się chociaż uśmiechnąłeś to już w ogóle się cieszę ;D Znaj me dobre, wspaniałe serducho ;P
Ja to staram się nawet nie oszukiwać, chociaż powiem tobie, że dwa największe święta chrześcijańskie traktuję bardzo inwidualnie, bo wg mnie to nie są święta rodzinne, no ale ja to zawsze byłem dziwny;p
UsuńTo ci się udało, chociaż poczatkowo nie dowiedziałem, ale fakt uśmiech się pojawił :)
Może nie tyle co wobec niej udaję, jestem wobec niej po prostu szują, ale ona wobec mnie też jest bo ja wiem, że ona mnie nie lubi. Cóż, nie akceptuję tej baby ;D
Usuń"chociaż poczatkowo nie dowiedziałem" - nie rozumiem :)
Tak to wychodzi jak człowiek powinien spać a pisze komentarze;p Miało być nie dowierzałem ;p
UsuńA widzisz, a widzisz, ale ponoć juto masz wolne, to co się przejmujesz, he? :D
UsuńWidzisz, a jednak prawda :P
Wolne jak wolne, ćwiczenia, pisanie to zawsze jakiś czas z dnia urwany nie wspominając o szukaniu pracy innej niż obecna, bo cały miesiąc siedzieć na odwołaniu to przesada.
UsuńTo fakt, ja też jutro trochę dzień rozwalony, ale na własne życzenie, więc chyba nie będę narzekać, są rzeczy ważne i ważniejsze :)
UsuńMnie ogólnie korci, bo się naczytałem jak głupi zastosować system ubermana, czyli drzemki 20-30min co 4h. Ludzie sobie to chwalą, a ja lubię takie wyzwania^^
UsuńEch no i zapomniałem dodać. Okładka jest autorska mojej dobrej znajomej. Nie wiem jak na to wpadła, ale też mi się podoba, bo nawiązuje do anielskich skrzydeł. ;)
UsuńOkładka mega ;D
UsuńA z tym snem to teraz dowaliłeś, dla mnie sen to ten od 22 do 6 :D Właśnie leci mi trzecia godzina snu ;P
Nie lubię spać, śpię bo muszę. Więc chciałbym to zminimalizować;p
UsuńJak Tobie dobrze, to mi też, przecież Ci dnia organizować i ustawiać nie będę :D
UsuńJeszcze tego by brakowało. Ja nawet nieugięty jestem w stosunku do swoich dziewczyn (znaczy jak byłem w związkach), bo jestem takim człowiekiem, który musi iść własną ścieżką;p
UsuńJa się nikomu nie wpieprzam. ;) ale dla mnie to stanowczo za mało snu, ale to ja. :)
UsuńTo też zalezy jak do tego podejsć. Kluczowym momentem snu jest faza REM, w której mózg się regeneruje. Taki system ma wprowadzić, że od razu po zaśnieciu człowiek wchodzi w tę fazę.
UsuńNigdy nie słyszałam o tej metodzie, może kiedyś spróbuję. W wolnej chwili :) Trochę lipa jak ktoś pracuje, weź tu śpij co cztery godziny :D
UsuńBo to metoda dla osób pracujących w domu, a jest spora grupa tak zarabiających. Podobno da Vinci sypiał 1.5h dziennie, Tesla również mało sypiał.
UsuńMoże to jest jakiś sposób, spróbować zawsze można. :)
UsuńTo też zalezy czy wrócę do pracy dziwnnej, bo jeśli tak to nici z eksperymentu;p
UsuńZawsze możesz spróbować w czasie jakiegoś urlopu :D Ale gorzej jak się przyzwyczaisz ;P
UsuńTo nie da rady, bo to trzeba wprowadzić w życie a nie na kilka dni.
UsuńWtedy zostanie Ci spanie w nocy, choć łatwo nie będzie, jak to się określiłeś... dzieciaku nocy ;P
UsuńWszystko zależy tak naprawdę od życia. Może zostanę faktycznie pisarzem utrzymującym się tylko z pisania, wtedy droga wolna :)
UsuńChciałbyś tak? :)
UsuńOczywiście, że tak. Nie znam żadnej stałej pracy, która by mnie satysfakcjonowała.
UsuńTo trzymam kciuki żeby się udało :)
UsuńDziękuję ślicznie;)
UsuńI rzeczywiscie Gemini zna mnie osobiście, nie bez powodu byłem u niej w wakacje xD
Gemini ma fajnie ;P Ja mam tylko dedykejszyn ;P Ale zawsze mogę mówić, że Cię znam :D
UsuńŻeby ją za bardzo nei pochwalić to były moje najlepsze wakacje jakie przezyłem, ale ciii...!;p
UsuńTo co Wy robiliście? :P
UsuńZwiedzaliśmy. Sam nie przyjechałem, wtedy moja ówczesna dziewczyna była ze mną;p
UsuńZwiedzanie jest spoko, ale bez tytułowanego przewodnika ;D
UsuńNie ma to jak przedświąteczny zapieprz <3. A pogoda za oknem nie pomaga. Cóż, olać to. Jakoś będzie ^^
OdpowiedzUsuńHouse - i love.
Może chociaż po świętach będzie przyjaźnie i ciepło <3
UsuńKsiążki trzeba doczytać do końca, też tak mam. Trudno mi się skupić skoro wiem że coś tam się może zdarzyć, ciągle mam w głowie akcję, intryguje mnie co się dalej zdarzy..
OdpowiedzUsuńCo do sprzątania, też dzisiaj ogarniałam swój pokój :) A kurzu było -,-
Meczu nie oglądałam, jakoś nie kręci mnie piłka nożna. Tym bardziej że nasi nie grzeszą grą. I nie jesteś naiwna, tylko wierzysz w nich!
Zazdroszczę pogody u mnie pół dnia sypał śnieg i zimno masakrycznie.
A piosenka jest cudowna :)
Jeśli jutro nadal będzie tak ładnie, to dostaniesz ode mnie prezent niespodziankę ;D
UsuńPiosenki słucham cały dzień :)
Jestem chyba nienormalna, bo jakoś nei przejmuję się maturą...
OdpowiedzUsuńa piosenka jest fenomenalna :)
Hahaha, po prostu wychodzisz z założenia "jakoś to będzie" :)
UsuńAno, uwielbiam ją od pierwszej chwili, gdy ją usłyszałam ;)
Dokładnie :D Wiem, na co mnie stać, wiem, że już się niczego nie nauczę, więc... Będzie co ma być :) Jedynie boję się matmy, leciutko, ale wiem, że jest duże prawdopodobieństwo, że mogę nie zdać... Taka sytuacja :)
UsuńFajny głos ma wokalista.
Wcześniej bałam się tylko matmy, teraz boję się już wszystkiego :D
UsuńZajebisty <3
Dobrze będzie :D
UsuńChyba musi, co? :D
UsuńNo pewnie ^^
UsuńTakie myślenie pomaga :D
Skoro tak twierdzisz :P
UsuńTonący brzytwy się chwyta :P
UsuńTaaa, żeby w ogóle czegoś się chwycić ;D
UsuńOglądałam mecz z Ukrainą, aż połowę i na tym zaprzestałam. Uznałam, że wolę marnować czas w inny sposób, milczy ^^
OdpowiedzUsuńA świąt nie czuć u mnie tak, jak wiosny. Nie pamiętam kiedy ostatni raz świeciło słońce. Wychodzisz z domu-pada śnieg, wracasz-pada śnieg. Koszmar ;<
Ja też oglądałam, przejebali jak najgorsze cioty. Wybacz słownictwo, ale taka prawda, aż smutno było oglądać.
UsuńWspółczuję, naprawdę. Ale przyjdzie wiosna!
Najprawdziwsza prawda. Ech, a ja liczyłam wtedy na dobrą grę.. bo fanką meczów nie jestem, a pomyślałam sobie "na pewno dobrze zagrają, pooglądam".. huhu ;>
UsuńTo się naoglądałaś i dali Ci powody do zostania fanką, że o matko ;D
UsuńAch... ta piła nożna... Może, tak, jak pisałaś, powinni się po prostu poznać, dokładnie! Albo uwierzyć w siebie? Nie wiem, nie znam się.
OdpowiedzUsuńteraz będę ciągle słuchać tej piosenki <3
a! :) wypożyczyłam sobie dzisiaj "My dzieci z dworca ZOO" :D
Ja tam od dawna oglądam mecze z naszymi i w większości przypadków jest mi smutno. Po meczu z Czechami na euro aż płakałam.
UsuńJak przeczytasz to daj znać jak Ci się spodobała ;)
dam znać, o ile nie zapomnę, bo z moją pamięcią różnie bywa ;p
UsuńTo ja Ci przypomnę ;P
UsuńAle po co to tak sprzątać przed tymi wszystkimi świętami? Nie rozumiem też tego gotowania w ilościach wojskowych. To jest chore! Przez cały tydzień głoduję, aby potem rzucić się na jedzenie i nażreć się jak dzika locha. To jest dla mnie nie do pojęcia.
OdpowiedzUsuńHa! Też oglądałam ten mecz! Jak nawet Euro nie oglądałam, tak to obejrzeć musiałam. Niby wygrali, ale szału naprawdę nie było... szczególnie, że San Marino składa się w znacznej większości z amatorów.
Ano, trochę zaczyna się w końcu przejaśniać :)
A mi jakoś ten House zbrzydł. Wcześniej lubiłam oglądać, a teraz nawet mi się nie chce o tym pomyśleć.
Nie znam tej książki, ale zapowiada się ciekawie :)
Ja też tego nie rozumiem, sprzątanie mi "leży" bo tak czy tak na wiosnę i na zimę u mnie w domu robi się generalne porządki, więc może to być przed świętami. :)
UsuńA gotowanie - głupota, ja wiele nie gotuję. Mama też nie, narobi się człowiek jak pies, a później jedz przez tydzień sałatkę z bigosem. Nie, dziękuję.
Nooo. księgowy, barman... :D
Ja nadal go lubię, a książka to nowość. :)
Taaa... sprzątanie jeszcze ujdzie... ale gotowania nic nie tłumaczy.
UsuńNormalnie śmiech na sali ;D
Ja rozumiem, przygotować sobie obiad na niedzielę i poniedziałek, żeby się z tym nie bawić i nie bałaganić w święta, rozumiem jakieś śniadanie, ale żeby się tak stół uginał - nołłej :D
Usuń...oj mnie też czeka zapierdol, już Polówka przygotowała mnie psychicznie...
OdpowiedzUsuń...muza fajna, ląduje już w mojej muzyczce...
No to znamy swój ból. :D
UsuńCieszę się, że Ci się podoba. :)
Nie martw się ja też mam dużo do zrobienia w domu na święta ale ja pomagam z doskoku mamie :) Kocham zespół Lemon uwielbiam:) Mam ich płytę oryginalną:) Utwór napraw znam na pamięć:)zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńTeż chcę ich płytę, myślę, że warto. ;)
UsuńJa korzystam póki matki nie ma w domu i nie wciśnie mi odkurzacza w ręce. Na szczęście to ona bierze na siebie cały ciężar sprzątania, bo nikomu innemu nie zależy na tym, aby zrobić to tak pedantycznie. ;)
OdpowiedzUsuńZ wolnego średnio się cieszę. Co to za wolne, kiedy siedzę nad książkami? Mam nadzieję, że chociaż będę to robić.
Ja dzisiaj pilnowałam Neli, teraz siedzę i nic nie robię, skoro mamy nie ma, a poza tym tak mnie boli nadgarstek, że nawet telefonu nie mogę utrzymać -.-
Usuńja wiem, że jeszcze moment, chwila i zaraz usłyszę głośny krzyk z dołu, bym wyłączyła komputer i przyszła pomóc, ach te Święta;]
OdpowiedzUsuńNo, to wiesz jak to jest :D
UsuńSprawdzianu na szczęście nie było, tyle wygrać! :D
OdpowiedzUsuńMnie święta kojarzą się tylko i wyłącznie z porządkami. Nie wiedzieć czemu, ale moja mama ma hopla na tym punkcie i zawsze ptrzewraca dom do góry nogami.
Piosenka jest oczywiście cudowna, zakochałam się w niej od razu gdy usłyszałam ją po raz pierwszy i muszę przyznać, że zachęciłaś mnie do tej książki, będę na nią polować :)
Moja mama - też ma, ale to na ogół nie ona sprząta. Taki tam mankament ;D dziś brzydko mówiąc pierdolę, ręką ruszać nie mogę, nic utrzymać. Kocham to. -.-
UsuńNo to fajnie, że nie było :D
Mecz sobie odpuściłam, bo na grę naszej reprezentacji już patrzeć nie mogę. A co do świątecznych porządków i mnie one prześladują :D
OdpowiedzUsuńNo czasami ciężko patrzeć, ciężko, ale cóż poradzić :D
Usuńnie włączać tv :D
UsuńI tak mało co oglądam, House, brzydula, czasami jakiś mecz. :)
UsuńZnam osobiście autora tejże książki ;D jestem dumna ;D ha! ;P
OdpowiedzUsuńJa tylko przez bloga, ale też znam ;D
UsuńPo pierwsze szata graficzna, upadłam i nie potrafię wstać...subtelna, kobieca i prosta! Wielkanoc mnie też w ogóle nie rusza, znaczy czuję że to smutne święta bo śmierć Jezusa ale z happy-endem bo zmartwychwstał :D jednakże, Boże Narodzenie to Boże Narodzenie, jedyna w sobie, wyjątkowa magia, której nic nie podrobi, jak patrzę za okno na ten śnieg, to Boże Narodzenie mogłoby być prędzej niż Wielkanoc -___- Ja moją mamę przekonuję właśnie do kolejnego serialu już, bo ogląda ze mną The Following i The Walking Dead heh, książka mnie zainteresowała :-) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię, gdy mam niedokończoną książkę. Nie można się na niczym skupić. Dlatego, gdy jest szkoła niestety chwilowo zaprzestałam na czytaniu.
OdpowiedzUsuńCo do meczu to jestem zawiedziona, ale czego można było się spodziewać po naszych piłkarzach? W sumie to powinniśmy się cieszyć, że chociaż nie przegrali :D
Nie znoszę tego świątecznego sprzątania na Wielkanoc. O wiele przyjemniej się sprząta na Boże Narodzenie, bo jest taki klimat :)
To jest tragedia, jesteś w środku akcji i musisz coś zrobić, wrrr.
UsuńJa też jestem zawiedziona, no ale tak jak mówisz, jakby się postarali to i by przegrali ;D
Ja też wolę przygotowywać Boże Narodzenie, bo je wolę ;)
Dokładnie, na przykład wziąć się w końcu za naukę :)
UsuńWłaśnie, więc tyle z nich dobrego, że z amatorami wygrali :D
Ja również o wiele bardziej wolę Boże Narodzenie, tak inaczej jest. A Wielkanoc to jak zwykła niedziela, już takie mam wrażenie.
Jakby nie wygrali z amatorami to chyba bym spaliła swoją bluzę którą kupiłam na ojro '12 :D
UsuńNie tyle co zwykła, a nie porywająca :D
Haha :D Ja nie wiem co bym zrobiła, ale chyba padłabym ze śmiechu, a nie ze złości :D
UsuńA no dokładnie :)
Nie no, lanie by było do końca życia xD
UsuńJa też i chyba najlepiej wiosną, dla mnie ten kraj to niekończąca się baśń, kocham architekturę i kulturę Japońską. Może wspólna podróż ;))
OdpowiedzUsuńPlany to w organizacji podstawa, ja też zawsze sobie planuje co kiedy mam robić, teraz zacznie się piekło aż do końca Maja, ale to tylko 2 miesiące. Do tego jeszcze koniec roku szkolnego więc sporo się kumuluje. W końcu matura tylko raz w życiu jest, na szczęście tylko raz.
OdpowiedzUsuńBo jak ma się wszystko spisane to jest dużo łatwiej :)
UsuńTylko miesiąc szkoły. Cóż za optymistyczne słowa C:. Ja mam miesiąc do egzaminów gimnazjalnych. Potem, mam nadzieję, luz.
OdpowiedzUsuńNa pewno, później już się skończy "To może być na egzaminie!", "Ucz się, bo jeszcze się coś z tego trafi!" i wiele innych bla bla bla :D
UsuńPiękne, ale później w maju będzie koszmar.
Takie teksty mnie powalają na ziemię i nie pozwalają mi się podnieść. Dobre jest to, że się w końcu skończą :D
UsuńDo maja daleko. Ciesz się tym co teraz. Przyszłość zostawmy choć, wiadomo, ważna jest.
Hah, no. Ja pamiętam swoją trzecią klasę gimnazjum, do dnia testów były wyżej wymienione teksty, a po testach nie mieli nas czym szantażować :D
UsuńA u mnie cała sterta niedokończonych książek. Drażni mnie to. Ale niestety nie mam czasu ich dokończyć. Może po sesji przyjdzie na to czas. ;)
OdpowiedzUsuńTeż mam kilka nieskończonych, ale to takie typowe średniaki, które mnie nie wciągnęły :) Po maturze.... xD
UsuńŚwięta, święta, tyle sprzątania, a tak mało wypoczynku... :D
OdpowiedzUsuńRzekłabym, że wcale.
UsuńWszyscy krytykują, ale też Ci wszyscy mają nadzieję. Ja przed meczem powiedział, że Boruc będzie mógł się położyć i spać - choć kto wie mogła być ta bramka. Moim marzeniem jest przekonanie mamy do House'a :)
OdpowiedzUsuńJa zawsze mam nadzieję, a krytykuję bo głaskanie po główce im się nie należy :) Mogła być, ale obroniona ;D Ale wieś by była jakby zagolił :D
UsuńMoja sama się przekonała.:)
Widzę, żeś Ty fanka futbolu! Ja tam się nie znam, oglądnę od czasu do czasu jakiś mecz (tak, ostatni to jakiś mecz na EuroxD). Napraaw mnieeee- w to się wciągnęłam jakiś czas temu. Świetne!
OdpowiedzUsuńPorządki... chyba nikt ich nie lubi. Mnie się aktualnie nic nie chce - zabrałam się za nadrabianie blogów przed świętami... ;)
Ja wczoraj nadrabiałam. I dzisiaj ;)
UsuńNo można tak powiedzieć, staram się oglądać wszystkie naszej reprezentacji, a jak mundial czy euro to też paczam ;)
U mnie też już wiele roboty, sprzątania. W sumie bardziej oddaje się zakupom czy porządkom ponieważ pozwala mi to uciec od zaległych rzeczy/tekstów na studia. Lista rośnie, a weny wciąż brak ;/
OdpowiedzUsuńJa już nie wiem co wolałabym robić, dziś nie byłam w stanie niczego sprzątnąć, w dodatku zajmowałam się chorym dzieckiem i boję się że załapałam grypę, bo czuję się źle, ale tyle tabletek co łyknęłam to chyba nie powinno mnie "rozebrać".
UsuńWspółczuję, ale wróci ;*
W sumie... nie zdziwiłabym się nawet, gdyby przegrali. Z nimi wszystko jest możliwe, jednak mimo wszystko, zawsze trzymam za nich kciuki, a co. Oni też chcą, a że się nie udaje, to cóż. ;) Ja nawet jakoś tych świąt w tym roku nie czuję, może dlatego, że nigdy jeszcze nie niosłam święconki, kiedy wokoło tyle śniegu? :) Jakoś dziwny ten okres dla mnie.
OdpowiedzUsuńJa też zawsze trzymam kciuki, bo jednak nadzieja jest, a krytykuję - czasami trzeba :) Chciałabym wpaść na narodowy i pokrzyczeć i zaśpiewać z nimi hymn :)
UsuńJa nigdy nie czułam jakoś specjalnie Wielkanocy, może coś ze mną nie tak :)
Też kocham tę piosenkę. Niestety wersja radiowa jest straszna.
OdpowiedzUsuńCo do reprezentacji, to chyba powinni ją zwyczajnie rozwiązać. Mamy całkiem niezłych piłkarzy, ale widać nie zależy im na drużynie narodowej, więc szkoda na nią pieniędzy.
Też tak czasami myślę, ale do tego nie dojdzie, to ponoć nasz ten, yyy... spot narodowy?
Usuń