14.05.2013

75. Kochanie


Potrzebuję żebyś mnie przytulił. Objął i tak cholernie mocno do siebie przytulił i nie puszczał, żebym wreszcie poczuła się bezpiecznie. Pogłaskaj mnie po plecach, szepcz do ucha, że wszystko będzie dobrze, mów mi, że będziemy wiecznie trwać, że teraz już wszystko się ułoży i już nigdy nie rozpieprzy. 
Zaopiekuj się mną, ja nie mogę ciągle opiekować się ludźmi jeśli nikt nie dba o mnie. Nie mogę wiecznie się zadręczać, martwić, troszczyć o wszystkich i wszystko. Nie mogę już tak dalej.
Ludzie wiedzą, że mogą na mnie polegać, ale ja chyba już nie mam siły. Nie mam siły dbać o dom, o psa, o znajomych, o rodzinę i o siebie i o kilka innych spraw. Nie mam siły martwić się za przyjaciół, którzy sami się nie martwią. 
Mam już dość patrzenia na facetów pod moim liceum czekających z kwiatami na swoje kobiety. Mam dość słuchania o tym jak to fajnie jest być w związku. Mimo iż cieszę się że moim znajomym i przyjaciołom wychodzi, że odnaleźli szczęście czasami nie mam ochoty słuchać. Sorry. 
Rozumiesz? Potrzebuję Cię. I choćbyś nie wiem skąd miał się odnaleźć to weź to przyspiesz, bo nie wytrzymam. 
Brakuje mi kogoś, o kogo mogłabym się troszczyć z miłości, tak po prostu. Bez zbędnych pytań po co i dlaczego. Bez gderania, że nie trzeba, bez marudzenia zajmij się sobą. 
Daj się pokochać i pokochaj mnie, kimkolwiek nie jesteś, a gdzieś przecież być musisz. 
Trzymaj mnie za rękę, muskaj mój kark, całuj mnie na dobranoc i dzień dobry, zasypiaj u mojego boku z ręką w moich długich włosach, rysuj na moich plecach literki i łaskocz kiedy jest coś nie tak. 
Uśmiechaj się do mnie, mów mi, że mnie kochasz, siadaj obok mnie i zaczepiaj jak dziecko w pierwszej klasie, wygłupiaj się ze mną, siłuj się ze mną i śmiej się w głos. 
Usuń smutek z moich oczu, namaluj uśmiech na ustach swoimi ustami, spraw, że świat nabierze barw, a życie stanie się prostsze. 
I tylko Ty możesz zrobić to wszystko. Ale cholera wie, gdzie jesteś, kochanie

15 komentarzy:

  1. rozumiem Cię doskonale kochana, masz dość wszystkiego, dość tego że martwisz się o wszystkich, a nikt o Ciebie. Potrzebujesz tego kogoś, tak bardzo. I to zrozumiałe, bo dopiero gdy mamy obok tego kogoś stajemy się kompletni.
    Wierz jak bardzo Ci życzę żeby ten ktoś już się zjawił, że najchętniej wygrzebałabym Go chociażby z piekła, żeby tylko już był. Najgorsze jest to czekania, czekasz i czekasz, a On się nie kwapi, wciąż go nie ma.
    To takie trudne i niesprawiedliwe!
    Gdzie Ci mężczyźni?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym chciała się podpisać pod zdaniem "Mam dość facetów czekających z kwiatkiem pod liceum" czy coś w ten deseń... Wiem co czujesz i wiem jak to jest ...
    Gratuluję 4 cm urośniętych włosów :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że jakby ON to przeczytał to wiedziałby, że to do niego ... tylko, że chyba musiałabyś gdzieś bliżej siebie umieścić kartkę z tymi słowami ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też ludzie zbyt często postrzegają jako tą "niezawodną", zapominając, że sama też mam swoje problemy i potrzeby. Bolesne, ale ciężko jest to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja Cię rozumiem. Też pragnę odnaleźć tą swoją miłość, prawdziwą miłość. Mówię sobie, że na pewno przyjdzie, może niespodziewanie, ale to nie zmienia faktu, że bardzo pragnęłabym już, w tej chwili. To trudne patrzeć na inne zakochane pary, wysłuchiwania po raz kolejny o miłosnych rozterkach czy szczęściu w związkach swoich przyjaciół. Doskonale o tym wiem. Gdybym tylko miała radę jak to przetrwać na pewno bym Ci powiedziała i sobie także. Jedyne co mogę powiedzieć to bądźmy silne! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wprost przeciwnie - nie mam ochoty na żaden związek póki co. Wiek lat -nastu uznaję za byle jaki, jeśli chodzi o te "wielkie miłości", co to mają nadejść. Ja mam szkołę, ja mam podróże, ja mam konkursy i brak czasu, żeby porządnie zjeść, a co dopiero martwić się o kogoś innego. Chociaż przyznaję bez bicia, czasem i mnie znajdują dziwne marzenia o kimś, kto jednak JEST ze mną. Jednak racjonalnie myśląc... Jeszcze nie na to pora. Wolę znaleźć przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny tekst... Życzę, aby to kochanie się odnalazło.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepiej chyba, jakbyś narazie skupiła się na sobie. Ludzie Cię męczą, oczekują, że zawsze ich wysłuchasz i pomożesz, a to nieco mija się z tym, czego chcesz Ty. Gdybyś teraz weszła w związek, prawdopodobnie latałabyś od swojego faceta do przyjaciół oczekujących, że wciąż będziesz słuchać o ich problemach i radościach. Martw się o tych, którzy NAPRAWDĘ (podkreślone, pogrubione i z capslockiem NAPRAWDĘ) tego potrzebują, obowiązkami dziel się z rodziną i skup się na własnych potrzebach - tych małych, na które nie masz czasu, bo matury, bo przyjaciółka ma problem, bo pokój niesprzątnięty. Niech teraz to przyjaciele posłuchają Ciebie. Za jakiś czas będzie Ci o wiele lżej, wyluzujesz trochę i wtedy dopiero warto się rozglądać za fajnym facetem.
    Ech, rozumiem tę potrzebę. Mimo wszystko da się żyć, i takie życie też ma zalety. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytając Twoje słowa, widzę siebie sprzed roku. Serio, miałam identycznie. I wiesz co? Kiedy w końcu odpuściłam i stwierdziłam, że muszę odpocząć od tego zadręczania się i siłowania z emocjami, zakochałam się. W połowie sierpnia... to spadło jak grom z jasnego nieba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety też znam to uczucie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój post od razu skojarzył mi się z tą piosenką: http://www.youtube.com/watch?v=oi8XTvhwF1U . Zawsze przy niej płaczę, bo jest tak strasznie mi bliska.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja sprzed pół roku. I ja od jutra...
    Od razu jak się zjawi, opieprzysz go, że tak długo Cię szukał? :D

    OdpowiedzUsuń
  13. I dobrze. :D
    To, na co długo czekamy, potem lepiej nam smakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zobaczysz, zjawi się w najmniej spodziewanym momencie. Jesteś gotowa? :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć :)
    Ile procencików z tego polskiego ?
    Zapomniałem Ci napisać, że przeczytałem Twoją pracę :)
    Przywołujesz "Przyjemna to rzecz umrzeć z własnej ręki".
    Tak, ogólnie rzecz biorąc to chyba najprzyjemniejszy rodzaj śmierci - jeśli wybrany świadomie.
    I powiem Ci, że chciałbym się nigdy nie czuć jak bohaterowie których opisałaś ... Najbardziej bliska z tych wszystkich postaci jest mi chyba postać Jakuba (swoją drogą mój imiennik) bo to czasy teraźniejsze. A Wertery i Kordiany to dla mnie jakaś masakra ... jakbym spotkał tego Kordiana to tak by dostał po ryju że nie musiałby popełniać samobójstwa.

    W moim przypadku chyba jednak lepiej nie czytać za dużo o tych rzeczach bo wolałbym nie kierować się w "ich stronę".

    Fajna praca! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś.
Dziękuję, że poświęcasz mi czas.
Dziękuję, że piszesz, co myślisz o tym poście.
Dziękuję, za Twoją obecność, która być może odmieni moje życie :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.