15.10.2013

97. Studiowanie uważam za rozpoczęte! ;)

© Tumblr


Mówiłam już, że Gdańsk bardzo przypadł mi do gustu? Chyba tak. Bardzo mi się podoba, szczególnie na plaży fajnie w piątek się chodziło, niedługo, bo niedługo, ale jednak. Rodzice zawieźli mnie do Gdańska, bo nie miałam jak odebrać legitymacji studenckiej, przy okazji zajrzeliśmy nad morze, pochodziłam po plaży, wypiłam dobrą kawę w knajpce obok i zjadłam najlepszą na świecie szarlotkę. Niebo w gębie, normalnie.

Wieczorem byłam w Starbucksie, piłam ich nowość - Pumpkin coffe, czuć tam było również przyprawę korzenną, jejku, jaka pyszność. (Jedyny minus to wielka cena) Pochodziłam po Galerii Bałtyckiej, odwiedziłam empik, posłuchałam wywiadu z jakąś kobietą, to było mega, ludzie chodzili po całym sklepie uradowani, wszyscy się uśmiechali, od razu lepsza atmosfera. Miłe takie. Kupiłam książkę, no po prostu musiałam. Siła wyższa. 

Kupiłam też portfel, jest po prostu mega, na zatrzask, czarny, skórka, miejsce na szelkiego rodzaju karty i wizytówki, a ostatnio trochę mi tego przybyło, w środku suwaczek, nic mi się już po portfelu nie wala,odwiedzenie House'a było dobrym wyborem, tym bardziej, że teraz jest -50% na paski i portfele, jeżeli kupisz cokolwiek innego z ich asortymentu. Fajnie! 

Całą sobotę i całą niedzielę spędziłam na uczelni. Cóż, pierwszego dnia wszyscy takie wypłosze, wszyscy się bali, czuli się niekomfortowo, ciężko było nawiązać kontakt, tak czy inaczej odważyłam się i to ja w 75% do ludzi, których poznałam - zagadałam pierwsza. Pierwszego dnia poznałam dwie, może trzy osoby. Drugiego już dużo więcej, pewnie z racji tego, że mieliśmy pięć godzin ćwiczeń i pracowaliśmy w mniejszej grupie. 

Było kilka naprawdę mega sytuacji typu: Profesor pyta nas o to, co jest najczęstszą formą spędzania czasu przez ludzi (chodziło o walkę), z tyłu padł tekst "SEKS!" a profesor tak się uśmiechnął i rzekł: "Moi państwo... seks to tylko dodatek do życia!" albo następnego dnia, Pan gada, gada i nagle: "Niedawno w XX wieku!" całe audytorium rży ze śmiechu. Aczkolwiek przy sytuacji z McD teksty wykładowców leżą. 

Siedzimy sobie w Maku w przerwie, dzięki profesorowi od Podstaw psychologii, bo już mu się gadać nie chciało i nas puścił. Spożywamy nikczemne pożywienie, a do McD wchodzi młoda para! Kobitka w pięknej kiecce, facet w wymuskanym gajerze, wpadli przed ślubem na BigMaka. No masakra, ludzie wszyscy w szoku, bo to jeszcze pora taka, że na pewno nie po ślubie, a oni siedzą i sobie wcinają fastfooda. Szok totalny, ale obstawialiśmy, że może się tam poznali? No bo co innego? Zdjęcia chcieliśmy robić, ale tak głupio trochę. Chodzi o Młodą Parę, nie o jakichś tam gości. I to fejk nie był, ona umalowana, uczesana, on chyba tylko uczesany. Wiecie, włoski na żel czy coś.

Grupa zapowiada się fajnie, zarówno językowa, jak i ta ćwiczeniowa. Co do języka to cyrk. Wszyscy kulejemy masakrycznie z angielskim, ale wszyscy znamy niemiecki. Nasza nauczycielka ów języka była w szoku, bowiem dawno nie mieli tak cienkiej grupy językowej z angielskiego. Hah, jesteśmy jej wyzwaniem.

Ogólnie jestem zadowolona, cieszę się, że zaczęłam studia, zakładam, że będzie fajnie. Boję się tylko biologii, bo zapowiada się hardcore, najwyżej nie zaliczę. (Dość prawdopodobne) Bowiem sam wykładowca (w moim przypadku jeszcze gość od ćwiczeń) zapowiedział, że u niego mało kto zdaje. 

Będzie ciężko, bo będzie, 60% studiów to wkład własny i już to odczuwam. Odczułam dziś po raz pierwszy syndrom studenta. Miałam przepisać notatki, ogarnąć to jakoś, ale posprzątałam pokój, posegregowałam dokumenty, wszystko oznaczyłam i dokładnie opisałam. Ułożyłam sobie wszystko w biurku... Hahaha, sama z siebie się śmiałam. Na razie przygotowałam sobie tylko to, co mam przeczytać na sobotę. Boże, ile tego jest, ale chociaż zapowiada się ciekawie, więc nie będę narzekać. (Na razie)

Męcząco było, bardzo, drugiego dnia miałam pięciogodzinny wykład i tylko dwie dziesięciominutowe przerwy, nie było nawet czasu wypić kawy, ale przeżyłam. Odbiliśmy sobie na ćwiczeniach. Oglądaliśmy film o eksperymencie więziennym Filipa Zimbardo - polecam, jeśli kogoś interesują takie motywy. O tym też mam materiał do przeczytania. Aczkolwiek mam nadzieję, że dam sobie radę. Kto jak nie ja? I kiedy jak nie teraz? ;)


Przerwa na zajebistą reklamę

Otóż moi kochani czytelnicy, chcę Wam polecić książkę mojego dobrego znajomego, (to znak, wszyscy wydają książki!) który właśnie wydaje książkę. Jako, że znam nie tylko prolog i rozdział pierwszy mogę Wam z całego serducha ją polecić. Opowiada o historii Karola, swoją drogą historia fenomenalna, młody chłopak jest  magicznie utalentowany, jest Durem, ma moce, ale w swoim młodym życiu dorabia na boku i studiuje. Na blogu, do którego zaraz podam link możecie przeczytać prolog oraz rozdział pierwszy. Ja byle czego nie czytam, więc kochani - naprawdę warto ;)

Więcej: Klik! 

A także Halołinowo - imprezowo

 MissTeaSleep


20 komentarzy:

  1. mimo że zaocznie to i tak zazdroszczę ci, bo studiujesz w Gdańsku, a tam nie tylko morze ale i ogólnie śliczne miasto do tego Starbucks ach jak cię interesuje psychologia to pewnie jesteś zadowolona i zainteresowana wykładami, jednakże te 5 godz! Boże to już przesada na całego xD ja bym chyba zasnęła haha z tego eksperymentu dostałam 5 na sprawdzianie, musieliśmy wcześniej oglądać film na zajęciach: człowiek jako jednostka - a to był "cudny" atut profilu socjalnego w liceum :P

    OdpowiedzUsuń
  2. studiujesz zaocznie na wydziale nauk społecznych? :D siema sąsiadko, ja siedzę na filologiczno-historycznym :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważne że studia sa ciekawe i ludzie są mili:) Na pewno szybko sie poznacie i będzie się lepiej studiować. zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy Ty przypadkiem nie studiujesz na UG?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też studiowałam na UG ;) dziennie na polonistyce ;)) mam nadzieję, że Uniwersytet nie będzie Ci za bardzo grał na nerwach :P

      Usuń
  5. Jak na razie bardzo mi się podoba, dziękuje za komentarz, również będę do Ciebie wpadać :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam analogiczną sytuację z liceum - przyjazd do większego miasta, nowi ludzie, nauka i... dzieje się wszystko! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Początki widzę pozytywne i brawo że przejęłaś inicjatywę w zapoznawaniu się z ludźmi :) z czasem przyzwyczaisz się do spędzania takiej ilości czasu na uczelni, i materiał też Cię zaciekawi. Powodzenia studentko! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nowe początki to świetna okazja do pokonywania barier. Oby tak dalej ; *

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaoczne studia i do tego psychologia, KOCHAM CIĘ! :) Baw się tam dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie muszę chyba pisać, że cieszę się, że Gdańsk Ci się podoba? Mam nadzieję, że studia nie odwiodą Cię od popełnienia jakiejś notki z obserwacjami raz na jakiś czas. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie miałam portfela, bo w sumie kasę noszę po kieszeniach - jestem straszna haha ;D
    Swoją drogą ja też zwykle zagaduję pierwsza do osób, z którymi w jakiś sposób chcę nawiązać kontakt - skąd u nas taka nieśmiałość?

    OdpowiedzUsuń
  12. W Gdańsku nigdy nie byłam ani w żadnym innym polskim nadmorskim mieście, kiedyś będę musiała nadrobić :D Ale uwielbiam kupować portfele, mam też to szczęście w nieszczęściu, że ciągle mi się psują, więc ciągle mogę sobie kupować nowy. Powodzenia na studiach! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Studia, studia, studia! :)
    Początki na studiach są ciężkie - zwłaszcza gdy część osób jest lekko zamknięta w sobie i ciężko z nich coś wydusić. Ale z czasem na pewno dojdziecie do dobrego zgrania i razem wszyscy przebrniecie przez te studia. Bo bez pomocy innych nie da się poradzić na studiach ... samemu nie da się ogarnąć wszystkiego - ale gdy połączycie siły będzie dobrze.

    Gdańsk, hmmm zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS.

      Powiadasz, że o mnie pomyślałaś? A jakie to naloty masz na myśli hehe?

      Usuń
  14. Gdańsk jest pięknym miastem z klimatem, stare miasto jestem tam cudowne, te uliczki i klimat, przyznam się że chciałabym tak kiedyś na stałe zamieszkać. W grupie można kogoś poznać, bo na wykładach gdy jest około 200 osób to, ja nawet po roku nie znam wszystkich twarzy. Cieszę się twoim szczęściem, ważne jest aby studiować z miłością i radością to co się lubi.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdański jest bardzo ładnym miastem to fakt. :) Na pewno będę zaglądała na Twojego bloga.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratulacje dla kolegi, od koleżanki, która też co nieco wydaje. Tyle, że moje cudeńko można dostać nawet w Empiku :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Zazdroszczę Gdańska! Jak ja bym tam chętnie zamieszkała...
    Jak już skończysz te studia to będziesz moją panią psycholog ;-) trzymam kciuki!

    Dama Pik

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś.
Dziękuję, że poświęcasz mi czas.
Dziękuję, że piszesz, co myślisz o tym poście.
Dziękuję, za Twoją obecność, która być może odmieni moje życie :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.