6.11.2013

98.


Nowy miesiąc. Powinno się to jakoś nakładać na nowe możliwości, a tu brak weny i ochoty na wszystko. Nie chce mi się pisać, ani bloga, ani opowiadania, ani notatek. Oglądam seriale, trochę się uczę, trochę pracuję w domu i koło domu. 

W ostatni weekend grabiłyśmy z mamą liście, nazbierało się tego okropnie dużo, brama była otwarta, kicia biegała po podwórku, Luxor wylegiwał się przy swojej budzie, około południa wbili na podwórko Jehowi. Których osobiście widzę w taki sposób, jak na poniższym obrazku. 


Tak czy inaczej - nikt w głębsze rozmowy się nie wdawał, Luśka narobiła śmiechu, bowiem zaczęła rzucać się na ich nogi i gryźć mięśnie. Myślałam, że położę się ze śmiechu koło grab. Panowie byli wielce zadowoleni, że to nie pies, który też już ostrzył kły w zagrodzie. Mądre te moje zwierzęta. Nie żebym coś do nich miała, po prostu nie lubię, gdy ktoś wbija mi się na podwórko i głosi teorie, których ochoty nie mam słuchać. 

W telewizji już świąteczne reklamy. Średnio mi się to podoba. Mimo, że kocham święta, czekam na święta i już o nich myślę, to reklamy - wypadałoby się jeszcze trochę wstrzymać. Mam metę na zajebiste świąteczne obrazki, ahhh. Nie mogę doczekać się grudnia, żeby móc Was zasypać klimatycznymi, świątecznymi obrazkami, gifami, zdjęciami, relacjami i piosenkami. Znalazłam też jeden plus tego, że mam zjazd przed samymi świętami, podejrzewam, że Gdańsk stroi się na święta, a ja nigdy nie miałam okazji być w okresie Bożego Narodzenia w wielkim mieście. I tak cholernie marzą mi się białe święta... Już się zastanawiam nad prezentami dla rodziców, zważywszy na to, że w ogóle nie mam pomysłu - zostało mi nieco ponad miesiąc. Jakieś pomysły? Bo dla znajomych to już wymyśliłam, mam nadzieję, że będą zadowoleni. A co to jest - zdradzę dopiero w poście świątecznym. 




I na koniec, żeby nie było, że tylko święta mi teraz w głowie - piosenka, mi się podoba, może komuś wpadnie w ucho. 



Kilka osób pytało mnie, czy będę zamieszczała tutaj posty powiązane z psychologią, obiecałam, że postaram się raz na jakiś czas napisać coś typowo psychologicznego. Jednakże zaszły pewne zmiany - w ramach zaliczenia technologii informacyjnej musiałam założyć bloga o tematyce psychologicznej, postaram się go w miarę regularnie prowadzić. Jeśli komuś zależy na adresie - proszę zostawić adres mail w komentarzu - wyślę adres. Z tego miejsca również proszę o nie łącznie tego bloga, z tamtym. W jakikolwiek sposób. 

19 komentarzy:

  1. Tak białe świeta tez mi się marza i to bardzo:D zapraszam do siebie http://www.niebieskooka-dziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czekam na święta. Mimo, że uwielbiam śnieg i zimę i tą całą piękną otoczkę to odstrasza mnie zimno i trochę tak sobie myślę, że w tym roku śniegu może być dla mnie mało... A z drugiej strony czekam na śnieg i wyjście na sanki z takim jednym miłym panem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj u mnie też krążyli Jehowi .. ale doskonale wiedzą, że nie mają u mnie czego szukać.

    Dlaczego Cię tak długo nie ma?

    OdpowiedzUsuń
  4. czasem cieszę się, że mieszkam w bloku... bo gdy widzę podejrzanych typów przez wizjer, to po prostu nie otwieram.
    wiesz, ja we wrześniu już widziałam czekoladowe mikołaje... chyba w Lidlu. i ginie gdzieś cała magia tego świątecznego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. jak dla mnie Charlie (łowca tvd) jest tak bardzo ciachowy, że gdyby był jehowy to pewnie przeszła bym na ich wiarę ^^ co to za meta z tymi świątecznymi obrazkami? jak ja cię nimi zasypię sama to zobaczysz :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zawsze mam problem z prezentami, nawet dla najbliższych...
    Dostałaś moje zaproszenie na bloga?

    OdpowiedzUsuń
  7. och, jehowi... mam taki obrazek w głowie. wieś gdzie mieszkała moja babcia ma taki układ, ze z naszego salonu można zobaczyć każdy jej zakątek. i pewnego dnia siedząc w oknie zaobserwowałam coś takiego: przyjechał dość duży samochód, wysypała się z niego masa ludzi. podzielili się na grupki: ona, on, dziecko - i każde z nich poszło w kierunku innego domu. wyglądali jak roboty zaprogramowane na nawracanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie Jehowi pojawili się ostatni raz lata temu, na szczęście.
    I ostatnio chodzą po głowie bożonarodzeniowe piosenki. Gdy wracałam ostatnio do domu nuciłam driving home for christmas.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja o świętach pomyślę dwa dni przed:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja marzę już o pierwszym śniegu! Nie lubię zimy, ale kocham widok pruszącego śniegu w sztucznym świetle... cudo. Ale jak na razie nic mi się nie chce, dosłownie nic. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niech ten śnieg już spadnie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Świadkowie Jehowi... Ostatnio dorwali mnie na cmentarzu jakoś w sierpniu, tacy nachalni, że pozbyć się ich nie mogłam, ale zaczęłam im gadać takie rzeczy, że doszli do wniosku, że nie dam sobie wmówić ich paplaniny i ostatecznie dali mi spokój wyraźnie zdegustowani moimi poglądami na tematy, które podjęli.

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz obronnego kota! :) Jaki agresor mały :D
    Co do braku weny, to mienie, potrzeba trochę czasu i zobaczysz wrócisz ze zdwojoną energią do pracy.
    Co do dekoracji też się nie mogę doczekać tego, szczególnie wieczorem i nocą - cudo.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś.
Dziękuję, że poświęcasz mi czas.
Dziękuję, że piszesz, co myślisz o tym poście.
Dziękuję, za Twoją obecność, która być może odmieni moje życie :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.