Jak dziwnie jest tutaj wejść. Coś zmienić. Coś napisać. Nie wiem czy wracam. Potrzebuję się chyba wyżyć. Wypisać. Nie wiem. Myślę, że skończyła mi się sesja. Znaczy czekam na ostatnie wyniki z ostatniego egzaminu. Ale sądzę, że jest zdany, nawet chyba całkiem przyzwoicie. Mam tydzień pierwszy od siedmiu tygodni taki dla siebie. Nie muszę siedzieć w książkach, nie muszę robić notatek. Mogę wypić herbatę, obejrzeć serial, poczytać, na spokojnie posprzątać. I posprzątałam. Nadrabiam zaległości serialowe. Wyspałam się. I nic poza tym. Jestem na siebie wściekła. I czuję się winna. Ale nieważne. Nie będę się rozwodzić, bo co to kogo obchodzi. Zmieniłam tamten paskudny zimowy wygląd, wchodząc tu od razu przez niego traciłam cały entuzjazm. Którego mi ciągle brak. Może się wypaliłam??? Może blogi to nie jest moje miejsce? Chyba nie czuję się gotowa na powrót. Mimo, że minęło tyle czasu. Wiem, że w jakiś sposób Was zawiodłam. Doskonale to wiem. Ale jeszcze bardziej zawiodłam moich czytelników z opowiadania. Zaraz będą trzy miesiące jak czekają na coś nowego. Nienawidzę tej presji. W sensie - to miłe, że ktoś czeka na mnie i na moje twory, ale jak wiem, że ktoś czeka, to zamiast się motywować, to ja opadam. Moi wspaniali przyjaciele mają mnie w dupie... wróć. Ja też mam ich w dupie. Czyli jest na zero. Nie będę za nikim latała. Ile można? Jestem zmęczona. Siedem weekendów na uczelni z rzędu. Ja naprawdę kocham moją uczelnie, lubię studia i wielbię tych ludzi. Ale przez te siedem tygodni ciągle się uczyłam, marzłam w pieprzonych pociągach, wracałam i leżałam chora, nie zdążyłam się wyleczyć i znów do Gdańska. Pociąg ok, ale zmarzłam jak cholera w miejscu w którym nocowałam. Dacie wiarę, że chodziłyśmy po alkohol, żeby trochę się rozgrzać? Wiem, że to złudne wrażenie ciepła. Ale już wolę takie złudne wrażenie niż trząść się z zimna. Nigdy więcej mnie tam nie zobaczą. Wrrrr. Nadal jestem chora. Do tego choroba z tarczycą się rozwija, czuję to po sobie, a wizyta u lekarza w marcu. A miało być na wrzesień dopiero. Cud. Ale ciągły ból głowy, ospałość, to ile włosów straciłam - no kurde boli jak patrzę na siebie. Po prostu boli mnie utrata tego wszystkiego. Powinnam się cieszyć, zdałam wszystko w pierwszym terminie. Niby się wszystko układa. A tak naprawdę, wszystko się wali.
nie jesteś gotowa na powrót, a jednak jakiś mały powrót jest. dobrze, że jesteś. tyle napiszę. i mimo wszystko gratuluję zdania całej sesji. niby nic. a jednak wiem, że to spory wyczyn. jechałam ostatnio MPK. jakie to dziwne uczucie kiedy nie musisz czytać w nim notatek. a po prostu jesteś. patrzysz na miasto za oknem. dziwne uczucie. jeszcze tydzień dla siebie (przynajmniej u mnie). wykorzystaj te dni. dla siebie. bez myślenia o tym co złe, wybrakowane. uśmiechu życzę!
OdpowiedzUsuńjuż bym chciała ten sesyjny misz masz mieć za sobą.
OdpowiedzUsuńCo za dużo nie nie zdrowo, ja też lubię studiować, ale czasem gdy się nie ma przerwy coś zaczyna nam doskwierać, może to ta rutyna. Ale mamy przecież jeszcze długie wakacje ;))
OdpowiedzUsuńOj, chyba musimy porozmawiać!
OdpowiedzUsuńNie zadręczaj się. Wiem, czytelnicy i chęć zadowolenia ludzi. To wszystko jest zrozumiałe ale to ty jesteś w tym wszystkim najważniejsza. Nie daj się podłamać przez myśl, że kogoś zawiodłaś. Nie zawiodłaś. Życie. Nie zawsze musisz mieć czas na realizowanie pasji. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Teraz jest czas na naukę i wszyscy muszą cię zrozumieć. Przecież nie piszesz dla pieniędzy tylko dla przyjemności swojej i innych. Trudno - czasem z przyjemności trzeba zrezygnować.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki by zdrowie do ciebie wróciło. Wiesz, że znów widzę podobieństwa między nami? Wydaje mi się, że mam problemy z tarczycą (dostałam już skierowanie na badanie) a i ogólna kondycja mojego organizmu pozostawia wiele do życzenia. Ciągłe przeziębienia. katar i kaszel, który prawie wypycha moje płuca na zewnątrz.
I trzecia sprawa - "przyjaciele". Oni mają mnie gdzieś i ja mam ich gdzieś. I też nie będę za nimi latać. Mam tego dość, bo czemu to ja mam zawsze wyciągać rękę na zgodę?
Głowa do góry. Będzie dobrze. Musisz tylko odpocząć. Sama zobaczysz.
Pozdrawiam! Dama Pik (niezalogowana bo ze szkoły)
http://detinere.blogspot.com/
Gratuluje zaliczenia wszystkiego w pierwszym terminie - i kto tu się uczy jak mrówka? :p I od razu pożyczę zdrowia, przyda Ci się i to bardzo, mam nadzieje że wizyta w marcu rozjaśni nieco sytuację i pomoże wyjść na prostą. Co do przyjaciół, masz racje, nie można za nikim latać, przyjaźń to zobowiązanie obustronne, a nie jedno.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się!
Aż się zdziwiłem, że piszesz ;)
OdpowiedzUsuńAle dobrze - wyżyj się, wypisz!
Witaj, nie wiem, jak długo czekałaś, z pewnością za długo, ale wreszcie ukazała się ocena Twojego bloga na Opieprzu, numer 831. Pozdrawiam, Zoltan.
OdpowiedzUsuńMoże po prostu potrzebujesz dłuższej przerwy i tyle, nie rezygnuj jeszcze z bloga całkowicie :) No i dobrze, że sesja już za tobą! :D
OdpowiedzUsuń