To było rok temu, dziewiątego kwietnia. Trochę niepewnie, siedząc przed telewizorem przyniosłam sobie laptopa, wpisałam adres bloggera i zaczęłam czytać jak mogę założyć sobie bloga. Zmęczona usterkami na onecie postanowiłam zmienić swoje miejsce zamieszkania w sieci. Ciągłe komunikaty o tym, że mojemu blogowi nic się nie stało doprowadzały mnie do szału, a ciągle kasujące się posty i komentarze powodowały skoki ciśnienia.
Dzisiaj, trzysta sześćdziesiąt cztery dni później jestem szczęśliwą posiadaczką bloga, którego nie zamieniłabym na żaden inny. Mój poprzedni blog, który darzę ogromnym sentymentem i wiążą się z nim naprawdę dobre wspomnienia nie odzwierciedlał mnie. Czułam się tam momentami nieswojo, podejrzewam, że właśnie przez te wszystkie usterki.
Dopiero tutaj, na Altruistycznie odnalazłam prawdziwą chęć pisania, nie tylko dla siebie, ale także dla tak wspaniałych czytelników jak Wy. Odnalazłam w tym wszystkim nowy sens, a pisanie postów sprawia mi większą radość niż kiedykolwiek wcześniej. Może i nie jestem w tym cholernie dobra, może nie zawsze piszę interesująco, ale sprawia mi to przyjemność i wiem, że nigdzie indziej w sieci nie będę czuła się lepiej.
Tutaj, na blogspocie poznałam wiele wspaniałych osób, z którymi staram się przynajmniej wymieniać komentarzami, oczywiście sensownymi, a nie jak kiedyś robiło się to na onecie. (LOL).
Cieszę się również z tego, że w ciągu tego roku ściągnęłam na bloggera moich przyjaciół z onetu, z którymi blogowanie nabiera sensu, ponadto odnajduję tutaj wspaniałe historie, ciekawe posty, świetne opowiadania i fenomenalne osobowości. Cieszę się, po prostu cieszę się z tego, że postanowiłam się tutaj przenieść. To naprawdę jeden z moich lepszych wyborów w życiu (Nie, to nie jest żart).