Moja radość z tego, że kwiecień się kończy jest ogromna... Nareszcie nadeszła chwila wytchnienia i odpoczynku, nareszcie mogę położyć się i leżeć przez cały dzień i gapić się w sufit, albo czytać książkę. Nareszcie mogę włączyć muzykę na całą głośność i śpiewać z rockowym wokalistą. Bo mam na to czas. Ochotę. Zapotrzebowanie. Ostatni piątek wyprodukował we mnie chyba miliardy endorfin, tak dobrze jak tego dnia nie bawiłam się jeszcze nigdy w życiu. Ile radości może dać klasyczna mała czarna i szpilki. Ile radości może być w tańcu i muzyce. Przy ludziach, których się kocha. Mimo tego, że do dnia dzisiejszego bolą mnie piszczele i ręce - nie żałuję przetańczonego wieczoru, przetańczonej nocy. Długo nie pobawię się na takiej imprezie z rodziną. A poza tym - drugi raz osiemnastu lat nie skończę. Parkiet był mój, choć raz w życiu.
A później przyszła sobota, która wszystko spieprzyła, ale przestałam się przejmować, chociaż na chwilę. Niedziela upłynęła na leniuchowaniu i czytaniu mojego prezentu, choć bardziej byłabym zadowolona jakby nikt nie zawracał mi gitary, kiedy widzi, że czytam. Jak tylko biorę książkę do ręki, to nagle każdy domownik czegoś potrzebuje.
Pogoda jest taka... piękna. Dawno nie było tak ładnie. Jest zieloniutko, słońce przygrzewa, ciężko jest znieść ten żar, ale jest miło wyjść na dwór. Dzisiaj na ławce, tak po prostu przesiedziałam prawie cztery godziny, to z książką, to gadając, ale od razu człowiek się inaczej czuje, gdy taka pogoda w koło.
A poza tym rano ucieszyłam się jak dziecko, kiedy zobaczyłam, że trzy z moich pięciu wysłanych pocztówek z postcrossingu dotarło do adresatów. Teraz czekam na moje pierwsze pocztówki. Nie mogę się doczekać. Zaadresowałam kolejne. Dalekie miejsca. Po jakimś miesiącu chyba przejdę z paniami z poczty na "Ty" bo tak często tam ostatnio bywam.
Źle się czuję. Od czwartku jadę na antybiotyku, który nie pomaga za bardzo. Najlepsze jest to.. Nie wiem co Ci jest, to dam Ci antybiotyk. Trochę głupie, prawda? Myślałam, że leki wypisuje się na podstawie jakichś większych badań niż wdech i wydech. No ale cóż. Uroki państwowej opieki medycznej, lepsza taka niż żadna. Grunt, że odrobinę pomogło, choć i tak kaszlę tak jak gruźlik.
Jakoś tak... smutno. Noce są takie długie. Spać nie mogę. Ostatnie noce to maksymalnie cztery, pięć godzin snu. Dziś też szykuje się podobnie. Choć otwarte okno, świeże powietrze, rechot żab - no może będę lepiej spała. Mam nadzieję.
Jak jutro wrócę od lekarza, po zakupach i wysłaniu kolejnych pocztówek to pozwiedzam sobie Wasze blogi, bo ostatnio byłam tak zajęta przygotowywaniem przyjęcia dla rodziny, szkołą i swoim zdrowiem, że nawet nie miałam czasu połazić i po komentować.
Takie małe, a tak cieszy.

Spóźnione Wszystkiego Najlepszego! :) Zdrowia przede wszystkim, miłości i spełnienia marzeń :) Masz rację, 18-nastka jest jedna w życiu i powinna być solidnie przetańczona. Dobrze Ci się zgrało z majówką. Odpoczywaj więc, bo to najlepsze, co możesz teraz dla siebie zrobić, jeśli w szkole dali Ci w kość. Zdrowiej szybko, nawet na tym "przypadkowym" antybiotyku :) Karty przeurocze, one zostają na całe życie.
OdpowiedzUsuńPrzeniosłam się : this-insane-world.blogspot.com/
Zapraszam na nowość.
P.S. Lubię ten utwór.
mnie też noce ostatnio bardzo się dłużą.. Co do antybiotyku; dlatego ja nigdy nie chodzę do lekarza, bo za każdym razem mówią to samo - antybiotyk.
OdpowiedzUsuńOstatnio żyję tak intensywnie, że na książki zwyczajnie brak mi czasu :(
OdpowiedzUsuńA nie możesz iść na konsultację do innego lekarza?
Jak ja bym chciała mieć znów 18 lat :D
To dobrze, antybiotyki z reguły pomagają, jeśli się w nie trafi. Ja ostatnio brałam 4 pod rząd, bo żaden nie działał.
UsuńNie mam niestety czasu na czytanie ani ochoty.
Wykuruj się :) Teraz masz na to dużo czasu. najlepiej iść do kilku lekarzy.
OdpowiedzUsuńSpóźnione wszystkiego najlepszego z okazji 18-tych urodzin. Podoba mi się do zdjęcie z kartkami urodzinowymi, śliczna kolekcja. Na moją osiemnastkę dostałam trzy czy cztery takie cudeńka, ale i tak byłam najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem :)
OdpowiedzUsuńTeż tak czasem mam, że jak akurat przysiądę z książką, rozłożę się wygodnie i zacznę czytać nagle wszyscy przypominają sobie o moim istnieniu i słyszę tylko "zrób to", "zrób tamto". Grrr...
Ja psy lubię, koty - tylko oglądać :D
oczywiście spóźnione wszystkiego najlepszego! do tego, chciałam wcześniej wpaść na Twój blog, ale cholera adresu zapomniałam i tak siedzę i myślę, gdzie Priceless_ się ukrywa.
OdpowiedzUsuńczasami małe rzeczy cieszą bardziej niż wyszukane prezenty i inne pierdoły tego typu... Ta... Znam ten ból jak chcesz się czemuś oddać, a domownicy ciągle czegoś chcą. masakra istna.
zdrowiej! bo Polska opieka medyczna to koszmar. ja pojechałam ze swoją rękę do miejscowego szpitala, kazali mi jechać na prześwietlenie do szpitala oddalonego o 45km. dobrze chociaż, że można urodzić w nim. bo nie wyobrażam sobie jakby jakaś babka miała jechać 45 km, żeby urodzić.
noce są cudowne, ale mam tak jak ty. spać nie potrafię. >.<
Niestety tak, ale czasami się mówi, że koniec czegoś jest początkiem czegoś lepszego... Czy aby na pewno? tego już nie wiem.
/ linshi
To świetnie, że tak dobrze bawiłaś się na osiemnastce. To prawda drugiej nie skończysz, ale czemu by tak co roku nie przetańczyć całej nocy w towarzystwie bliskich Ci ludzi, właśnie w ten sposób?
OdpowiedzUsuńNiestety chyba trafiłaś na jakiegoś niekompetentnego lekarza. Antybiotyki przepisuje się na samym końcu, kiedy inne terapie lekowe nie pomagają albo Twój stan chorobowy jest tak zaawansowany, że nie można inaczej zadziałać. W wielu przypadkach antybiotyki mogą spowodować więcej złego niż dobrego...
oj, moja rówieśniczka ;) wszystkiego najlepszego w takim razie ;)
OdpowiedzUsuńoj, kartki są wspaniałe! sama po swojej osiemnastce uzbierałam ich sporo, aż przeznaczyłam do tego pudełko, schowane pod łóżkiem i czasem w nie zaglądam, czytam te życzenia i jaokś mi się na sercu lżej robi ;) Mam tą samą co ty - pierwszą od prawej w pierwszym rzędzie (te życzenia w niej są boskie! :D) i tą taką białą małą z bucikami i niebieskim napisem "18" cudne są.
W tańcu, małej czarnej i szpilkach jest niesamowicie dużo radości, jeśli się to wykorzystuje. A takie kartki to już w ogóle radość niesamowita ;p człowiek zazwyczaj się cieszy z takich głupstw.
OdpowiedzUsuńAch, tez niedługo to przejdę. Tylko większej rewelacji spodziewam się po tej imprezie ze znajomymi, nie z rodziną. ;))
OdpowiedzUsuńOhh, ten lekarz jakiś słaby Ci się trafił. Spróbuj z innym.
Uwielbiam kartki, też dostałam i jestem szczęśliwa z tego powodu :)
OdpowiedzUsuńkiedyś jak ktoś brał antybiotyk, to oznaczało, że jest obłożnie chory, teraz daje się profilaktycznie... i dziw, że nie pomagają;p
OdpowiedzUsuńNie pomagają, bo już się uodporniliśmy i wiesz, że to jest nawet dziedziczne. Jeśli twoi rodzice brali w dzieciństwie np. często cefalosporynę, to w istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziesz na ten lek odporna.
UsuńNowość u mnie, zapraszam :)
OdpowiedzUsuńJa bym chciała, żeby ten maj już się skończył, niby on taki krótki, ale coś czuję, że będzie się dłużył.
OdpowiedzUsuńZ tymi paniami z poczty, to powiem Ci, że całkiem możliwe - ja ostatnio często bywałam w Empiku, to od razu jak w domu i jak w rodzinie. ;)
Wiecznego optymizmu i uśmiechu na ustach. Ech, wszystkiego najlepszego w dorosłym życiu ;*
OdpowiedzUsuńTeż tak odczuwam maj, jako chwilę oddechu .. od wszystkiego. Tygodnie swobody i przygotowania przed ostatnim miesiącem "walki" w szkole. Ale teraz o tym nie myślmy. Cieszmy się z wolności.
Trzymaj się cieplutko, korzystaj ze słoneczka. ;*