Napisz.
Nie.
Dlaczego?
Boję się!
Czego?
Odrzucenia.
Tylko?
Nie. Jest jeszcze nienawiść.
Nie ma jej.
Jest, oczywiście, że jest!
Doskonale wiesz, że nie ma, nie wkręcaj sobie.
Ale minęło tyle czasu
No i co z tego. Kiedyś nie miałabyś oporów!
Ale nawaliłam. Zmieniłam się.
Wszystko się zmienia, dziś coś jest, jutro tego nie ma.
Właśnie. Nie ma. Było.
To zapomnij o nim i daj mi po prostu żyć.
Jak? Jak zapomnieć o części swojego życia?
Nie wiem. To Twój problem. To od Ciebie zależy jak go rozwiążesz.
Dzięki.
Proszę. Nie ma za co. Najlepiej jest siąść i czekać aż On napisze. A znając życie On wychodzi z tego samego założenia, głupia!
Skąd możesz wiedzieć? Może On już nie pamięta, może jest Mu dobrze, może wiedzie szczęśliwe życie i nie pamięta o dziewczynie, której zawrócił w głowie.
Może, może, a fakty?
Jakie fakty? Skąd mam je znać? Przecież z Nim głąbie nie rozmawiam!
No właśnie! Nie wiesz jak jest, dlatego nie wyciągaj wniosków. Nie przekonasz się tkwiąc w miejscu. Nie dowiesz się jak jest jeśli nie zapytasz. Naucz się w końcu, że nic nie jest takie, na jakie wygląda!
A jeśli jest? Jeśli Jego nieobecność w moim życiu spowodowane tym, że Jemu jest beze mnie dobrze?
Rób co chcesz. Ja jestem tylko Sercem. A Ty kieruj się mną lub Mózgiem.
I nadal nie wiem, co mam zrobić.
I nadal nie wiem, co mam zrobić.
Ja zawsze wolę działać dualistycznie. Jesli jedno się waha, wyłączam i słucham co mówi drugie. Zawsze staram się wybierać to, które jest bardziej zdecydowane. W Twoim przyadku byłby to mózg. :)
OdpowiedzUsuń______________________
Wbrew pozorom nie pyta o to tak wiele osób. :) Jeśli chodzi o to "wyczuwanie", to dobrze się znamy, zatem łatwiej nam się porozumiewać bez słów. Nie odczuwamy raczej bólu, kiedy któremuś z nas coś się dzieje, bo nie jesteśmy bliźniętami jednojajowymi. Ale na przykład Adam bez problemu potrafi odczytać co mnie zdenerwowało, kiedy ja nie dam tego po sobie poznać. Nikt oprócz niego się tego nie domyśli. ;) Jeśli jesteś zainteresowana, napisałam o nas post jakiś czas temu:
http://no-to-sie-wypowiem.blogspot.com/2013/02/zycie-dzielone-na-po.html
Nie chce uchodzić za eksperta, ale z tego co zdążyłam się zorientować, dobrze zrobiona kawa utrzymuje rysunek aż do samego dna, bo pianki nie wypija się od razu, tylko stopniowo i na koniec już cieniutka góra zostaje na spodzie. ;) Przynajmniej tak było kiedy ja piłam kawę zrobioną przez Adama. Zdjęcia robione rysunkom przez klientów, to był normalny widok. ;) Pisk niektórych klientek na widok misia albo Hello Kitty również. :)
Chyba jednak jeszcze trochę myślę.
UsuńMyślałam, że to pytanie to standard wśród bliźniaków, a post już czytam z mega chęcią ;)
Możliwe, że masz rację, kompletnie się na tym nie znam, ale jak tylko będę miała okazję to spróbuję kawy zdobionej dziełem sztuki ;) Hah, ja bym nie piszczała, chyba, ale banan na twarzy murowany ;)
Tak tak, po pewnie, że myślisz!
UsuńKochana, dziękuję za miłe słówko i zapraszam do mnie na bloga po odpowiedź Adama, jeśli masz ochotę. ;) Wczoraj znalazł trochę czasu po wykładach, aby Wam odpisać. A skoro znalazł, czuję się w obowiązku o tym poinformować, aby jego czas nie poszedł na marne. :)
Czasami nawet za dużo ;)
UsuńJasne, że mam ochotę ;p A ja i tak bym wpadła, takie zboczenie "zawodowe", jak już z kimś rozmawiam, to staram się regularnie wchodzić i sprawdzać, ale różnie bywa w praktyce ;)
Ja napisze krótko. Zawsze to rozum ma rację. To nie bajka, że serce w strumieniu zwycięstwa jednoczy dusze. Trzeba się pogodzić z tym, że jednak to rozum smętny ma rację. No ale człowiek lubi się ranić, bo za młodu naoglądał się zbyt dużo bajek na dobranoc.
OdpowiedzUsuńDoskonale wiem, że nie serce powinno tu grać pierwsze skrzypce. A bajki na dobranoc - z czasem się zmieniają.
UsuńNa ogół w koszmary ;]
UsuńNiestety. Najgorsze co może być w snach, to koszmar.
UsuńNajgorsze co może być w koszmarze to to, że staje się rzeczywistością.
UsuńOby moje się nie spełniły, bo skończę w psychiatryku.
UsuńCzasami nawet kiedy z daną osobą sie rozmawia trudno powiedzieć mu, co się czuje, bo i wtedy nie ma pewności, co on sobie myśli... Taki pokręcony ten świat.
OdpowiedzUsuńMasz rację, bo boimy się powiedzieć co nam w duszy gra.
UsuńZazwyczaj zgadzam się z rozumem, chociaż posłucham tego, co chce serce. Rozum działa mniej spontanicznie, mniej uczuciowo. Działanie tylko na podstawie uczuć i emocji, jest z reguły złe. Przynosi wiele szkód, bo takie działania mogą być nieprzemyślane. Ale napisanie do niego jeszcze o niczym wielkim by nie świadczyło, chyba nie? Ja tak to widzę.
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu to właśnie rozumem się kieruję, nie dopuszczam serca do głosu i powiem Ci, tak w tajemnicy, że bardzo dobrze na tym wychodzę ;) Zdystansowałam się, nauczyłam się rozmawiać z innymi facetami bez strachu, ze znów zaangażuję się uczuciowo, to dobre w moim przypadku :)
UsuńJasne. Od dawna chciałam się tego nauczyć, ale wciąż jeszcze niezupełnie sobie radzą z moją uczuciowością, jedynie właśnie w podejmowaniu decyzji uczucie nie mają nic do powiedzenia. Mam nadzieję, że wszystko będzie OK u Ciebie :)
UsuńOgólnie jest ok. Są pewne niuanse, których chciałabym się pozbyć, ale to różnie bywa. W gruncie rzeczy jest w porządku i całkiem dobrze mi się żyje. Może nie jestem szczęśliwa, ale zadowolona z życia, a to, to taka chwila zwątpienia, pytania samej siebie jak postąpić. :)
UsuńChyba każdemu zdarzają się takie chwile zwątpienia i raczej powinny być. I w moim mniemaniu, dobrze, że są.
UsuńTak, to prawda. Dzięki takim chwilom myślimy o naszym życiu i często próbujemy coś zmienić, na lepsze :)
UsuńEj to zabawne. Niczym serce i rozmum z reklamy FunPacka. Czasami lepiej zdecydować się na coś konkretnego, niż dalej tkwić w świecie "reklamy".
OdpowiedzUsuńTeż pomyślałam o tej reklamie jak to pisałam :)
UsuńTym razem posłuchaj serca. Nic nie tracisz :)
OdpowiedzUsuńA honor i godność?
UsuńJeśli chodzi o miłość nie można być honorowym..
UsuńZdecydowanie serce!
OdpowiedzUsuńMówisz? Też kierowałabyś się serduchem? :)
UsuńNo jasne! Mózg jest zbyt oschły i nie wszystko widzi.
UsuńGdyby nie strach na pewno posłuchałabym serca.
UsuńOdurz się czymś i działaj ;P
UsuńHahaha, musiałabym chyba 0,7 czystej wypić, żeby działać :D
UsuńTak sporo?
UsuńTak, bo mnie jest bardzo ciężko upić, a doprowadzić do stanu "rozwiązuje się język" to już w ogóle hardcore :D
UsuńMocna głowa ;P
UsuńJa po prostu nie lubię za bardzo alkoholu, a do tego wiem, kiedy przestać :)
UsuńI dobrze! :) Najgorzej jest, jak ktoś przesadza i robi z siebie pośmiewisko ;/
UsuńNo dokładnie, to jest okropne i niestosowne, w każdej sytuacji!
UsuńSzczególnie wśród małolatów.
UsuńJa swojego czasu posłuchałam serca i potem żałowałam, oj długo żałowałam.
OdpowiedzUsuńDzisiaj z perspektywy czasu, uważam, że należy słuchać serca. Gdybym nie spróbowała, to dziś bym w głowie układała scenariusze "co by było, gdyby..."
Próbuj, to nic nie kosztuje !
Nie wiem, muszę chyba jeszcze jedną taką rozmowę ze sobą przeprowadzić.
UsuńJa również serca słuchałam i cierpiałam bardzo więc chyba posłuchałabym rozumu. zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńAle u mnie jedno z drugim się leje.
UsuńOdwieczny konflikt serce - rozum. Jestem za tym by iść za głosem serca, i próbować, nawet za cenę rozczarowania i bólu. Ale nawet jeśli się nie uda, to masz pewność że zrobiłaś wszystko co się dało, że próbowałaś.
OdpowiedzUsuńW ogóle - świetny pomysł na notkę ! ;)
Pociesza mnie fakt, że inni też mają taki problem z sercem i rozumem. :)
UsuńZobaczę, masz trochę racji :)
Dziękuję ;*
Kochana wiesz, że Cię namawiałam do tego, żebyś napisała?:*
OdpowiedzUsuńWiem, wiem, pamiętam ;)
UsuńSerce sercem, rozum rozumem, ale strach warto pokonać, mimo wszystko.
OdpowiedzUsuńNie wiem, jeszcze pomyślę.
Usuńpierwsza myśl jest najlepsza. zadaj sobie pytanie i odpowiedz bez zastanowienia.
OdpowiedzUsuńZnam na nie odpowiedź.
UsuńSercem
OdpowiedzUsuńAle na nim się zawodziłam...
Usuń...zza dużego myślenia nic nie będzie trzeba działać...
OdpowiedzUsuńMyślenie tylko przeszkadza, wiem doskonale. ;) Oczywiście to nadmierne.
Usuńu mnie byłoby:
OdpowiedzUsuńNapisz.
Nie.
Dlaczego?
Boję się!
Czego?
Odrzucenia.
Tylko?
I, że będzie mi obojętny.
;c
Aczkolwiek dość podobnie.
UsuńStrach nam przeszkadza niepotrzebnie.
OdpowiedzUsuńNo ale co ja mam zrobić? Zapomnieć, że się boję? :)
UsuńNa tyle ciekawy dialog, że chciałbym też wiedzieć co mówi mózg ... skonfrontować dwa światy - mózgu i serca ... hmmm
OdpowiedzUsuńSerce powtarza, że ciągle chce, tęskni i potrzebuje, a rozum, rozum mówi "przecież cię ranił", "on przestał ciebie potrzebować" i tym podobne...
UsuńO ile się nie mylę rozmowa toczy się między "Tobą" i "sercem" ... mózg się tutaj osobiście nie wypowiada chyba ?
UsuńTak, tu jest serce - ja. A mózg mówi różne rzeczy. Chyba nie skumałam na początku o co chodzi ;D Chciałbyś zobaczyć jakby to wyglądało serce - rozum, tak? :)
UsuńNo raczej tak :) te rozmowy są przeważnie na tyle skomplikowane, że czasami ciężko się zorientować kto co mówi :)
OdpowiedzUsuńJak tak bardzo chcesz to mogę to udoskonalić o argumenty mózgu, o ile Cię to interesuje ;)
UsuńPo prostu lubię takie wewnętrzne dylematy :)
Usuńto czy udoskonalisz zależy od Ciebie, ale myślę, że było by ciekawie.
ps
Jak to robisz, że odpowiadając na swoim blogu dodajesz też komentarz na moim ? Bo nie mogę rozkminić ... ^^
Cała magia polega na tym, że piszę komentarz u siebie, zaznaczam go, kopiuję i wklejam go u Ciebie, żebyś wiedział, że Ci odpisałam :)
Usuńuff dobrze że w końcówce jest że to serce, bo już się bałam, że masz schizofrenię ;) posłuchaj mózgu!
OdpowiedzUsuńLepiej się rozczarować, czy żałować, że się nie spróbowało?
OdpowiedzUsuńTe rozmowy z samą sobą... Nie wiem, co ci poradzić, bo tkwię w podobnym bagnie.
OdpowiedzUsuńNie ma to jak mętlik w głowie i bitwa serca i rozumu. Ja staram się kierować sercem. Bo to uczucia są najważniejsze, nie to co rozsądne. Jeśli ciągle będziesz podejmować racjonalne decyzje, będziesz cierpieć. A tak, to chociaż spróbujesz i nie będziesz mieć wyrzutów sumienia .
OdpowiedzUsuń