Noce są ciężkie. Noce są bolesne. Albo nie sypiam, albo sypiam bardzo źle. Ciągle towarzyszą mi koszmary. Każdy jest inny, ale w każdym umiera ktoś mi bliski, co noc inna osoba. Ja już nic nie rozumiem, nie wiem dlaczego tak się dzieje. Mam pewne podejrzenia, ale bez przesady. Boję się zasypiać, boję się spać. Mimo iż to tylko sny, są strasznie bolesne. Chodzę jak niewyspane zombie, pod oczami malują się ciemne cienie.
Wszystko po kolei się wali, kończy, umyka, wszystko się zmienia, wcale chyba nie na leprze?
Za mną ciężki tydzień, próbne matury - poszły mi tragicznie. A polski to już w ogóle. Wzięłam pierwszy temat, który napisałam źle, nie, nie zrobiłam z Izabeli Łęckiej prostytutki, ba, ja nawet nie wiedziałam kto to Marianna, nie wspomnieliśmy o niej słowem na lekcji. A lekturę przecież całkiem dobrze znam. Dwie strony o jakiejś kurtyzanie, ot super temat na maturę. Ja napisałam tylko, że Łęcka jest upadła duchowo, 3/4 Polski pisało o Łęckiej, a chodziło o Mariannę. <Faceplam> Jestem zła na siebie, że nie przypomniałam sobie treści Lalki, Zbrodnie i Karę przerobiłam jeszcze raz i popłaciło, Sonię mam dobrze scharakteryzowaną. Dupa, a nie wypracowanie. Napisałam pracę na ponad sześćset pięćdziesiąt słów i jak dowiedziałam się, że jest źle to miałam ochotę się po prostu rozpłakać. Tak, mogłam wziąć drugi temat, ale czułam, po prostu czułam, że klucz do niego będzie nieciekawy. (Nie żeby do pierwszego tematu był w porządku). Nie znam jeszcze wyniku, ale wiem, że będzie niezadowalający, tak samo z niemieckiego, z geografii jest mi obojętny, mamy wyniki tylko z matematyki, 62% mogło być lepiej, ale mogło być też gorzej. Do sali wchodziłam z nastawieniem "Po prostu napisz na 30% i będzie dobrze." Także nie jest źle. Z matematyki można powiedzieć, że jestem zadowolona, ba, mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że arkusz był łatwy, miałabym procent więcej, ale tak głupie błędy, cóż. Najwięcej straciłam na głupotach. Na wszystkich przedmiotach straciłam na głupotach. Brawo ja. Ale cóż, byleby w maju poszło lepiej.
Czekam na święta, ostatnio wymieniam telefon, nie miałam czasu pisać, czytać, na nic nie miałam czasu. Strasznie boli mnie gardło, mam wrażenie, że palą mnie żywcem, a moja temperatura waha się w koło 35 stopni. Coś jest nie tak, jak zwykle. Piję okropne Febrisany i marzę o długim wolnym, zostałam w domu, jestem blada jak ściana, pod oczami mam sine wory, głowa mnie boli.
W zeszły piątek byłam w kinie, obejrzałam ostatnią część Zmierzchu, spektakularny, piękny koniec, film świetnie nagrany, ba, lepiej zrobiony niż ostatnia część książki. Do tej pory wieszałam psy na prawie każdej części, bo ja wolę książki, ale przy tej części włożyli chyba w to całe serce i wiele umiejętności, naprawdę, dawno nic nie wbiło mnie w fotel tak jak zrobiła to scena bitwy, nic mnie tak nie zaskoczyło jak ten film. Strasznie się cieszę, że poszłam na Przed świtem do kina, jak i na poprzednie części. Szkoda tylko, że to się skończyło. Bite cztery lata. Pamiętam jak dostałam książki, pochłonęłam je cztery lata temu w święta prawie na raz. Później wyszły po kolei filmy, a teraz to się skończyło. Pusto. Tak jak było pusto po zakończeniu Harrego Pottera. Tak pusto jak po odejściu przyjaciela.
W życiu czeka jeszcze wiele przygód, wiem to, wiem, że życie ciągle ma się zmieniać, ale zawsze będziemy wracali do znanych nam utworów. Może nie jest to książka umoralniająca czy coś w ten parkiet. Ale miło się czyta. Ot co. Od tego się zaczęło, od Zmierzchu zaczęło się moje zamiłowanie do książek, od tamtego czasu kupuję je jak szalona (jak to stwierdzili moi znajomi) i to zawsze będzie książka, która mnie odmieniła, bo przez Zmierzch zobaczyłam, że wiele światów mamy, wystarczy zacząć czytać, by odciąć się od szarego świata, od szarej jesieni, od problemów. Miło było wrócić do Forks ostatni raz na wielkim ekranie :) Ahhh i nareszcie Bella była taka piękna jak miała być. I te śmieszne wstawki, typu "Mogę do Ciebie mówić tato?" rozwaliły całe kino.


Hmm, skoro film taki dobry to może się skuszę i go obejrzę, bo na razie przeczytałam książki i obejrzałam tylko pierwszą część filmu, bo mnie całkowicie załamał. Książki też za wspaniałe nie były, ale tak samo jak to było u Ciebie rozpoczęły moją przygodę z czytaniem, z wampirami [tym razem tymi prawdziwymi] etc. A Harry Potter i tak był miliard razy lepszy! :)
OdpowiedzUsuńCo do próbnych matur to spokojnie, to na razie tylko próba. Wiem, że to słabe porównanie, ale ja pisałam próbne egzaminy gimnazjalne i spieprzyłam rozprawkę, bo źle przeczytałam polecenie. Kocham to. Za to część przyrodniczą napisałam podobno najlepiej w szkole o.O Nieźle mnie to zdziwiło, bo uważam, że poszło mi dość słabo, z faktu że jestem raczej ścisłowcem.
Myślę, że te koszmary to może być przez przemęczenie albo za bardzo się czymś przejmujesz. Miałam podobnie w zeszłym roku, a i w tym podobno wyglądam jak wampir/zombie - miło.
Haha nie no świetny egzaminator :P Ja tymi egzaminami na razie się nie przejmuję - może kiedy w kwietniu będę miała świadomość, że "to już" to zacznę się stresować. Na razie mam nadzieję na ominięcie części przyrodniczej i tego się trzymam :) Za tydzień będę znała wyniki z konkursu i będę mniej więcej wiedziała na czym stoję.
OdpowiedzUsuńHaha to masz jeszcze lepsze sny od moich :D No wiadomo, matura jest jednak poważniejszą rzeczą, ale plus jest taki, że mimo tego materiału jest więcej to zdaje się tylko to, co się wybrało [no dobra podstawa matmy i j. polskiego są obowiązkowe, ale mniejsza o to :D]. A jednak na egzaminie gimnazjalnym masz do wyboru co najwyżej język, a resztę piszesz normalnie.
OdpowiedzUsuńTe sny brzmią jak autentycznie jakieś największe horrory życia! a może to przez to że tak dużo się zadręczasz, podobno przed snem powinno się tylko marzyć xD co do matury to spokojnie, zawsze jest to uczucie że poszło baaardzo źle a jak przychodzą wyniki jest lepiej, jednego możesz być pewna teraz to wynik jedynie dla ciebie, najważniejsza rozgrywka to w maju :D Saga jest dla mnie tak bardzo znacząca, książki, filmy, ta obsada <3 nigdy tego nie zapomnę, i wiem że nie raz wrócę i do filmów i do książki
OdpowiedzUsuńja tez nie sypiam zbyrt dobrze - piątka!
OdpowiedzUsuńbłędy zwykle popełnia się w głupotach - znam to.
a osttania część Przed Świetem rzeczywiście byłą bardzo fajna i mimo, ze nie przepadam z abardzo za ta saga to masz racje, tka torhcę pusto jest bez niej - oczyscie ja poejchałam na nocny amratyon z saga zmierzch i juz pod koneic peirwszej czesci PŚ zasypiałam (księżyc w nowiu i zacmienie przespałam - problemy z sercem), ale dałam jakoś radę. wgl nie porównywalna do 3 pierwszych częsci...
Ja albo mam koszmary, albo nie śnię wcale. Podobno to niedobrze.
OdpowiedzUsuńJa tak samo: błagam o parę wolnych dni. Niech czas się zatrzyma, żebym nie musiała robić nic na wczoraj, żebym nie miała żadnych zobowiązań, żadnego poczucia obowiązku...
OdpowiedzUsuńOoo, to odkryłam plusa Zmierzchu po przeczytaniu Twojego postu. :D
Moje wypracowanie równie chujowe. Wiedziałam, że chodzi o tę prostytutkę od Wokulskiego, ale za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć jej imienia - cudownie. :D
Hej:)
OdpowiedzUsuńSny coś nam czasami próbują przekazać, może się czegoś obawiasz, martwisz o kogoś? Albo śnisz o śmierci bo nie pozwoliłaś komuś odejść do końca? Rożnie to można interpretować. Może rumianek albo mleko z miodem pomogą na spokojniejszy sen? Albo kąpiel lawendowa?
Może nie będzie tak źle z maturami? Jak dla mnie z polskiego powinnaś dostać punkty za walory estetyczne pracy, nie użyłaś w końcu epitetu 'prostytutka' :D I dobrze opisałaś Zbrodnie i karę, więc punkty na pewno będą!
Gratuluję matematyki! :) Możesz być z siebie dumna, ja jestem z Ciebie! :*
Co do Przed świtem, cudowny film, genialna muzyka, piękne zakończenie sagi:) Warto było ją odkryć, zaczytać się, zafascynować tym światem i przeżywać przygody Belli i Edwarda. Wciąż możemy do nich wracać :) I to jest piękne!
Pozdrawiam:*